Mapa (klikalna)

Roman Kuźniar

Autor jest charge d'affairs a.i. w Stałym Przedstawicielstwie RP przy Biurze ONZ w Genewie.

Wspólne powołanie na drodze do europejskiego zjednoczenia

 

"Przykładem tworzenia nowych konstrukcji przezwyciężających stare podziały i bloki jest współpraca Polski z Niemcami i Francji w ramach tak zwanego Trójkąta Weimarskiego. Ta szczególna forma współpracy państw Unii Europejskiej z krajem dawnego obszaru dominacji sowieckiej stanowi symbol pojednania trzech wielkich narodów europejskich. Dawny obszar wielkich wojen europejskich przekształca się w filar bezpieczeństwa kontynentu."

Powyższe słowa wypowiedziane w historycznym, już w momencie jego wygłaszania, przemówieniu ministra spraw zagranicznych Władysława Bartoszewskiego na specjalnym posiedzeniu obu izb niemieckiego parlamentu mają szczególne znaczenie. Objęcie właśnie przez Bartoszewskiego funkcji szefa dyplomacji w przededniu 50. rocznicy zakończenia II wojny stwarza przesłanki przejścia w stosunkach polsko-niemieckich od normalizacji do pojednania. To zaś jest warunkiem niezbędnym dla pełniejszego wykorzystania potencjału tkwiącego we współpracy naszych trzech krajów.

Naturalnie, współpraca weimarska zapoczątkowana spotkaniem właśnie w Weimarze w sierpniu 1991 r. ministrów spraw zagranicznych trzech państw: R. Dumasa, H. D. Genschera i K. Skubiszewskiego ma już za sobą pewien etap. Jej zakres objęła współpraca dyplomacji trzech państw, resortów obrony (m.in. pierwsze wspólne ćwiczenia), spotkania parlamentarzystów, a także wspólne przedsięwzięcia we współpracy młodzieżowej, kulturalnej czy badawczej. Przypomnijmy także, że we wrześniu 1993 r. doszło do spotkania w Gdańsku prezydentów trzech państw. Jednocześnie wydaje się, iż dla utrzymania dynamiki tej współpracy potrzebne są nowe impulsy, które muszą być wynikiem przeświadczenia, że formuła Trójkąta Weimarskiego może być czymś znacznie więcej, niż pomocą Francji i Niemiec w naszym dążeniu do instytucji zachodnich. Zarówno Polska, jak nasi partnerzy powinni postrzegać trójformułę jako szansę współdziałania naszych trzech państw w trudnym procesie pojednania i scalenia podzielonej do 1989 r. Europy. Poniższy, lapidarny dziesięciopunktowy wywód jest próbą uzasadnienia tego wyjściowego założenia.

Dziesięć tez o zjednoczeniu

Po pierwsze, pojednanie francusko-niemieckie, a następnie oś Paryż-Bonn, której formalnym wyrazem był Traktat Elizejski zawarty w styczniu 1963 (dzieło wybitnych mężów stanu, de Gaulle?a i Adenauera), stały się fundamentem powojennego zjednoczenia Europy Zachodniej. Można powiedzieć więcej: było to, po pierwsze, przesłanką, po drugie - podstawą i po trzecie - siłą motoryczną integracji zachodnioeuropejskiej przebiegającej w ramach Wspólnot Europejskich. Ta teza nie wymaga ani udowadniania, ani rozwijania.

Po drugie, wraz z wielką zmianą wywołaną wschodnioeuropejską Wiosną Ludów 1989 Europa stanęła przed szansą ponownego zjednoczenia (reunifikacji). Może to się dokonać jedynie na bazie instytucji zachodnioeuropejskich, głównie UE i UZE (a także NATO). Były one wprawdzie przed 1989 r. ograniczone barierą w postaci "żelaznej kurtyny", lecz można przyjąć niemal za pewnik, iż gdyby nie ona, niektóre kraje Europy Środkowej brałyby udział w procesach integracji europejskiej od samego początku.

