Mapa (klikalna)

Franciszek Draus

Politolog i historyk myśli politycznej, obecnie jest pracownikiem naukowym w zarządzie koncernu Mannesmann (Dusseldorf) oraz ekspertem ds. polityki europejskiej.

Trójkąt Weimarski: w poszukiwaniu sensu

Polska zdaje się przywiązywać wielkie znaczenie do zawiązanej kilka lat temu współpracy z Niemcami i Francją w ramach tzw. Trójkąta Weimarskiego. Świadczą o tym wypowiedzi wpływowych polskich polityków. Także polskie środki masowego przekazu informują obficie o tych trójstronnych spotkaniach. Będąca podstawą działalności obecnego rządu umowa koalicyjna zalicza tę trójstronną współpracę do generalnych zasad polityki zagranicznej. Premier J. Buzek w swym pierwszym wystąpieniu sejmowym nazwał współpracę między Warszawą, Bonn i Paryżem kręgosłupem Europy.

To entuzjastyczne podejście Polski do Trójkąta Weimarskiego może na pierwszy rzut oka dziwić, ale psychologicznie nie jest ono niezrozumiałe. Po okresie komunistycznego totalitaryzmu, w którym polityka zagraniczna była bardziej działaniem propagandowym i szpiegowskim, aniżeli wyrabianiem międzynarodowych podstaw dla siły i dobrobytu kraju, Polska potrzebuje dzisiaj szczególnego potwierdzenia dla swojej odzyskanej suwerenności oraz pragnie uprawiać w jak najszerszym zakresie autentyczną współpracę międzynarodową. Ta zrozumiała potrzeba oraz to oczywiste pragnienie mogą jednakże iść niekiedy w parze ze skłonnością do przewartościowywania zagranicznych kontaktów, do wiązania z nimi nie całkiem uzasadnionych idei. To właśnie zdaje mi się zachodzić w przypadku dzisiejszego stosunku Polski do Trójkąta Weimarskiego.

Lecz psychologia, to jest tylko jeden z czynników politycznego działania. W polityce równie ważną rolę odgrywają interesy i ambicje. Zapytajmy zatem, jakie interesy pragnie Polska urzeczywistnić oraz jakie łączy ambicje z tą trójstronną współpracą?

Umowa koalicyjna AWS?UW mówi o Trójkącie Weimarskim jako współdziałaniu między Polską, Francją a Niemcami "na rzecz integracji europejskiej i euroatlantyckiej" (poz. 28.7). Otóż można by wyrazić tu dość zasadniczą wątpliwość co do tego, czy i na ile ta współpraca weimarska może faktycznie przyczynić się do tak podwójnie określonej integracji, a także, czy i na ile ten Weimarski Trójkąt może przyczynić się do szybszej i skutecznej integracji Polski z Zachodem. Trzeba tu bowiem jasno powiedzieć, że z jednej strony zachodzą liczne i wcale niemałe rozbieżności między Francją a Niemcami w sprawie form i treści europejskiej polityki, oraz bardzo istotne rozbieżności w stosunku do Sojuszu Atlantyckiego i NATO, zaś z drugiej Polska zdaje się nie posiadać jak na razie ani własnej koncepcji budowania zjednoczonej Europy, ani ugruntowanego poglądu na temat przyszłej roli NATO. Z tych różnic i rozbieżności między Francją a Niemcami wynika również zróżnicowany stosunek tych przyjaznych nam państw do tak ważnych dla Polski spraw, jak forma i sposób rozszerzania Unii Europejskiej oraz NATO na Wschód. Niemcy opowiadają się za rozszerzaniem stopniowym, odpowiednio rozłożonym w czasie oraz liczbowo za każdym razem ograniczonym. Traktują bowiem przystąpienie Polski oraz innych krajów środkowoeuropejskich do struktur zachodnich jako tworzenie strefy stabilności po stronie ich wschodniej granicy. Francja opowiada się raczej za hojnym przyjmowaniem krajów z Europy Środkowo-Wschodniej do gospodarczych, politycznych i militarnych struktur Zachodu. Tak było wiosną 1997 w kwestii rozszerzania NATO. Tak było i jest w kwestii rozszerzania Unii Europejskiej. Francja stawia wprawdzie konkretne warunki instytucjonalne dla dalszego rozszerzania UE w ogóle, co do których Niemcy zachowują ambiwalentne milczenie, ale w przypadku przeprowadzenia uważanych za niezbędne reform instytucjonalnych, widzi ona drzwi Unii Europejskiej szeroko otwarte dla kandydatów ze wschodniej części naszego kontynentu. W pogłębieniu integracji oraz rozszerzaniu przestrzeni europejskiej na Wschód upatruje Paryż swoistego zabezpieczenia przed ewentualną nadmierną dominacją Niemiec w łonie zjednoczonej Europy.

