Mapa (klikalna)

Paul-Ivan de Saint Germain

Dyrektor Centre de Recherches et d'Etudes sur les Strategies et les Technologie.

Jak ma wyglądać system obrony w Europie

 

Kontekst

Nowy kontekst obrony Europy charakteryzują następujące zjawiska:

- Zniknął czterdziestopięcioletni antagonizm pomiędzy wschodem a zachodem Europy. Wraz z zakończeniem zimnej wojny zniknęło główne zagrożenie dla Europy, wyrażające się zagrożeniem nuklearnym albo też zagrożeniem klasycznym. Odtąd na horyzoncie nie pojawia się żaden niebezpieczny przeciwnik, żadna potęga europejska nie dąży do hegemonii i nie próbuje zawładnąć terytorium swoich sąsiadów. Brak zagrożenia i brak nieprzyjaciela jest dla Europy sytuacją historycznie nową.

- A jednak zagrożenie całkiem nie zniknęło, tyle że kwestie bezpieczeństwa uległy nowemu zróżnicowaniu:

* Od upadku muru berlińskiego, w Europie powstało 15 nowych państw. Obecna Europa posiada 37 000 kilometrów granic, czyli trzy razy więcej niż pięćdziesiąt lat temu.

* Pojawiły się zagrożenia niebezpośrednie, co oznacza, że Francja (czy inny kraj europejski) nie jest przez nie bezpośrednio zagrożona, lecz mogą jej one w znacznym stopniu dotyczyć: weźmy przypadek konfliktu w Jugosławii czy innych "mikrokonfliktów", jakie mogą się jeszcze w Europie pojawić. Owe mikrokonflikty może cechować, i już cechuje, interwencja sił pozapaństwowych (z reguły subpaństwowych), niemniej jednak zbrojnych w tym sensie, że dysponują bronią.

* Ryzyko związane z rozpowszechnianiem broni, w szczególności jądrowej, wydaje się obecnie opanowane, niemniej jednak nie można mieć całkowitej pewności, że ta sytuacja w przyszłości nie ulegnie zmianie.

Wymogi bezpieczeństwa są oceniane rozmaicie w poszczególnych krajach Europy:

* Zachód zmierza przede wszystkim do ustabilizowania sytuacji we Wschodniej Europie poprzez podejmowanie rozmaitych inicjatyw, takich jak pakt o stabilizacji, partnerstwo dla pokoju, akcja OBWE.

* Europa Centralna nadal obawia się Rosji i zabiega o zbliżenie z Zachodem, głównie przez dołączenie do NATO.

* Rosja stara się nie dopuścić do przybliżenia granicy z Zachodem, co wyraża sprzeciwem wobec rozszerzenia NATO.

* Skandynawia, Niemcy i kilka innych krajów postrzega bezpieczeństwo bardziej w kategoriach politycznych i ekonomicznych niż militarnych, i chętnie mówi o "bezpieczeństwie globalnym". Taka właśnie postawa cechuje działalność krajów skandynawskich na rzecz republik bałtyckich.

Wymogi oraz środki

W tym nowym kontekście kwestia obrony kształtuje się zupełnie inaczej niż dotychczas. Jak już wspominaliśmy wymogi, a co za tym idzie środki obrony nie są takie same i należy je zrewidować.

Pierwszą rzeczą godną podkreślenia jest fakt, że do tej pory mówiło się o obronie, podczas gdy dzisiaj wypada mówić raczej o bezpieczeństwie. Ta różnica w sformułowaniu wynika z tego, że dla kraju takiego jak Francja nie istnieje bezpośrednie zagrożenie, nie istnieje wróg, co stwarza - jak już mówiliśmy - sytuację zupełnie nową. Należy jednak podkreślić, że ta sytuacja jest tak radykalnie nowa, że trudno wychwycić wszystkie jej implikacje, szczególnie w środowisku wojskowych, których sposób rozumowania opierał się zawsze na konieczności zwalczania wroga, czemu podporządkowywano uzbrojenie i taktyki najodpowiedniejsze do przyszłej walki w terenie.

