Inwestycje zagraniczne. Czy jeszcze ich potrzebujemy.

W dniu 8 marca 2016 r Instytut Wolności w Warszawie zorganizował debatę: „Inwestycje zagraniczne. Czy jeszcze ich potrzebujemy”.

Udział w niej wzięli:
Jadwiga Emilewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Adam Abramowicz, poseł PiS na Sejm RP, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Gospodarczego, Kamil Mirowski, kierownik ds. Public Affairs, Grupa Żywiec S.A.,Jacek Łęgiewicz, director of Public Affairs,Samsung Electronics Polska.

Poniżej zamieszczamy teksty i omówienia tych wystąpień. Materiały nieautoryziowane

Adam Abramowicz

O Polsce trzeba dyskutować, a o gospodarce – tym bardziej, zwłaszcza w czasach przebudowy tego modelu, jaki od wielu lat dominował w Polsce. Dzisiaj słychać głosy, że raczej trzeba wspierać małe i średnie firmy, gdyż one tworzą podstawę gospodarski we wszystkich krajach o gospodarce rynkowej, gdy zaś chodzi o kapitał, to myślę, że inwestycje tak, one są nam bardzo potrzebne. Czy dzisiaj trzeba rozróżniać między kapitałem krajowym i pozakrajowym? Myślę, że nie. Prze te lata, jakie minęły od 1989 roku władza podejmowała zbyt pochopnie decydowała o tym by kapitałowi płynącemu z zagranicy udzielać pomocy, która i owszem, zachęcała do inwestowania w Polsce, ale jednocześnie sprawiała, że trzeba było czymś tę pomoc uzupełnić, gdyż nic nie ma za darmo. Jeżeli tę pomoc lokowało się w specjalnych strefach ekonomicznych, bardzo często lokowanych zresztą tam, gdzie jakaś firma chciała, to całkowicie wypaczono samą ideę stref specjalnych ekonomicznych. Kiedy następnie w dalszej kolejności zwalniało się ją z podatków na ileś tam lat, to ktoś musiał tę dziurę w budżecie uzupełnić.

Kto ją uzupełniał? Weźmy przykład powszechnie znany, tj. zakłady Volkswagena pod Poznaniem. Kilka tysięcy miejsc pracy i 130 mln zł zwolnienia od płatności. Oczywiście ktoś te brakujące miliony w budżecie musi uzupełnić. W takiej sytuacji rząd sięga do kieszeni innych firm, które działają w Polsce. Stąd pytanie kierowane do ekonomistów- czy te 130 mln dane w jedno miejsce przypadkiem nie spowodowały ubytku miejsc pracy w innym miejscu, ponieważ jakiś przedsiębiorca przyciśnięty nadmiernym fiskalizmem tym samym nie utworzył iluś tak nowych miejsc pracy. Z mojego doświadczenia wynika, a jestem przedsiębiorcą, że małe średnie firmy potrafią generować bardzo dużo miejsc pracy. Kiedy w 1989 r były zamykane duże państwowe zakłady nastąpił duży, niespotykany wybuch aktywności gospodarczej będącej wynikiem tzw. ustawy Wilczka. Wówczas była to swoista poduszkę dzięki której ludzie odchodzący z tych dużych fabryk byli absorbowani przez nowych pracodawców, lub sami zakładali firmy.

A zatem podsumowując: inwestycje – tak, ale bez żadnych preferencji. Jeżeli chcemy dawać preferencje dla jakiegokolwiek kapitału to dajmy je wszystkim. Jeżeli coś działa w jakiejś strefie ekonomicznej i jest, jak twierdzą skuteczne, w małym obszarze, to zróbmy jedną wielką strefę ekonomiczną – Polskę, i wówczas ten pozytywny wkład przełoży się na cały kraj. Trzeba z tym skończyć, nie może być tak, że za przywileje oferowane wchodzącym firmom zagranicznym muszą zapłacić polscy przedsiębiorcy, którzy przecież stąd nigdzie nie uciekną.