Wracając do naszej politycznej geometrii, nie sposób zakładać, by Trójkąt Weimarski mógł stać się forum dla przezwyciężania, niejako ku chwale i pomyślności Polski, francusko-niemieckich rozbieżności w sprawach europejskich i atlantyckich. Francja i Niemcy niwelują dzielące je różnice i rozbieżności w ramach współpracy bilateralnej, lub w ramach europejskich instytucji, najczęściej przez jedno i drugie równocześnie. W kwestii NATO odrębność Francji jest dobrze znana i nie zapowiada się, by coś miało się tutaj zasadniczo zmienić w najbliższej przyszłości. Poczynione w ostatnich dwóch latach próby zbliżenia między Francją a NATO się nie powiodły.

Stanowcze wiązanie Trójkąta Weimarskiego z integracyjnymi dążeniami Polski tak w stosunku do Unii Europejskiej, jak i Sojuszu Atlantyckiego, to jest podejście do rzeczy moim zdaniem całkiem koniunkturalne, powierzchowne i bardzo krótkowzroczne. W kwestii integracji Polski do Unii Europejskiej, to droga do Brukseli wiedzie prosto. Żaden objazd przez "Weimar" nie jest i nie będzie tu potrzebny. Niemcy i Francja opowiadają się już od lat zdecydowanie za przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, niezależnie od powyżej wspomnianych konceptualnych i strategicznych różnic w podejściu tych państw do samego zagadnienia dalszego rozszerzania tej Unii. Chcieć na Niemcy i Francję dalej w tej sprawie naciskać świadczyłoby doprawdy o jakiejś dziwnej nieufności polskiej dyplomacji. W kwestii integracji europejskiej Polska powinna teraz rozwijać dobre stosunki bilateralne z innymi państwami członkowskimi. Unia Europejska nie jest przecież posiadłością francusko-niemiecką. W przypadku natomiast przystępowania Polski do Sojuszu Atlantyckiego okazał się wprawdzie pewien objazd konieczny, ale nie przez "Weimar", lecz przez Waszyngton.

Podejście Polski do Trójkąta Weimarskiego powinno być strategiczne, a nie instrumentalne. Polska powinna traktować tę trójstronną współpracę jako cel sam w sobie przede wszystkim. Tego rodzaju ujęcie rzeczy zakłada jednakże ugruntowaną świadomość rzeczywistych oraz możliwych wymiarów tej współpracy.

Zapytajmy zatem, jaki potencjał tkwi względnie mógłby zostać wytworzony w tej geometrycznej figurze dyplomatycznej?

Trzeba od razu podkreślić, że Trójkąt Weimarski łączy partnerów nierównych. Z jednej strony Francja i Niemcy, niekiedy razem, niekiedy osobno, pretendują do odgrywania wiodącej roli w polityce europejskiej, zaś Polska mimo swej geograficznej i demograficznej wielkości jest aktorem politycznym raczej słabym. W każdym razie oddziaływanie Polski na arenie międzynarodowej jest obecnie niewspółmiernie kiepskie w porównaniu z jej obiektywną miarą i wagą.

Po drugie, Trójkąt Weimarski obejmuje trzy państwa, które łączy wprawdzie mocna wola budowania zjednoczonej Europy, ale pojmują one przyszłość tej Europy w sposób bardzo zróżnicowany.