Mówiąc o bezpieczeństwie, mówimy również o tym, co należy zrobić, by je zapewnić, nie uciekając się jedynie do środków militarnych. Bezpieczeństwo ma w istocie kilka wymiarów:

* wymiar ekonomiczny, w tym sensie, że na przykład transnacjonalizacja ekonomii, rozwój społeczeństw wielonarodowościowych, istnienie rosnącej liczby sieci (transportu, energetyki?) stwarzają nowe zagrożenia (choćby w postaci nie kontrolowanego przepływu kapitałów), a jednocześnie mogą sprzyjać postawie solidarności, która posiada ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa ogółu;

* wymiar naukowy i kulturalny: wszystko, co składa się na wspólne dziedzictwo ludzkości, czyli wszystko, co przyczynia się do zacieśniania więzi między ludźmi, sprzyja bez wątpienia wspólnemu bezpieczeństwu (z wyłączeniem delikatnej kwestii niebezpiecznych technologii, jak te, które wiążą się z bronią jądrową czy rakietami balistycznymi);

* wymiar polityczny: polityczna organizacja międzypaństwowa jest jednym z głównych sposobów zapewnienia i umocnienia międzynarodowego bezpieczeństwa (do tego punktu wrócimy jeszcze poniżej);

* i wreszcie wymiar militarny, choć niekoniecznie w takim sensie, w jakim zwykliśmy myśleć o obronności, nastawiając się przede wszystkim na zwalczanie wroga. Rozmieszczenie w sposób adekwatny sił wojskowych (w wystarczającej liczbie) na terytorium Europy, podobnie jak we Francji rozmieszczona została żandarmeria, i w ścisłej współpracy z innymi krajami europejskimi (choćby i dlatego, że redukcja budżetu obrony państwa zmusza do rezygnacji z indywidualnej polityki bezpieczeństwa) może mieć zbawienny wpływ na bezpieczeństwo kontynentu. Takie rozwiązanie, w militarnym wymiarze bezpieczeństwa implikuje konieczność kontroli nad rozpowszechnianiem broni.

Tak więc właściwa polityka bezpieczeństwa zaczyna się od właściwej polityki ekonomicznej, handlowej, kulturalnej i - w przypadku Europy - sprowadza się do właściwej polityki integracji europejskiej. Do tej właśnie kwestii odnoszą się następujące uwagi:

* dla Francuzów i dla większości Europejczyków (Anglicy są tutaj najbardziej znaczącym wyjątkiem), budowanie wspólnej Europy nie ogranicza się jedynie do wspólnego rynku, lecz ma na celu stworzenie przestrzeni solidarności, opartej na fundamencie francusko-niemieckim. Zamysł ten miał początkowo na celu pojednanie francusko-niemieckie i włączenie Niemiec we wspólną przestrzeń bezpieczeństwa. Dziś zamysł ten jest nadal aktualny, a także do pewnego stopnia sprawdzony, przynajmniej na Zachodzie, gdzie ryzyko "europejskich wojen cywilnych" (czy mówiąc ściślej wojen domowych) praktycznie nie istnieje i gdzie istnieją coraz liczniejsze więzi współpracy pomiędzy poszczególnymi krajami. Osiągnięcia wynikające z budowania wspólnej Europy zaczynają zresztą w analogiczny sposób oddziaływać na byłą Europę Wschodnią;

* przestrzeń bezpieczeństwa nie wynika jedynie z faktu budowania Europy z punktu widzenia Unii Europejskiej, ale z rozmaitych układów scalających Europę, które nie mają swoich odpowiedników w innych częściach świata, takich jak: NATO, UZE, OBWE? To dzięki tym połączonym układom, między Grecją a Turcją czy Rumunią i Węgrami panuje względny spokój;

* dlatego jest sprawą istotną, by układy te, a szczególnie Unia Europejska zostały rozszerzone na Wschód i aby trzy "kręgi bezpieczeństwa", które współistnieją obecnie w Europie mogły się maksymalnie do siebie zbliżyć:

* wąski krąg tych, których łączy wspólna wizja PESC [Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa] (są to głównie obecni członkowie UE),

* krąg przyszłych członków (część byłych krajów Europy Wschodniej), których troski o bezpieczeństwo nie wolno ignorować, jeśli nawet nas ona nie dotyczy,

* szerszy krąg, do którego należy włączyć Rosję i to włączyć na tyle, by uniknąć braku wzajemnego zrozumienia oraz wzrostu napięć.