Po trzecie, w nowej sytuacji współpraca między Paryżem a Bonn (wkrótce Berlinem) pozostanie jeszcze jakiś czas filarem zachodnioeuropejskiego rdzenia szerszej europejskiej konstrukcji, jaką staje się z wolna Unia Europejska. Nie wydaje się jednak, aby ta oś mogła udźwignąć cały proces integracyjny i jego instytucjonalną architekturę. Nie należy w tym kontekście ignorować pojawiających się ostatnio coraz częściej różnic między polityką zagraniczną obu państw oraz francuskich obaw o nadmierną "samodzielność" Niemiec na scenie europejskiej. Z drugiej strony, istnieje konieczność idącego dalej niż dotychczas zaangażowania Francji w sprawy Europy Środkowej i Wschodniej, zwłaszcza w perspektywie otwierania się Unii na nasz region.

Duet francusko-niemiecki, jeśli ma utrzymać swą rolę w stosunkach europejskich w nadchodzących dziesięcioleciach, powinien otrzymać wsparcie ze strony innego państwa. Naturalnie, Paryż i Berlin mogą nie zechcieć poszukiwać czy przyjąć takiego wsparcia. Wtedy jednak rola tej osi wybitnie się zmniejszy, co prawdopodobnie w konsekwencji osłabi więź między obiema stolicami. Nie można także wykluczyć pojawienia się prób tworzenia nowej konstelacji państw z pominięciem Francji bądź Niemiec - która mogłaby odgrywać rolę podobną do tej, jaką w przeszłości odgrywała oś Paryż?Bonn. Są takie koncepcje.

Wydaje się jednocześnie logiczne, aby państwem, które mogłoby dołączyć do współpracy francusko-niemieckiej było któreś z państw Europy Środkowej, któreś z państw "późno przychodzących" reprezentatywne dla grupy przyszłych nowych członków UE i UZE, obecnie z tymi instytucjami stowarzyszonych. Wydaje się to logiczne i z tego względu, na który trafnie zwraca uwagę Tadeusz Mazowiecki mówiąc, iż w procesie otwierania się Unii Europejskiej powinno dojść do zjednoczenia-połączenia się obu części Europy, nie zaś do prostego przyłączenia państw Europy Środkowej i Wschodniej do instytucji międzynarodowych Europy Zachodniej.

Po piąte, ze względu na swoje położenie geograficzne, znaczenie dla bezpieczeństwa europejskiego, ogólny potencjał, w tym gospodarczy, Polska wydaje się najbardziej naturalnym kandydatem na partnera Francji i Niemiec w ich wspólnych wysiłkach na rzecz integracji europejskiej. Nie należy zapominać, iż Polska jest największym krajem spośród "późno przychodzących" do Unii, włączając w to państwa, które przystąpiły do UE od 1 stycznia 1995. W przewidywalnej przyszłości nie pojawi się żadne większe od Polski państwo jako kandydat na członka Unii. Nasz kraj leży ponadto na przedłużeniu osi Paryż?Berlin. Ta przedłużona oś jest, historycznie rzecz biorąc, główną geostrategiczną osią Europy lub też, mówiąc inaczej, głównym europejskim traktem. Ktoś mógłby powiedzieć, iż Polska jest brakującym ogniwem szerszej europejskiej konstrukcji znajdującej się w trakcie budowy. Bez Polski i innych krajów Europy Środkowej będzie to zawsze konstrukcja niepełna.

Po szóste, w interesie Europy, jej postępującej jedności, Francja i Niemcy powinny "włączyć" Polskę w ponoszenie szerszej odpowiedzialności w tym procesie i odgrywanie szerszej europejskiej roli. Nie jest to łatwe przedsięwzięcie. Już obecnie wielkość Polski w połączeniu z jej względnym zapóźnieniem rozwojowym jest postrzegana w Brukseli jako problem w procesie rozszerzania Unii na Europę Środkową. To prawda, lecz stawką w tej grze - jeśli można tak powiedzieć - jest nie tylko Polska; stawką jest europejska jedność. Francusko-niemiecka "inwestycja" w Polskę byłaby inwestycją w Europę sensu largo , to znaczy nie zamykającą się w granicach UE.

