Mapa (klikalna)

Timothy Garton Ash

Jedność jest jedynie iluzją. Dokąd zdąża Europa? Plaidoyer o zmianie paradygmatu

Postępujący proces integracji europejskiej, perspektywa poszerzenia Unii Europejskiej o kraje Europy Środkowo-Wschodniej, a jednocześnie tragedia rozgrywająca się na Bałkanach zmuszają do refleksji nad przyszłością naszego kontynentu. 12/13 czerwca 1999 r. w "Süddeutsche Zeitung" ukazał się artykuł Timothy Garton Asha, będący swoistym rozliczeniem z obowiązującymi kierunkami polityki europejskiej.
Niewątpliwie po roku 1989 w Europie poczyniono przełomowe wręcz kroki ku jedności: załamały się reżimy komunistyczne w Europie Środkowo-Wschodniej, powstała Unia Europejska, w Europie Zachodniej wprowadzono wspólną walutę, trwają przygotowania do rozszerzenia Unii Europejskiej na wschód. Temu optymistycznemu bilansowi przeciwstawia Timothy Garton Ash argumenty, wskazujące na zagrożenia dla jednoczącej się Europy, zagrożenia dla stabilizacji i demokracji w Europie.
Dyskusje nad przyspieszeniem procesu integracji europejskiej toczą się, paradoksalnie, w obliczu nie znanych od ponad pięćdziesięciu lat tragedii ludobójstwa, gwałtów, bombardowań i wypędzenia w byłej Jugosławii. Wojna w Kosowie jest zaprzeczeniem jednego z podstawowych celów stawianych przez twórców idei integracji europejskiej: wyeliminowania wojen w stosunkach europejskich. "-"Wojna stała się w Europie nie do pomyślenia" głosili politycy w Strasburgu czy w Brukseli. Tymczasem w Sarajewie huczały pociski moździerzowe, nie wspominając już o wojennych okropnościach ostatnich tygodni w Kosowie" - zarzuca Garton Ash.
Po drugie, w krajach członkowskich europejskiej wspólnoty coraz wyraźniej zauważyć można narastającą niechęć obywateli do "technokratycznej, elitarnej koncepcji "Europy budowanej od góry"" (T.G.A). Postawa ta jest wyrazem sprzeciwu wobec niejasnych poczynań i decyzji instytucji unijnych, świadectwem groźnej tendencji utraty przez instytucje europejskie ich demokratycznej legitymacji, twierdzi autor.
Po przełomie politycznym w 1989 roku powstał w Europie Środkowo-Wschodniej szereg nowych państw. W byłej Czechosłowacji proces ten miał charakter pokojowy, rozpad Jugosławii pociągnął za sobą czystki etniczne, prześladowania, wojnę. Timothy Garton Ash podkreśla, że podziały nie są fenomenem jedynie Europy Środkowo--Wschodniej, a cliché"integracja na Zachodzie, dezintegracja na Wschodzie" nie odpowiada rzeczywistości.
Wprowadzenie wspólnej waluty (euro) stanowiło ogromny postęp na drodze ku jedności europejskiej. Garton Ash ukazuje jednak - obok niewątpliwie pozytywnych aspektów unii walutowej - również jej niedoskonałości. Porównując unię walutową w Stanach Zjednoczonych i w Unii Europejskiej, zauważa, że w Europie nie zostały jeszcze stworzone istotne dla funkcjonowania unii walutowej mechanizmy równowagi, a wśród obywateli Unii Europejskiej nie wytworzyło się jeszcze poczucie wspólnoty i solidarności. "Nie istnieje żaden europejski demos, europejskie polis i z całą pewnością żaden naród Europy (Nation Europa)" - przekonuje autor.