Zbliżenie między krajami europejskimi będzie łatwiejsze, jeśli kraje te wezmą pod uwagę ich wspólne interesy. Niegdyś czynnikiem łączącym kraje europejskie było poczucie wspólnego zagrożenia. Brak zagrożenia mógłby wywołać rozwój odśrodkowych sił politycznych, dlatego ważne jest, by te kraje zdobyły się na wysiłek znalezienia tego, co je ze sobą łączy, a co nie kojarzyłoby się ze wspólnym zagrożeniem, lecz wspólnym bezpieczeństwem. Najbardziej zdecydowani pod tym względem okazali się Niemcy, wytyczając pola działania o największym znaczeniu dla krajów europejskich: stabilizacja krajów Europy Centralnej i Wschodniej, ustanowienie nowych zasad partnerskiej współpracy z Rosją, bezpieczeństwo w strefie Morza Śródziemnego, zredefiniowanie więzi transatlantyckich? Niestety pragmatyzm Brytyjczyków sprzeciwił się ustaleniu takiego programu działania, który byłby przez swoją precyzję programem obowiązującym. Niemniej jednak porozumienie w sprawie wytycznych polityki bezpieczeństwa wydaje się dobrym wstępem do realizacji bezpieczeństwa w Europie.

Innym istotnym elementem polityki bezpieczeństwa europejskiego jest utrzymanie (lub rozwój) bazy przemysłowej i technologicznej odpowiedniej jakości w dziedzinie uzbrojenia i sprzętu wojskowego. O ile część tego sprzętu jest dostępna na rynku światowym, a ściślej mówiąc amerykańskim, który jest i będzie coraz większym monopolistą w tym zakresie, o tyle nie dotyczy to całości sprzętu, szczególnie zaś tego, który nabiera coraz większego znaczenia, a chodzi tu o sprzęt elektroniczny, systemy przestrzenne, systemy obrony rakietowej? Te należy móc produkować samemu. W przeciwnym razie albo nie będziemy w ogóle nimi dysponować, albo też dysponować nimi w warunkach silnego politycznego uzależnienia.

* * *

Innym sposobem wyrażenia faktu, że pojęcie bezpieczeństwa zastąpiło pojęcie obrony, jest podkreślenie, iż nie chodzi już o przygotowania do kolejnej wojny (zagadnienie, które długo było głównym przedmiotem uwagi we Francji, a które w rzeczywistości odnosiło się raczej do ostatniej wojny), lecz o nadzorowanie i utrzymywanie pokoju.

W praktyce przygotowania do wojny i nadzorowanie pokoju wymagają radykalnie odmiennych sposobów działania. Dla polityków czy dyplomatów rzecz nie polega odtąd na zawieraniu zorganizowanych sojuszy militarnych prowadzących do spektakularnych zwycięstw, lecz na budowaniu struktur zdolnych do zażegnywania ewentualnych sytuacji kryzysowych i zapobiegania ich rozwojowi. Zresztą w tym właśnie kierunku ewoluuje dziś NATO. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o uprawianie dyplomacji prewencyjnej (zapobieganie kryzysom), o czym będzie jeszcze mowa poniżej.

Ale nie jest to wcale takie oczywiste. Przede wszystkim dlatego, że tradycja każe, by przemysł zbrojeniowy był przemysłem państwowym, podczas gdy europejska baza przemysłowa i technologiczna będzie mogła osiągnąć wystarczający poziom jedynie wspólnym wysiłkiem, a to z przyczyn ekonomicznych związanych z niewielkim potencjałem przemysłowym w poszczególnych krajach. Również dlatego, że żyjemy w okresie, gdy postęp technologiczny, zwłaszcza w dziedzinie informacji dokonuje prawdziwego "przewrotu w dziedzinie militarnej", wymagając wysiłków badawczych i adaptacyjnych, przeciwnych idei, zgodnie z którą winniśmy obecnie zasiać "ziarno pokoju" ograniczając w skali masowej wydatki na zbrojenie, gdy tymczasem bezpieczeństwo europejskie nie może się obyć ani uchylać od wysiłków naukowo- -badawczych.