Jeżeli zaś chodzi o podnoszony często dopływ do Polski środków unijnych, to trzeba powiedzieć, że z jednej strony środki te wpływają, a z drugiej – wypływają. Wiadomo jest przecież, jak skonstruowana była cześć tej unijnej pomocy. Ostatnio nawet minister gospodarki Niemiec podał ile z tej pomocy unijnej wpływa z powrotem do Niemiec, ponieważ lwią część tych zamówień, które były realizowane w Polsce, przejęły firmy, które w naszym kraju nie mają swoich siedzib.

Nowoczesna, innowacyjna gospodarka ma teraz w świecie ogromne szanse i państwo powinno to brać pod uwagę. I robi to. I wicepremier Morawiecki i premier Szydło deklarowali przecież, że będą wspierane innowacje. I robi to np. podwójnym odpisem amortyzacyjnym, jeśli te innowacje są wdrażane. Jest tylko problem jak określić, co jest innowacyjne, a co nie jest. Jest to duży problem, ale przypuszczalne rozwiązywalny. Problemem jest to też to, aby każdy podmiot, który działa na terenie naszego kraju, miał dokładnie te same przywileje. Jeśli jest innowacyjny to może odpisać sobie dwukrotną sumę od podatku – zarówno Samsung, jak i mała polska firma. Polscy inżynierowie odchodzą od Samunga i mają prawo się rozwijać, jak każda inna firma. Tutaj rząd PiSu zapowiada lekką rewolucję, gdyż silna gospodarka, nowoczesna gospodarką, jest gospodarką opartą na małych średnich firmach. Tak jest w Stanach Zjednoczonych, tak jest w rozwiniętych krajach, dlatego też te małe i średnie firmy mają prawo być wspierane…

Natomiast, jakie narzędzia trzeba dobrać, aby nie rozregulować systemu i nie zaburzyć konkurencji, to już jest inna sprawa. Jednym z takich z narzędzi są np. zamówienia i tu jeżeli mówimy, że będzie zmiana ustawy o zamówieniach publicznych idąca ku temu by więcej zamówień otrzymywały małe i średnie firmy, to jest to dobry kierunek. Jeżeli mówimy, że błędem było np. używanie pieniędzy z budżetu państwa na zakup pociągu Pendolino, pociągu, który technologicznie biorąc wyprzedzał polskie firmy, ale tylko o krok, to chyba trzeba przyznać, że to był ogromny błąd – 3,5 mld złotych poszło do konsorcjum włosko- francuskiego podczas kiedy polska firma, z takim wsparciem finansowym, mogłaby szybciej dołączyć do tych globalnych firm światowym rynku. Każde państwo ma prawo do używania takich stymulatorów.

Strefy ekonomiczne zostały zbudowane bardzo nieekonomicznie. Jeżeli w ogóle powinny być, to w regionach, gdzie inwestor w ogóle nie chce inwestować. To jest jedyne uzasadnienia dla takiej strefy, innego po prostu nie ma. Są przecież takie regiony w Polsce, o których teraz rząd otwarcie mówi – np. cała tzw. ściana wschodnia – gdzie inwestorzy z jakichś powodów, pewnie z braku odpowiednie ilości kadry, dłuższych łańcuchów zaopatrzenia, itp. nie inwestują. Ale jeżeli te strefy utworzone zostały w Warszawie, w Gdańsku, w Tychach, w sytuacji, kiedy inwestor przyszedł i powiedział – to tu, tu właśnie powinna być taka strefa, to mamy do czynienia z całkowitym zaprzeczeniem idei, z zaburzeniem rynku, daniem wybranym większych szans, itd. Niestety, to już zostało przegrane, ze strefami nic nie zrobimy.