I z tego względu Polska jest bardzo dobrym kandydatem do tego partnerstwa. Nasz kraj bardzo dobrze, by nie rzec wzorowo, "odrobił swoje europejskie zadanie domowe" w naszej części Europy. Zawarliśmy ze wszystkimi swoimi sąsiadami traktaty kładące podstawy dobrosąsiedzkich stosunków, regulujące sprawy granic i mniejszości. Było to zadanie o wiele trudniejsze niż w przypadku wielu innych państw, bowiem liczba naszych sąsiadów raptownie wzrosła z trzech do siedmiu, a z niektórymi z nich mieliśmy poważne, pozostawione przez niezawinioną przez nas historię, problemy. Dokonaliśmy tego długo przed tym, zanim pojawił się tzw. plan Balladura, czyli projekt paktu o bezpieczeństwie i stabilności w Europie. Nie zawsze chcą to dostrzegać nasi zachodnioeuropejscy partnerzy, którzy chętnie kładą nacisk na występujące w naszym otoczeniu napięcia i zbiorczo określają Europę Środkowo-Wschodnią jako strefę niestabilności i zagrożeń na tle granic czy nacjonalizmów.

Trójkąt Weimarski jest najlepszym instrumentem włączenia Polski w ponoszenie europejskiej odpowiedzialności. Tendencje do zachowania ekskluzywnego charakteru współpracy Paryż?Bonn są zrozumiałe, jednakże w tym przypadku obie stolice powinny spoglądać w przyszłość, co było szczególną rolą ich dotychczasowej współpracy. Nie chodzi tutaj zresztą o to, by tej współpracy przeszkadzać bądź ją rozluźniać, lecz by korzystając z jej doświadczeń i modelu stworzyć współpracę trójstronną, której sens został zarysowany powyżej.

Po siódme, jest jeszcze jeden powód, dla którego zadanie, o którym tu mowa, powinno być podjęte. Historyczna szansa, przed którą stoi Polska, nie powinna być zmarnowana. Mam na myśli kontekst zewnętrzny (zwłaszcza sytuację na wschód od naszych granic) oraz wewnętrzny. W tym drugim przypadku, mam na myśli to, o czym pisał niedawno w "Polityce" Jacek Poprzeczko (Jesienne ochłodzenie , 12 listopada 1994 r.). Jego zdaniem nie brak w Polsce zwolenników następującego rozwiązania: "Rosja i sojusz z nią powinny stać się naszym priorytetem, zaś stosunki z Zachodem - jego pochodną". Jeśli jest tak istotnie, to tym bardziej należałoby wykorzystać formułę Trójkąta Weimarskiego dla zakotwiczenia Polski w procesie integracji europejskiej, zanim staniemy się pełnoprawnym członkiem jej instytucjonalnej struktury. Nieodwracalne włączenie Polski w tę strukturę jest bowiem strategicznym priorytetem polityki polskiej, któremu powinny być konsekwentnie podporządkowane jej pozostałe kierunki i aspekty. Położy to kres niezwykłym jak na warunki europejskie sporom o kompetencje, sposób koordynacji oraz kontakty na najwyższym szczeblu w polskiej polityce zagranicznej, których jesteśmy świadkami w czasie ostatnich kilkunastu miesięcy.

Po ósme, pojawia się w tym kontekście pytanie o Rosję i pozostałe państwa obszaru postsowieckiego. Jak sądzę, jest coraz bardziej oczywiste, iż obszar WNP staje się - w sensie politycznym, bezpieczeństwa, gospodarczym - całością odrębną od procesów integracyjnych zachodzących w obrębie Unii Europejskiej. Dowodzi tego liczba i charakter porozumień zawieranych w ramach WNP oraz polityka samej Rosji. W ostatnim czasie pojawiły się znaczące prace (zawierające niekiedy ważne propozycje teoretyczne, od S. Huntingtona po K. Zernacka) dostarczające wielu ważkich argumentów uzasadniających te tendencje. W świetle powyższego można założyć, iż o ile Polska i inne kraje Europy Środkowej mogą stać się częścią integracji europejskiej, o tyle kraje postsowieckie, z wyjątkiem krajów bałtyckich, nie staną się nią w przewidywalnej przyszłości.

