Mapa (klikalna)

Andreas Krautscheid

Andreas Krautscheid - członek Bundestagu, sprawozdawca ds. europejskiej polityki bezpieczeństwa parlamentarnej grupy CDU/CSU w Komitecie Obrony Bundestagu i Rzecznik ds. praw człowieka i pomocy humanitarnej Komitetu Polityki Zagranicznej Bundestagu.

Na drodze do Wspólnej Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i
Polityki Obronnej

 

"Pozwólmy powstać Europie!" Po 50 latach, za sprawą upadku muru berlińskiego, ten słynny postulat brytyjskiego premiera Winstona Churchilla nabrał w końcu charakteru ogólnoeuropejskiego. Po raz pierwszy w swej historii Europa ma okazję pokojowego spotkania się w Unii Politycznej i formułowania wspólnych odpowiedzi na międzynarodowe pytania i problemy.

Nawet jeżeli zapoczątkowany w 1989 r. rewolucyjny przełom nie doprowadził jeszcze do postulowanego przez George?a Busha nowego ładu europejskiego - "New World Order", to jednak widać już, że Europejczycy muszą w większym stopniu sami opowiedzieć się za swoim bezpieczeństwem i obronnością. NATO jest z pewnością jedyną funkcjonującą organizacją w Europie, która może trwale gwarantować bezpieczeństwo swoim członkom. Jednakże transatlantyckie partnerstwo z USA będzie funkcjonować w przyszłości tylko wtedy, jeżeli Europejczycy pójdą za wezwaniem Ameryki do zwiększonego "burden-sharing" w takim znaczeniu, że będą gotowi do większego zaangażowania w politykę bezpieczeństwa i politykę obronną, nie kwestionując przy tym obecności Ameryki w Europie. Europejczycy muszą być zdolni do działania także w tych przypadkach, gdy w pierwszym rzędzie zagrożone są ich elementarne interesy, a Stany Zjednoczone nie chcą na razie ingerować.

Są to powody, dla których na początku lat dziewięćdziesiątych zapoczątkowano intensyfikację wysiłków w celu stworzenia "Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa" (WPZB). Wraz z Traktatem z Maastricht "w celu zachowania swej tożsamości na arenie międzynarodowej" Unia Europejska wprowadziła w 1991 r. Wspólną Politykę Zagraniczną i Bezpieczeństwa, do której należy także "docelowe sformułowanie wspólnej polityki obronnej, która mogłaby prowadzić z czasem do wspólnej obrony" (art. B, kreska 2). W odróżnieniu od jej prekursorki, powołanej do życia w 1970 r. Europejskiej Współpracy Politycznej, Wspólna Polityka Zagraniczna i Bezpieczeństwa obejmuje nie tylko kwestie polityczne i gospodarcze, lecz także aspekty polityki bezpieczeństwa. Realizacja działań związanych z polityką obronną pozostawała na razie po stronie Unii Zachodnioeuropejskiej (UZE), do której zresztą Unia Europejska mogła się w każdej chwili odwołać i która miała się sama uważać za "integralną część rozwoju UE". Unia Zachodnioeuropejska stała się w ten sposób komponentem obronnym Unii Europejskiej, który winien wzmacniać głos europejski w NATO.

Zaledwie w pół roku po podpisaniu Traktatu z Maastricht członkowie Unii Zachodnioeuropejskiej zgodzili się, że UZE winna zostać wyprowadzona ze swojego bytu w cieniu NATO i dalej rozwijana. Pierwsze kroki w tym kierunku nastąpiły w roku 1988 dzięki "platformie haskiej", na której po raz pierwszy odnotowano podwójną funkcję UZE. Członkowie wyrazili swoje zdecydowanie wzmocnienia Unii Zachodnioeuropejskiej jako europejskiego filaru Sojuszu Atlantyckiego, a jednocześnie nadania procesowi integracji europejskiej wymiaru bezpieczeństwa.

W dniu 19 czerwca 1992 r. za sprawą tak zwanej "Deklaracji Petersburskiej" nastąpił kolejny zdecydowany przełom. Rada ministrów spraw zagranicznych i obrony Unii Zachodnioeuropejskiej zaproponowała bardziej intensywną współpracę UZE z gremiami Unii Europejskiej i NATO, zwłaszcza z Radami i Sekretariatami Generalnymi. Unia Zachodnioeuropejska miałaby być w przyszłości angażowana nie tylko do celów obronnych, lecz także do zadań pomocy humanitarnej, akcji ratowniczych, akcji bojowych mających na celu zachowanie i budowanie pokoju.