Jeśli chodzi o polską politykę to mieliśmy zwyczaj wyniesiony jeszcze z komunizmu, zapraszania inwestorów na zasadzie – przychodźcie, mamy takie wspaniałe tereny, podatki wam obniżymy, słowem dostaniecie wszystko to, co chcecie. Ale jak przyjeżdżały delegacje zagraniczne do Polski to wcale nie mówiły – Polacy chodźcie do nas, ale odwrotnie – my tu mamy grupę biznesmenów, dajcie nam to i tamto, i to dostawali. Dziś dojrzeliśmy do tego by takie nastawienie zmienić. Jako polski rząd mamy wspierać polskie firmy w ekspansji zagranicznej a zachodnie firmy są zapraszane do nas, ze swoim kapitałem, ze swoimi inwestycjami, ale na zasadzie opłacalności. Jeżeli firma uważa, że tutaj jest niski podatek CIT, że mamy wykształconą kadrę, to proszę bardzo. Dziennikarze ostatnio rozrywają szaty z racji tego, że Jaguar nie uruchomił u nas swojej fabryki. Trudno. Jeżeli Słowacy chcą dołożyć do produkcji Jaguara ileś tam milionów z centralnego budżetu to proszę bardzo, ich sprawa. Jeżeli teraz Mercedes uzna, iż są w Polsce warunki do inwestowania to powinien inwestować w takich warunkach jak każda inna firma, a my jako rządzący powinniśmy te warunki dla wszystkich stworzyć poprzez prosty system pobierania podatków, jednoznaczną ich interpretację, poprzez inwestycje infrastrukturalne, itp. Mamy jako kraj dużo atutów i jeżeli ktoś chce to żadnych warunków nie stawiamy. Niedawno ukazał się komunikat, że firma Kaufland otrzymała od Europejskiego Banku Rozwoju duży kredyt dla…umożliwienia Polakom zakupu taniej żywności. Jeżeli to ma być tak, że w handlu zachodni kapitał otrzymuje wsparcie, a gdzie jak gdzie, ale właśnie w handlu żadnego wsparcia nie powinien mieć zachodni kapitał, to jest to klasyczny przykład na wyprowadzanie łatwo zarobionych pieniędzy za granice. Jeśli inwestorzy będą inwestowali w kraju o stabilnym systemie, o dobrym szkolnictwie, z dobrym budżetem to wszyscy na tym skorzystają.

Kamil Mirowski

Zgodnie z przedstawionym planem Morawieckiego polska gospodarka powinna być oparta na pięciu filarach. Jest to bardzo ciekawa diagnoza i my, inwestorzy, czekamy, co ona przyniesie w swoich szczegółowych rozwiązaniach. Jednym z głównych filarów jest tutaj wspomniana reindustrializacja Polski, wsparcie rozwoju, który rozwija samorząd terytorialny i różne regiony w Polsce, gdyż to buduje potencjał do ekspansji zagranicznej. Zgadzamy się z diagnozą, że rozwój gospodarki Polski powinien wykorzystywać to, co już obecnie istnieje, to, co już obecnie mamy w Polsce w postaci inwestycji, które są realizowane, a które tworzą wartość dodaną w całym łańcuchu wartości, tworzą miejsca pracy i przyczyniają się do zbudowania w świecie polskiej marki. W naszej opinii właśnie o tym jest ta rozmowa, tzn. nie o tym czy inwestycje polskie, czy zagraniczne, ale jakie inwestycje. Muszę powiedzieć, że branża piwowarska jest w ogóle bardzo dobrą branżą, którą można analizować jako przykład, ponieważ jest to branża, która po pierwsze inwestuje w długim okresie czasu, a po drugie – to dużo więcej niż tylko piwo. Te branżę trzeba analizować od momentu wyłożenia ziarna na słód poprzez proces produkcji, pakowania, kierowania do sieci klientów, przy czym ponad 60 proc. klientów to nadal handel tradycyjny, bez pomijania handlu nowoczesnego.