Po dziewiąte, podczas gdy Polska i inne kraje naszego regionu powinny być możliwie szybko włączone w ewoluującą strukturę instytucjonalną Unii Europejskiej i Sojuszu Atlantyckiego, jest możliwe i konieczne rozwijanie szerokiej współpracy z Rosją i innymi krajami WNP. Wzorzec tego procesu narzuca się w sposób naturalny: integracja krajów Europy Środkowej w ramy Unii oraz współpraca z Rosją i innymi krajami WNP. Nie ma i nie może być żadnej sprzeczności między tymi dwoma procesami, które mogą być rozwijane równolegle. Można w tym miejscu przywołać pewną analogię - istnieje ścisła współpraca między państwami Unii a USA, jednocześnie nikt nie sugeruje integracji USA w strukturę Unii, mimo iż z punktu widzenia Europy Zachodniej jest istotna różnica między USA a Rosją. W tej zasadniczej kwestii stanowisko Francji i Niemiec nie powinno zawierać żadnych dwuznaczności: zarówno co do samej zasady (rozszerzenia UE i NATO), jak i tempa jej realizacji.

Po dziesiąte, Polska ściśle współpracująca z Francją i Niemcami, stająca się podmiotem procesu integracji europejskiej może oddać znaczne usługi we współpracy Unii z naszymi wschodnimi sąsiadami. Może tak się stać za sprawą naszej znajomości tego obszaru i już szeroko zakrojonej aktywności w ramach naszej polityki wschodniej. Trudności w realizacji tej polityki są w niemałym stopniu rezultatem nadal odczuwanej w Moskwie pokusy ignorowania czy wręcz upokarzania (następstwa incydentu na Dworcu Wschodnim) Polski, niekiedy postrzeganej tam jako osamotnionej czy niewystarczająco chcianej przez Zachód. Ponownie, Trójkąt Weimarski ma do odegrania rolę znacznie wykraczającą poza trójstronną współpracę między Francją, Niemcami i Polską.

Konkluzje wypływające z powyższego wywodu są dość oczywiste: współpraca weimarska powinna być stale i systematycznie umacniana. Jest ona częścią europejskiego powołania naszych trzech narodów.

...Żeby troje chciało naraz

Istnienie przesłanek czy ugruntowanego przeświadczenia o potrzebie umacniania i europejskiej roli Trójkąta Weimarskiego nie oznacza, iż przedstawione tutaj oczekiwania staną się ciałem realnej europejskiej polityki. I w tym przypadku znajduje swoje zastosowanie powiedzenie, iż największy jest ambaras, aby troje chciało naraz. Polski atut w postaci ministra Władysława Bartoszewskiego, który może dokonać jakościowego przełomu w emocjonalnej i koncepcyjnej warstwie stosunków polsko-niemieckich powinien zostać jednak dostrzeżony przez strategicznie myślące elity polityczne Francji. Skłaniać do tego powinny także polityczne i ekonomiczne implikacje powrotu stolicy Niemiec do Berlina skąd jest znacznie bliżej do Warszawy i innych stolic Europy Środkowej niż do Paryża.

Istniejącą w Trójkącie Weimarskim asymetrię potencjałów Warszawa może rekompensować aktywnością polityki polskiej w Europie Środkowo-Wschodniej. Istnieje tutaj rozległy rezerwuar możliwości, które mogą być wykorzystywane wraz ze stabilizacją polityczną i wzrostem gospodarczym w naszym kraju. Właśnie aktywność dyplomatyczna Paryża czyniła zeń w przeszłości równorzędnego partnera w stosunkach z Bonn. Niezbędne jest tutaj, jak było w przypadku Francji, podejście strategiczne w polityce zagranicznej wymagające także zaangażowania środków materialnych.

I wreszcie ostatnia kwestia, być może najtrudniejsza. Nasi partnerzy w Trójkącie Weimarskim muszą widzieć, iż poprzez nacisk na współpracę trójstronną Polska stara się realizować nie wyłącznie swoje, choćby najbardziej uzasadnione, partykularne interesy. Powołaniem polityki europejskiej Polski, także tej w "trójkącie", musi być stawanie się w coraz większym stopniu częścią polityki Europy. Takiej Europy, jaką staje się ona poprzez rozwój swych instytucji kreowanych i kierowanych z Paryża, Bonn czy Brukseli. Nie może w tym koncercie zabraknąć Warszawy.

"Tygodnik Powszechny", nr 21, 25.05.1995.


HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page

INTERNET CONSULTANT