Traktat z Maastricht i Deklaracja Petersburska Unii Zachodnioeuropejskiej stanowiły kamienie węgielne dla rozwoju wspólnej polityki bezpieczeństwa i polityki obronnej. Celem uniknięcia budowy podwójnych struktur i prowadzenia alokacji zasobów, oś UE-UZE musiała zostać jeszcze połączona ze strukturami NATO. Nastąpiło to na spotkaniu NATO w Brukseli w styczniu 1994 r., na którym Rada NATO uchwaliła koncepcję "Combined Joint-Task-Forces" (CJTF). Zgodnie z nią NATO przekształci swoje struktury dowodzenia w taki sposób, aby możliwe było "wypożyczenie" jego sztabów i sił operacyjnych innym organizacjom, przede wszystkim Unii Zachodnioeuropejskiej. Na techniczną realizację i dopracowanie koncepcji CJTF trzeba było długo czekać, i została ona uchwalona dopiero w czasie ostatniego spotkania NATO w Madrycie. NATO daje tym samym wyraźny wyraz swego wsparcia dla budowy europejskiej tożsamości obronnej.

Wszczęta w 1991 r. wojna w byłej Jugosławii w drastyczny sposób uświadamiała światowej opinii publicznej przez lata, że mimo wszystkich wysiłków Europa nie była w stanie samodzielnie rozwiązać konfliktu, który trwał przed drzwiami jej własnego domu. Z jednej strony zinstytucjonalizowanie Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa nie było dostatecznie zaawansowane, z drugiej zaś strony działanie poszczególnych państw członkowskich określane było odmienną percepcją polityki zagranicznej, zbyt często zorientowaną na doświadczenia historyczne, a nie zawsze na warunki faktyczne. W efekcie Europejczycy zawiedli na płaszczyźnie dyplomatycznej, moralnej i militarnej i mogli ugasić ogień wojenny dopiero dzięki bardziej aktywnej roli Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Przy pomocy Traktatu z Amsterdamu słabości ujawnione w czasie konfliktu w Jugosławii mogły zostać zlikwidowane tylko częściowo. Za sprawą osoby Sekretarza Generalnego Rady Unii Europejskiej Wspólna Polityka Zagraniczna i Bezpieczeństwa zyskała wprawdzie "twarz" i została bardziej wzmocniona instytucjonalnie poprzez utworzenie wspólnej komórki analiz i planowania, jednakże nie nastąpiła radykalna poprawa procedury decyzyjnej. Do uchwalania wspólnych działań i wspólnych strategii nadal potrzebny jest consensus , kwalifikowaną większością głosów mogą być podejmowane jedynie uchwały dotyczące realizacji zgodnie podjętej strategii. W ten sposób w znacznym stopniu nie wykorzystane pozostaje instrumentarium podejmowania decyzji większością głosów.

Pod względem polityki obronnej Traktat z Amsterdamu kontynuuje starania zbliżenia Unii Zachodnioeuropejskiej do Unii Europejskiej i ostatecznej integracji z UE. W Amsterdamie Rada Europejska otrzymała mianowicie kompetencje w zakresie uchwalania wytycznych w sprawie Unii Zachodnioeuropejskiej. Tak też w przypadkach, w których UE powierzy Unii Zachodnioeuropejskiej sprawę, może określać także strategie i działania. Jednakże taka kompetencja w zakresie uchwalania wytycznych nie oznacza, że wspólna obrona stała się już polityką UE. Zawarta w artykule 5 Traktatu o utworzeniu Unii Zachodnioeuropejskiej klauzula dotycząca wsparcia nie obowiązuje w stosunkach pomiędzy państwami Unii Europejskiej. Zatem Unia Europejska nie jest taką organizacją obronną jak na przykład NATO.

W ciągu minionych miesięcy poprzez odbycie pierwszych manewrów Unii Zachodnioeuropejskiej, jak ramowe ćwiczenia sztabowe CRISEX i zintensyfikowane uzgodnienia z NATO i Unią Europejską Unia Zachodnioeuropejska starała się przede wszystkim o zlikwidowanie swoich deficytów operacyjnych. Osiągnięte przy tym postępy nie mogą stwarzać złudzeń co do dwóch istotnych deficytów Unii Zachodnioeuropejskiej, które faktycznie uniemożliwiają efektywne operacje kryzysowe:

1. Ponieważ za sprawą Unii Zachodnioeuropejskiej nie mogą powstawać struktury równoległe wobec NATO, UZE nie dysponuje zintegrowanymi siłami zbrojnymi. Zamiast tego musi w przypadku operacji kryzysowej stosować "zasadę zbiórki oddziałów", tzn. Unia Zachodnioeuropejska kieruje zapytanie do tak zwanych Forces Answerable to the WEU (FAWEU), czy wezmą udział w planowanej operacji. Do FAWEU należą obecnie: Eurokorpus, multilateralna dywizja Allied Rapid Reaction Corps, brytyjsko-holenderski Związek Amfibii, korpus niemiecko-holenderski oraz Eurofor i Euromarfor. Dodatkowo dzięki koncepcji CJTF Unia Zachodnioeuropejska może się też starać o jednostki NATO.