Co w kontekście 20 tys, osób, które pracują w Grupie Żywiec, trzeba wiedzieć, to to, że każde miejsce pracy u nas generuje miejsca pracy u naszych dostawców. To pokazuje, że nie można tej dabaty prowadzić w oderwaniu od nowoczesnego modelu prowadzenia działalności gospodarczej na świecie. A w nowoczesnej gospodarce bardzo trudno jest rozróżnić i rozdzielić w łańcuchu globalnego ekosystemu takie podmioty jak dostawcy, producenci i dystrybutorzy. I z tego punktu widzenia wydaje się nam, że tak naprawdę po pierwsze zagraniczni inwestorzy wspierają polskie firmy, a polskie firmy wspierają zagranicznych inwestorów. A zatem pytanie – czy polskie, czy zagraniczne inwestycje jest źle postawionym pytaniem. Raczej trzeba się zastanowić jak można wykorzystać efektywnie ten mit by w tym łańcuchu tworzyć wartość. Ustawa min. Wilczka dająca ludziom dużą wolność gospodarczą przyczyniła się do dynamicznego rozwoju polskiej przedsiębiorczości. Ze swej strony przestrzegałbym przed pomysłem rozszerzania stref ekonomicznych na cały obszar Polski, ponieważ branża alkoholowa nie może inwestować w strefach ekonomicznych. Pomimo to nasza branża inwestuje, ponieważ kieruje się długofalowym interesem. To są długoletnie relacje, które budujemy z dostawcami, to są długoletnie relacje z naszymi klientami, i z tego punktu widzenia dużo ważniejsza niż subsydia, czy możliwość inwestowania w strefach ekonomicznych, jest przewidywalność legislacyjna i stabilność otoczenia ekonomicznego, w tym także polityki podatkowej.

Inwestujemy w Warce, inwestujemy w Żywcu, w Cieszynie, a także w Leżajsku. Czemu inwestujemy w Leżajsku? Dlatego, że siłą i specyfiką branży piwowarskiej jest jej lokalność, wszędzie na świecie ludzie chcą pić piwo, które jest lokalne. Marki, które mają wymiar globalny mają znikomy udział w rynku, taka jest specyfika tej branży. Siłą naszej firmy, ale także myślę i innych, są marki regionalne. I my tam inwestujemy, pomimo tego, że nie możemy inwestować w strefy, pomimo różnych trudności w prowadzeniu biznesu. Czasem pojawiają się pokusy, by być może rozważyć inwestowanie gdzie indziej, ale to nie jest tak łatwo. Nie da się relokowac browaru i to, co nam zostaje to uczciwa i poważna rozmowa ze środowiskami lokalnymi gdyż budujemy te relacje na długie lata.

Jeśli zaś chodzi o innowacje to rzeczywiście chodzi tu o oparcie polskiej gospodarki na dwóch nogach. Jedna z nich są inwestycje w innowacyjność rozumianą jako zdolność tworzenia produktów o bardziej wirtualnym charakterze. Myślę tu o nowoczesnych technologiach, ale ta gałąź polskiej gospodarki pewnie jest w stanie rozwinąć się w wielkich miastach, w miastach akademickich, tam gdzie jest dostęp do nowoczesnych technologii, do nowoczesnej wiedzy. Natomiast dla miast typu Leżajsk, Elbląg nowoczesny przemysł jest na wagę złota. Tu zresztą jest odpowiedź jak budować małe i średnie firmy. One same z siebie nie będą w stanie wyprodukować, nawet volumenowo rzecz biorąc, takiej ilości towaru; one funkcjonują w symbiozie z firmami poprodukcyjnymi. Gdyby nie firmy produkujące to małe i średnie nie miałyby takiego pola do popisu. I to dokładnie pokazuje te komplikacje. W nowoczesnej gospodarce te naczynia są szalenie połączone i nie da regulować jednego podmiotu bez wpływu na drugi.