Wprowadzając wspólną walutę, politycy opierali się na fałszywych priorytetach, przynajmniej w stosunku do Europy Środkowo-Wschodniej, kontynuuje Garton Ash, posługując się przy tym obrazowym porównaniem Europy i rodziny: "Ujednolicamy rodzinę, która mieszkała od czterdziestu lat w podupadłym domu, przedzielonym betonowym murem. W zachodnim skrzydle remontowano, położono nowy dach, zburzono ściany działowe, poprowadzono nowe rury i przewody. Tymczasem część wschodnia groziła zawaleniem. Potem runął dzielący mur i doszliśmy do wniosku, że dom nie wymaga nic tak pilnie, jak nowiuteńkiej, sterowanej komputerowo klimatyzacji w zachodnim skrzydle. W czasie, gdy zajmowaliśmy się jej instalacją, wschodnie skrzydło zaczęło się walić i wybuchł tam pożar. Majsterkowaliśmy przy Maastricht, podczas gdy płonęło Sarajewo, wprowadziliśmy w ruch klimatyzację, kiedy w tym samym czasie "oczyszczane" było Kosowo", zarzuca autor.
Timothy Garton Ash twierdzi, że przytoczone argumenty dowodzą, iż należy się spodziewać nie słabnących, lecz - rosnących napięć między narodami Europy. "W Maastricht przywódcy polityczni zaprzęgli wóz przed konia", a założenia Maastricht doprowadziły nie tyle do zjednoczenia, ile do jeszcze głębszych podziałów w Europie. "Bez wątpienia bez swojego utopijnego celu "jedność", Europa nie dotarłaby nigdy tak daleko. Tylko dlatego, że tak zdecydowanie realizowaliśmy ów uroczyście podkreślany w traktatach cel zjednoczenia, mogliśmy osiągnąć umiarkowany poziom zinstytucjonalizowanej współpracy, z jej istotnymi elementami prawnej i ekonomicznej integracji. Jako paradygmat dla aktualnej polityki europejskiej, koncepcja ta jest jednak z gruntu chybiona", przekonuje Garton Ash. Nic bowiem nie wskazuje na to, by narody europejskie, z ich różnorodnymi językami, dziejami, geografią, kulturą i gospodarką były, według autora, przygotowane na to, by pokojowo i bez przymusu zjednoczyć się w jedno polis europejskie. Jeśli zatem "kilka zachodnioeuropejskich państw, z silnymi elementami wspólnej historii, w paradoksalnie korzystnych warunkach zimnej wojny nie potrafiło osiągnąć "jedności", jakże mamy oczekiwać, że ją osiągniemy w o wiele większej i bardziej rozmaitej Europie?"
Odpowiedzią na to pytanie miałby być, według Garton Asha, porządek liberalny (liberale Ordnung) w Europie. Miałby się on opierać na balansowaniu pomiędzy dwoma ekstremami: z jednej strony całkowitym chaosem (blutige Unordnung), z drugiej - hegemonialnym porządkiem (hegemoniale Ordnung), opierającym się na przemocy i tłumieniu narodowych i demokratycznych dążeń, pojawiających się w ramach bloków czy stref wpływów. Fundamentami takiego liberalnego porządku miałyby być: Unia Europejska, NATO, Rada Europy i OBWE.
Zasadą proponowanego przez autora nowego porządku miałoby być unikanie przemocy między państwami członkowskimi wspólnoty europejskiej w rozwiązywaniu konfliktów. Choć jest to jeden z najstarszych i fundamentalnych celów Europy, wojna na Bałkanach, ale i również wciąż szokujące starcia w Irlandii Północnej, dowodzą, że środki, jakimi posługuje się Europa w rozwiązywaniu konfliktów są niedoskonałe.
Przedstawiany przez Timothy Garton Asha porządek liberalny, poprzez swój antyhegemonialny charakter, powinien stwarzać małym państwom możliwości wpływu - nieproporcjonalnie do ich wielkości - na decyzje w Unii Europejskiej. Państwa członkowskie Unii Europejskiej powinny mieć prawo zawierania chwilowych, celowych sojuszy, bez konieczności wiązania się w trwałe alianse.
Kolejną zasadą liberalnego porządku w Europie miałoby być poszanowanie praw człowieka, praw mniejszości narodowych, respektowanie wewnętrznych spraw partnerów w Unii. Interwencja militarna NATO w Kosowie dowodzi, według Garton Asha, że konieczność egzekwowania powyższych praw dopuszcza nawet zbrojne naciski z zewnątrz.