Jeśli chodzi o wojskowych, to zachodzące zmiany mają dla nich nie mniejsze znaczenie. Jak już mówiliśmy wyżej, ich zdolność do prowadzenia rzeczywistych operacji wojskowych będzie mniej istotna niż ich gotowość do pokojowej obecności w terenie, w ramach operacji peace keeping , gdzie "inni" nie są wrogami, a jedynie "stronami", wobec których w miarę możliwości należy zachować bezstronność. Będzie zatem chodziło o akcje, które przypominają bardziej akcje żandarmerii niż wojsk lądowych, których szkolenie było dotychczas ukierunkowane na walkę z wrogiem. Jeśli zaś chodzi o środki, to wzrośnie potrzeba środków informacji, inaczej mówiąc nacisku, kosztem środków bojowych w pełnym tego słowa znaczeniu.

Konkretnie, dla operacji peace keeping oznacza to, że obok niezbędnych środków informacji i dowodzenia, biorąc pod uwagę, że chodzić będzie bardziej o obecność w terenie niż prowadzenie walki z nie istniejącym wrogiem, potrzebne będą formacje typu piechoty, inaczej mówiąc lekkie oraz niewielkie wsparcie sił powietrznych. Flota morska także może pełnić istotną rolę przez swoją obecność w strefie czy raczej w pobliżu stref kontrolowanych, pozostając na wodach międzynarodowych, co w znacznym stopniu może zapobiec narodzinom lub rozwojowi kryzysów.

* * *

Nadzorowanie pokoju oznacza przede wszystkim położenie akcentu na dyplomację prewencyjną. Należy tutaj podkreślić, że złudzeniem byłoby sądzić, że stan pokoju może sprawić, że międzynarodowe status quo - a szczególnie europejskie status quo - nigdy nie ulegnie zmianie. Sytuacja pokojowa nie oznacza automatycznie utrzymania stałej sytuacji geopolitycznej. Przeciwnie, należy oczekiwać, że odprężenie w stosunkach Wschód-Zachód będzie prowadzić do znacznie częstszych niż kiedyś modyfikacji owego status quo , w związku z czym zadaniem dyplomacji prewencyjnej będzie zręczne nadzorowanie tych zmian na zasadzie woluntariatu.

M. Boutros Ghali w swym "terminarzu pokojowym" określa zadania dyplomacji prewencyjnej w następujący sposób:

* zapobiegać sporom między stronami;

* nie dopuścić, by istniejące różnice zdań przerodziły się w otwarty konflikt;

* w razie wybuchu konfliktu nie dopuścić do jego rozprzestrzeniania.

Nie są to pojęcia całkowicie nowe. A jednak sztuce dyplomacji prewencyjnej poświęcono jak dotąd znacznie mniej uwagi niż na przykład "sztuce wojennej", a tymczasem jej metody działania wymagają jasnego określenia, począwszy od analizy samego pojęcia, na które zaczęto się powoływać z chwilą upadku muru berlińskiego, jako na sposób uniknięcia kryzysów, które wielu z góry uznało za nieuniknione.

Zjawisko prewencji nabiera szczególnego znaczenia w przypadku pozapaństwowych interwencji zbrojnych, które mogą stać się jednym z głównych problemów bezpieczeństwa w nowym kontekście geopolitycznym. Można w tym miejscu przytoczyć przypadek algierskich fundamentalistycznych ruchów islamskich lub mafii z krajów WNP, których brutalne akcje nabierają w coraz większym stopniu charakteru transpaństwowego, czyli nie przypisanego do jednego państwa, naruszając bezpieczeństwo (choć w odmiennym niż kiedyś znaczeniu tego słowa). Zwalczanie tych ruchów środkami militarnymi jest - jak doświadczenie uczy - niezmiernie trudne, natomiast wszystko, co zmierza do kontrolowania lub ograniczenia ich wpływów stanowi kierunek właściwy. W tym przypadku wskazana jest interwencja nie tylko poprzez środki nadzoru, do jakich uciekają się zazwyczaj placówki dyplomatyczne za granicą (nie zapominając o klasycznych metodach policyjnych), ale także zastosowanie środków czysto politycznych, takich jak pomoc w rozwoju i umacnianiu demokracji w "krajach źródłowych".