Jeżeli mówimy o innowacjach to my rozumiemy je trochę szerzej. Tzn. rozumiemy innowacje jako zdolność, możliwość kreowania produktów, albo technologii w sposób, który daje państwu przewagę konkurencyjną. Chodzi o zbudowanie przewagi konkurencyjnej polskich produktów. Rozumiemy też to tak w firmie, że przykładamy wielką wagę do oszczędności surowców, z których powstaje piwo. Jak wiadomo piwo w 95 proc, składa się z wody więc oszczędność wody jest absolutnie priorytetem nr 1 i tu muszę powiedzieć, że 3 spośród 5 browarów Grupy Żywiec są pod tym względem w pierwszej 10-tce w całym świecie Heineckena. Natomiast jeżeli chodzi o możliwość tworzenia produktów, które dają przewagę konkurencyjną to od niedawna stare i nowe produkty, podbijają rynki Korei Południowej. To jest ta innowacyjność, o której mówimy. Chciałbym abyśmy potraktowali to dużo szerzej, tj. jako budowę potencjału konkurencyjnego całej Polski, co daje także możliwość ekspansji zagranicznej.

Warunki inwestycyjne to oczywiście stabilność i przewidywalność. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że tak jak firmy rywalizują ze sobą na rynkach krajowych i międzynarodowych, tak i państwa rywalizują ze sobą także ustalając pewne warunki inwestowania – podatkowego i innych. Działając w społeczności lokalnej my naprawdę zauważamy pytania, jakie padają ze strony włodarzy lokalnych. To nie tylko jest CIT, gdyż tutaj po raz kolejny branża piwowarska jest trochę inną branżą – sam podatek akcyzowy płacony przez branżę piwowarską w kraju to jest ok. 3,5 mld złotych, natomiast gdyby zsumować całą kontrybucję Grupy Żywiec do finansów publicznych, to razem z dostawcami i klientami, wychodzi 2.3 miliarda. Mógłbym użyć takiego śmiałego porównania, że gdyby Grupa Żywiec z dostawcami była samodzielnym podatnikiem w naszym państwie to mogłaby utrzymać Polskę przez niecałe 2 dni przy budżecie wynoszącym ok. 360 mld złotych.

Jacek Łęgiewicz

Nie sądzę by kapituł zagraniczny był w Polsce w jakiś sposób wobec polskiego kapitału uprzywilejowany. Na początku transformacji tego kapitału zagranicznego było znacznie więcej i pewnie dlatego był on bardziej widoczny. Zgadzam się z poglądem pana posła, iż warto przyjrzeć się sposobowi, w jaki budowane są strefy ekonomiczne. Pracowałem w dwóch dużych korporacjach i jednej prawdy, której się tam nauczyłem, to to, iż opłacalność inwestycji jest warunkiem jej stabilności. Każda dopłata, subsydium, grant unijny, itd., nigdy nie uczyni złego biznesu dobrym. Dobry biznes i dobra inwestycja musi się opierać na twardych wyliczeniach i wskaźnikach, jak wskaźniki makroekonomiczne, dostępność kadry, możliwości kształcenia, itd. Natomiast nigdy ze złej nie można uczynić dobrej inwestycji tylko, dlatego, że dopłaca się rządowe pieniądze.

Reprezentując sektor wysokich technologii zadałbym pytanie czy dla polskiej gospodarki ważniejsze jest centrum rozwojowe Samsunga w Polsce, czy centrum badawczo rozwojowe Comarchu w Indiach. Na polską gospodarkę musimy spojrzeć inaczej niż tylko poprzez pryzmat pochodzenia kapitału. Dlatego, że w branży wysokich technologii jest tak, iż z jednej strony jesteśmy rozsadnikiem innowacji jako takiej, tzn. przynosimy do poszczególnych gospodarek chociażby urządzenia czy wartość intelektualną, która jest w nich wykorzystywana, ale też przede wszystkim jesteśmy rozsadnikiem umiejętności opracowywania tych technologii. Zatrudniamy 2,5 tysiąca inżynierów pracujących w czterech ośrodkach w Polsce i znamy przykłady ludzi, którzy od nas odchodzą i zakładają własne start-up’y dzięki umiejętnościom jakie pozyskali pracując dla korporacji międzynarodowych. A zatem ważne jest to, co dajemy, a nie to, z jakiego to kraju pochodzi.