Do fundamentalnych zasad nowego porządku liberalnego w Europie miałoby również należeć prawo do samoorganizowania i do suwerennych rządów ludzi posługujących się tym samym językiem, wyrastających w tej samej tradycji i kulturze. "Istnieje swego rodzaju liberalny nacjonalizm czy patriotyzm (liberaler Nationalismus oder Pariotismus)", przekonuje Timothy Garton Ash. Z drugiej jednak strony, liberalny porządek miałby hamować tendencje separatystyczne i spontaniczne tworzenie nowych państw, miałby raczej chronić i wspierać multietniczne, multi-narodowe, multikulturowe demokracje w Europie. Nieprzestrzeganie tej zasady doprowadziło, według autora, do katastrofalnych skutków w Bośni i w Kosowie.
W proponowanym nowym porządku europejskim Timothy Garton Ash celowo nie próbował umieszczać "nowej Europy" jako aktora na światowej scenie stosunków politycznych, mocarstwa obok Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin. "Takiej wizji nie podzielam. - argumentuje autor. - Tylko dlatego, że wspólnotowo wyrażane, nie uważam dążenia do bycia mocarstwem światowym za atrakcyjniejsze niż takie próby podejmowane wcześniej, z opłakanym skutkiem, przez pojedyncze państwa." Nie oznacza to jednak, że Unia Europejska miałaby zrezygnować z akcentowania swojej silnej pozycji w stosunkach międzynarodowych w obronie własnych interesów: "Oczywiście w świecie, w którym funkcjonują duże bloki handlowe musimy być w stanie dostrzegać nasze interesy. - pisze Garton Ash - I oczywiście porządek liberalny to także taki porządek, w którym chroni się wolny rynek i docenia jego zalety. Egzekwując zasady porządku liberalnego, niezbędne będzie posługiwanie się mocarstwową pozycją, włącznie ze skoordynowaną interwencją militarną, w Europie i na obszarach, ważnych ze względu na interesy Europy, jak Afryka Północna i Bliski Wschód. Ponadto, stabilność we własnym, europejskim domu, stanowić będzie nasz istotny wkład dla pomyślnego rozwoju świata."
"Nowy paradygmat", proponowany przez Timothy Garton Asha jest interesującym głosem w dyskusji nad przyszłymi kierunkami rozwoju Europy. Przedstawione niedoskonałości Unii Europejskiej nie są odbiciem antyeuropejskiej postawy autora, raczej efektem jego krytycznej obserwacji. Sam Garton Ash przyznaje: "Nikt nie pomyli zasygnalizowanego tu sceptycyzmu z szowinistycznym "eurodystansem" niektórych moich rodaków. Moje spojrzenie na Europę jest równie europejskie, co brytyjskie i w przeciwieństwie do fundamentalistycznych brytyjskich eurosceptyków, jestem całym sercem za utrzymaniem i dalszym rozwijaniem tego, co w budowaniu nowej Europy zostało już osiągnięte. Ale właśnie te zdobycze są zagrożone przez pęd do jedności."
Doniesienia o wyjątkowo niskiej frekwencji w wyborach do Parlamentu Europejskiego 13 czerwca 1999 roku zdają się potwierdzać tezę Timothy Garton Asha o słabnącym poparciu Europejczyków dla idei zjednoczonej Europy "budowanej od góry", o zagrożeniu jej demokratycznej legitymacji. A wydarzenia ostatnich tygodni w Kosowie powinny stanowić ostrzeżenie, że Europa potrzebuje pilnie zmian, przede wszystkim - rychłego otwarcia na wschód i nowych rozwiązań dla drzemiących weń konfliktów etnicznych, religijnych i narodowych. Bowiem "jedność nie jest pierwotnym celem samym w sobie, jest środkiem dla wyższego celu." Tym "wyższym celem" jest, powtarzając za Timothy Garton Ashem, pokój i wolność w Europie.
"Süddeutsche Zeitung", 12/13.06.1999, nr 18 oprac. Anna Simon, 15.06.1999

HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page

INTERNET CONSULTANT