* * *

Innym ważnym środkiem bezpieczeństwa w kontekście zakończenia zimnej wojny jest rosnąca rola międzynarodowej współpracy w nadzorowaniu bezpieczeństwa. Kwestie te są w coraz mniejszym stopniu regulowane przez jednostkowe państwo, bez względu na to, czy znajduje się ono pod sztandarem (przypadek NATO), czy batem (przypadek byłego Paktu Warszawskiego) wielkiej potęgi. Będą natomiast w coraz większym stopniu regulowane w sposób jednomyślny pomiędzy państwami, których one dotyczą, nawet jeśli, co jest zrozumiałe, niektóre z tych państw posiadają większe wpływy i dysponują lepszymi środkami. Utworzenie PESC, mimo trudności, z jakimi się dziś boryka, jest jednym z najlepszych przykładów poszukiwania wspólnych rozwiązań. Ogólnie rzecz biorąc, bezpieczeństwo zbiorowe zdaje się dziś przeważać nad bezpieczeństwem państwa zdanego na własne siły, a dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego, że pojęcie bezpieczeństwa zbiorowego lepiej przystaje do świata współzależności, w jakim obecnie żyjemy, i jest znacznie bardziej skuteczne.

Do tego, co zostało powiedziane już wyżej, dodać należy, że najważniejszym zadaniem organów zbiorowego bezpieczeństwa nie jest obrona przed agresorem, lecz taka organizacja stosunków między zainteresowanymi państwami, która każdemu z nich zapewni poczucie bezpieczeństwa na własnym terenie, a przynajmniej sprawi, że napięcia, które mogłyby między nimi zaistnieć, trafią na sprzyjające warunki do ich pokojowego rozwiązania.

W przypadku Europy rola broni nuklearnej należy do tych zagadnień, których nie sposób ominąć, nawet jeśli niektórzy woleliby je przemilczeć. Prawdą jest, że dziś, gdy zagrożenie sowieckie praktycznie przestało istnieć, perswazja w sensie, jaki nadawano temu słowu, gdy chodziło o odwiedzenie ewentualnego agresora od zbrojnej akcji wymierzonej przeciwko nam, nie ma już racji bytu. Czy to znaczy, że broń nuklearna nie odgrywa żadnej roli w systemie bezpieczeństwa - przynajmniej w Europie - i że można by się bez niej obejść? Opinie na ten temat są bardzo rozbieżne. We Francji oficjalna opinia głosi, że należy zachować broń nuklearną po to, by zapobiec powrotowi głównego zagrożenia i prawdą jest, że trudno przewidzieć 20 czy 30 lat naprzód, czy takie zagrożenie znów się nie pojawi. Inni analitycy przypisują istotną rolę broni nuklearnej nawet wówczas, gdyby żadne zagrożenie nigdy nie miało zaistnieć, utrzymując, że samo ryzyko zaistnienia w Europie nie kontrolowanego kryzysu, który mógłby osiągnąć poziom nuklearny wystarczy, by zainspirować rządy do szukania rozsądnych rozwiązań i zmusić je do opanowania tego rodzaju kryzysu w sposób, w jaki - mimo wszystko - udało się to zrobić w byłej Jugosławii.

Oczywiście, że tezy jakoby "broń nuklearna była matką rozsądku" nie podzielają niektórzy nasi sąsiedzi, a w szczególności Niemcy, które dostrzegają w niej raczej źródło niebezpieczeństwa (choć godzili się na nią acz niechętnie, jak długo istniało zagrożenie sowieckie). Innymi słowy, w sprawie tak zasadniczej jak broń nuklearna kraje europejskie dalekie są od consensusu , w związku z czym podjęcie szczerego dialogu na szeroką skalę wydaje się nieodzowne.

* * *

Tak oto wyglądają niektóre aspekty bezpieczeństwa europejskiego pod koniec tego wieku. Stwierdzić należy, że odbiegliśmy już dosyć daleko od tradycyjnych refleksji dotyczących zagadnień obrony. Ale jak już wspomnieliśmy, zmienił się kontekst, a ocena skutków tej zmiany wymaga wytężonego wysiłku intelektualnego.

"Wokół Współczesności", Biuletyn OCIPE nr 7 (8), 1997.


HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page

INTERNET CONSULTANT