Samsung zostawia w budżecie państwa ponad miliard złotych. A te 2 miliardy złotych, które znalazły się w budżecie dzięki nowelizacji ustawy o VAT, do której się przyczyniliśmy, też wyszły z naszej branży. Jeśli chodzi o podatek przychodowy to w praktyce firmy, które rzeczywiście inwestują stabilnie w Polsce i wiążą z Polską swoją przyszłość, de facto płacą, taki podatek przychodowy, ponieważ duże podmioty płacą podatki na podstawie umowy z Ministrem Finansów, które są oparte o przychód. Jest jak gdyby ryczałtowo policzony zysk w oparciu o przychód. Jest zatem pewnego rodzaju zaczyn, który może być punktem wyjścia do dalszych prac.

Jest jedna sprawa, która moich szefów w Korei bardzo zaniepokoiła a dotyczy ona stabilizacji. Informacja z zeszłego roku, iż będą kłopoty z dostawą energii eklektycznej zdjęła na kilka dni sen z oczu kilku odpowiedzialnym osobom. Kiedy dowiedzieliśmy się od pani premier z mediów, że przez trzy tygodnie będą kłopoty z dostawą prądu, a ta sytuacja może powtórzyć się także w kolejnym roku, to trzy dni później nie byłem zdziwiony, że firma Jaguar zdecydowała się ulokować swoją inwestycje nie w Polsce, ale na Słowacji. Można zachęcać inwestorów różnymi przywilejami, ale tak naprawdę energia elektryczna musi być.

Jadwiga Emilewicz

„ – W planach Ministerstwa Rozwoju wskazujemy, że barierą dla polskiej gospodarki ciągle jest deficyt kapitału, pamiętamy o tym. Potrzebujemy dużych inwestycji, nie mówimy „nie” firmom zagranicznym. Ale będziemy znacznie uważniej patrzeć, komu będzie udzielana pomoc publiczna. – stwierdziła Jadwiga Emilewicz

Wiceminister zaznaczyła, że inwestycje są mile widziane, ale nie wszystkie. Jak stwierdziła, rząd będzie starał się ściągnąć przedsiębiorstwa z zaawansowanymi usługami i sektorami badawczo-rozwojowymi, a mniej przychylnie będzie patrzeć na przyciąganie centrów montażowych czy logistycznych.

– Stawiamy sobie ambitniejsze cele niż 20 lat temu, chcemy przyciągać ciekawszych inwestorów – powiedziała Emilewicz. Przedstawicielka rządu zwróciła również uwagę, że niskie koszty pracy nadal przyciągają do Polski, nawet, gdy nie ma pomocy publicznej – Drzwi do Polski każdy ma otwarte. Pytanie jest takie, jaką drogę wybierze – powiedziała Emilewicz.

Wiceminister przypomniała też, że dużą częścią funduszy operują regiony. Jak stwierdziła, błędem jest brak koordynacji działań województw. – Istnieją miękkie mechanizmy koordynacji. Wtedy moglibyśmy sensownie i równomiernie lokować inwestycje – powiedziała.

W odpowiedzi na wątpliwości przedstawicieli inwestorów Emilewicz zapewniła, że stabilność i przewidywalność prawa będzie zagwarantowana. Ma być to czynnik przyciągający nowe firmy z zagranicy. Dyskutantka zaznaczyła także, że również kwestia dostaw prądu jest przez rząd traktowana priorytetowo.

Wśród najbliższych planów Ministerstwa Rozwoju Emilewicz wymieniła zmianę ustawy o zamówieniach publicznych, która wesprze małe i średnie przedsiębiorstwa. Wiceminister stwierdziła również, że przy publicznych inwestycjach będą preferowane polskie nowoczesne technologie takie jak polski nanobeton, beton z włóknem szklanym. Nowe regulacje mają stworzyć potencjał zmiany, otworzyć rynek na młodych, startujących i mniejszych. – Będzie to koło zamachowe. Bo największy kapitał w Polsce to zamówienia państwowe. – zauważyła. Podsumowując dyskusję Jadwiga Emilewicz stwierdziła: – Innowacje to nie sprint, tylko maraton. Musimy myśleć długofalowo. “

Na podst. info Instytutu Wolności

Artykuł dodano w następujących kategoriach: Biznes.