2. Unia Zachodnioeuropejska nie dysponuje "kulturą zachowania", którą można by porównywać z NATO. UZE brakuje doświadczeń politycznych i militarnych, które NATO zbierało przez 40 lat.

Możliwe, że przyjęcie nowych członków do NATO, Unii Zachodnioeuropejskiej i Unii Europejskiej ożywi na nowo zatrzymany w martwym punkcie proces rozwoju wspólnej polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i polityki obronnej. Myślę przy tym nie tylko o nowych zasobach, jakie nowi członkowie wniosą do organizacji, lecz także o presji reform, jaką wywrze przyjęcie nowych państw na Unię Zachodnioeuropejską, NATO, a przede wszystkim na Unię Europejską.

Unia Zachodnioeuropejska podjęła to nowe wyzwanie już na początku lat dziewięćdziesiątych. 22 listopada 1993 r. w Luksemburgu Rada Ministrów Unii Zachodnioeuropejskiej udzieliła Stałemu Komitetowi mandatu do wypracowania z chcącymi do niej wstąpić państwami Europy Środkowej i Wschodniej statusu stowarzyszeniowego. Starania te doprowadziły do powstania "Dokumentu w sprawie statusu stowarzyszeniowego", który został uroczyście uchwalony w Luksemburgu w dniu 9 maja 1994 r. stanowiąc II część Deklaracji Unii Zachodnioeuropejskiej z Kirchbergu. Stowarzyszeni członkowie mogą odtąd uczestniczyć w posiedzeniach Rady bez prawa głosu, mogą być zapraszani do międzyrządowych grup roboczych i przyłączać się do uchwał podejmowanych przez państwa członkowskie w sprawach udziału Unii Zachodnioeuropejskiej w akcjach humanitarnych i pokojowych podejmowanych w celu przezwyciężania kryzysów. W ten sposób Unia Zachodnioeuropejska otworzyła się na kandydatów do członkostwa przede wszystkim instytucjonalnie w większym stopniu niż zrobiło to NATO. Północnoatlantycka Rada Koordynacyjna - teraz Rada Euroatlantycka - nie włącza państw środkowo- i wschodnioeuropejskich do grup roboczych i posiedzeń gremiów NATO. Zresztą dzięki programowi Partnerstwa dla Pokoju NATO w wystarczającym stopniu udało się przybliżenie do NATO kandydatów na członków pod względem militarnym.

Oczekiwane przyjęcie Polski, Republiki Czeskiej i Węgier zmieni NATO jeszcze bardziej pod względem strukturalnym i ustabilizuje Europę w zakresie polityki bezpieczeństwa. Nowi członkowie będą sami dzień w dzień świadkami wyzwań, ale i korzyści wielonarodowej współpracy we wspólnocie atlantyckiej. Dowiedzą się, że polityka obronna i polityka bezpieczeństwa w Europie oznacza także rezygnację z narodowych kompetencji, czyli także z części suwerenności państwowej. O kształcie europejskiej polityki bezpieczeństwa jutra nie będzie stanowić współpraca narodowa, lecz wielonarodowa.

Polska podjęła to wyzwanie w ostatnich tygodniach poprzez utworzenie polsko-niemiecko-duńskiej dywizji i uchwały ministrów obrony tak zwanego Trójkąta Weimarskiego o bliższej współpracy militarnej. Jeśli chodzi o Niemcy, to zgodnie z tymi porozumieniami nie dysponują już narodowym korpusem i uczestniczą we wszystkich dużych wielonarodowych związkach w Europie Centralnej. W kształtowaniu stosunków pomiędzy Niemcami a Polską jako przykład może służyć pojednanie pomiędzy Francją a Niemcami w duchu Traktatu Elizejskiego. Trójkąt Weimarski daje tutaj dobre punkty zaczepienia i może przyczynić się do stabilizacji Europy także w zakresie polityki bezpieczeństwa. Wprawdzie decyzje podjęte w Wartburgu w sprawie współpracy pomiędzy Francją, Niemcami i Polską w zakresie polityki bezpieczeństwa nie oznaczają jeszcze utworzenia trójstronnej dywizji czy korpusu, ale oczekuję, że współpraca ta w znacznym stopniu wpłynie na rozwój wspólnej europejskiej tożsamości obronnej.

Ponadto powinniśmy mieć świadomość tego, że mimo wszystkich wysiłków wypracowywania wspólnych stanowisk, budowania sił zbrojnych pod dowództwem europejskim i wzmocnienia europejskiego rynku zbrojeniowego europejska polityka bezpieczeństwa i polityka obronna nigdy nie poradzą sobie bez pomocy amerykańskiej. Zatem wzmacnianie tych stosunków jest tak samo ważne jak starania o europejską tożsamość obronną.


HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page

INTERNET CONSULTANT