Francja opowiada się za Europą silną politycznie i gospodarczo, za taką Europą, która jako regionalny blok byłaby w stanie odgrywać samodzielną rolę w polityce światowej oraz skutecznie rywalizować ze Stanami Zjednoczonymi i Japonią. Niemcy nie mają tak ambitnej wizji europejskiej przyszłości. Zresztą wypowiadają się na ten temat bardzo niechętnie, a jeżeli już, to bardzo ogólnikowo. Dążą raczej do stworzenia takiego stanu polityczno-gospodarczego w Europie, który cechowałaby przede wszystkim stabilność. Nie mają jasnej odpowiedzi na pytanie, jaka integracja, słabsza czy mocniejsza, głęboka czy mniej głęboka, mogłaby prowadzić do osiągnięcia i zabezpieczenia tej europejskiej stabilności. Zaś o polskiej wizji przyszłości Europy można na razie wróżyć z gwiazd nad Warszawą. Na Zachodzie panuje przekonanie, że Polska oraz inne kraje z byłego obszaru komunistycznego ubiegające się o członkostwo w UE zainteresowane będą Europą raczej słabiej zintegrowaną. Czy to przekonanie jest słuszne? Czy odpowiada ono rzeczywistości?

Wreszcie trzeba podkreślić, że Trójkąt Weimarski nie jest instytucją. Nie jest instancją decyzyjną. Stanowi ciekawe i pożyteczne forum dyskusyjne. Polega na wymianie informacji i zdań. Ogłasza oświadczenia i wydaje deklaracje. Jeżeli nadal istnieje, a nawet staje się coraz bardziej aktywny, to znaczy, że połączone nim państwa jakieś zainteresowanie w nim mają, jakieś nadzieje z nim łączą. Zapytajmy zatem, o jakie interesy i ambicje mogłoby tu chodzić.

By wydobyć rzeczywiste znaczenie Trójkąta Weimarskiego dla Polski, zapytajmy najpierw o stosunek Francji i Niemiec do tej trójstronnej współpracy. Z francuskiego punktu widzenia ten trójkąt okazuje się pożyteczny, bo z jednej strony daje Francji możliwość wglądu w zamierzenia Niemiec w stosunku do Polski oraz ewentualnie innych państw środkowoeuropejskich, zaś z drugiej pozwala wyrazić własne zainteresowanie sprawami środkowo-wschodnioeuropejskimi, nie wzbudzając nieufności po stronie Niemiec. Z niemieckiego punktu widzenia ten Trójkąt jest również pożyteczny, bo w pewnym sensie uwiarygadnia politykę niemiecką wobec Polski i innych państw Europy Środkowo- -Wschodniej jako politykę autentycznej współpracy, oraz pozwala nadać tej polityce charakter wielostronny, nawet europejski. Możliwość urzeczywistnienia własnych interesów w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej w otoczce współpracy wielostronnej czy europejskiej, to dla Niemiec wielka korzyść nie tylko z psychologicznego punktu widzenia.

Dla Francji i Niemiec Trójkąt Weimarski stanowi więc całkiem pożyteczną platformę współpracy dla wzajemnego rozpoznawania zamiarów i interesów każdego z tych państw w Polsce czy w Europie Środkowo-Wschodniej w ogóle. Ten Trójkąt jest niejako wschodnim przedłużeniem współpracy francusko-niemieckiej. Lecz Francja i Niemcy mogą go wykorzystywać nie tylko dla wzajemnego patrzenia sobie na ręce, kiedy są one wyciągnięte we wschodnim kierunku, ale także dla formułowania czegoś w rodzaju wspólnej Ostpolitik, tak jak starają się od lat, chociaż ostatnio z coraz większym trudem, formułować wspólne stanowiska w sprawach integracji europejskiej.

Rosnące zainteresowanie Francji i Niemiec Trójkątem Weimarskim to z całą pewnością wielka szansa dla Polski i polskiej dyplomacji. Jeżeli ten Trójkąt miałby ewoluować w wyżej zasugerowanym kierunku, Polska siłą rzeczy staje się wtedy uprzywilejowanym partnerem, po pierwsze, jako największe państwo w tej części kontynentu, po drugie zaś, jako rzecznik wschodnio-europejskich interesów w stosunku do Zachodu, Francji i Niemiec w szczególności.

A zatem, Trójkąt Weimarski, to może nie tyle stacja na drodze Polski na Zachód, co raczej stacja dla Francji i Niemiec w drodze tych państw na Wschód. Przy umiejętnym podejściu do rzeczy Polsce mogłaby tu przypaść kluczowa funkcja zawiadowcy i koordynatora.


HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page

INTERNET CONSULTANT