Mapa (klikalna)

Mariusz Ciępka

Rynek walutowy: perspektywy dla złotówki w roku 2000

Lata 1997-1998 były czasem stałego, realnego umacniania się złotego względem koszyka walut. Inaczej było w 1999 roku, kiedy to nasza waluta ustawicznie traciła na wartości, w sumie w ciągu 11 pierwszych miesięcy ok. 15%. Jak to się stało? Co się zmieniło w roku 1999? Jakie są perspektywy dla złotówki w roku 2000?

Aby odpowiedzieć na te pytania musimy cofnąć się przynajmniej do lat 1997-1998. Oto co się wówczas działo: umiarkowana, spadająca inflacja (14,9% w 1997, 11,8% w 1998) sprzyjająca zaufaniu do złotego, wysokie stopy procentowe (ponad 20%) zachęcające zagranicznych inwestorów do lokat w Polsce, wysokie rezerwy walutowe NBP i stały wzrost gospodarczy wzbudzały zaufanie do naszej waluty.

Były również i chwile zwątpienia: podczas powodzi w 1997 roku oraz podczas kryzysu rosyjskiego latem 1998. Ale ówczesne chwilowe spadki złotówki o kilka procent, nazywane przez niektórych "kryzysem walutowym" były tak naprawdę niczym w porównaniu do tego co działo się w roku 1999.

Dlaczego więc dziś nikt otwarcie nie mówi o kryzysie walutowym? Może dlatego, że przez większość miesięcy roku 1999 kurs złotego oscylował w granicach zerowego odchylenia od centralnego parytetu wyznaczanego przez NBP, co zostało okrzyknięte przez niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej za zjawisko normalne. Innym powodem może być fakt, że ani Ministerstwo Finansów, ani NBP nie chciały się przyznać do utraty kontroli nad sytuacją. Dla rządu ostry wzrost kursu walut był w sumie korzystny z powodu zwiększonych zysków z prywatyzacji, co częściowo pozwoliło załatać dziurę budżetową. NBP próbował stwarzać wrażenie uwalniania kursu złotego i wobec tego nie robił nic, aby ratować kurs naszej waluty. Dopiero w momencie, gdy na początku listopada dolar dochodził do poziomu 4,4 zł, a odchylenie od parytetu przekraczało 5%, wiceprezes NBP zauważył to i zagroził interwencją na rynku walutowym.

Jakie więc perspektywy ma złotówka w roku 2000? Czy powtórzy się scenariusz z lat poprzednich, czy też może nadal będzie słaba jak w roku 1999?

Niewątpliwie po bolesnych doświadczeniach tego roku łatwiej obstawiać scenariusz pesymistyczny. Za taką opcją przemawia utracona wiara społeczeństwa w złotówkę, negatywny trend na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, wysoki deficyt w obrotach handlowych z zagranicą, zagrożenie inflacyjne.

Za scenariuszem optymistycznym przemawiają m.in. bardzo wysokie rynkowe stopy procentowe, zwłaszcza po listopadowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej o podwyższeniu głównych stóp o 2,5-3,5 punktu procentowego. Innymi pozytywnymi czynnikami są tu: poprawiająca się koniunktura gospodarcza, przychody z prywatyzacji oraz pełne uwolnienie kursu złotówki, co jest planowane na początek roku 2000 (jak tylko Ministerstwo Finansów namyśli się i zechce rozmawiać na ten temat z NBP).

Aby ocenić, które aspekty będą decydujące w określeniu kursu złotego, trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, kto ma decydujące zdanie w kwestii ustalania kursu walut w Polsce. Uczestników rynku walutowego, pośrednich i bezpośrednich, jest kilku. Są to: Rząd, NBP, przedsiębiorstwa, fundusze emerytalne i inwestycyjne, osoby prywatne, polskie oraz zagraniczne banki.

Przeciętnemu obywatelowi wydaje się, że na kurs walut decydujący wpływ ma relacja eksportu i importu przedsiębiorstw oraz popyt osób fizycznych, zobrazowany przede wszystkim w obrotach kantorowych.

Bardziej wtajemniczeni zauważą tu jeszcze czynnik nadrzędny określany jako polityka Państwa.

Niestety, prawda jest bardziej gorzka, o czym wiedzą doskonale dealerzy rynku walutowego: o kursie złotego decydują przede wszystkim spekulanci, określani elegancko mianem "zagranicznych inwestorów krótkoterminowych".

Rola osób fizycznych w kształtowaniu kursów walut zakończyła się wraz z rokiem 1989, kiedy to zaniknął czarny rynek walutowy. Obecne obroty kantorów oceniane przeze mnie maksymalnie na kwoty od kilku do kilkunastu milionów dolarów dziennie nie mogą mieć większego wpływu na rynek o obrotach kilkuset milionów dziennie.

Wiele się mówi o roli deficytu handlowego w kształtowaniu kursów walut. Deficyt ten jest powodowany obrotami przedsiębiorstw. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne, również przedsiębiorstw, równoważą go.

Moim zdaniem przedsiębiorstwa, zarówno importerzy i eksporterzy oraz inwestujące u nas firmy zagraniczne mają bierne stanowisko wobec kursu walut. One tak naprawdę nie kreują kursu złotówki. Dlaczego? Mechanizm jest prosty: firmy rządzą się własną polityką handlową i inwestycyjną. Większość przedsiębiorstw nie jest w stanie wstrzymać się od zakupu walut, gdy są one drogie, ani od sprzedaży gdy są one tanie. Nie pozwala na to niska płynność bieżąca.

Stąd wynika, że przedsiębiorstwa są jedynie biorcami cen ukształtowanych przez rynek walutowy.

W momencie deklarowanej chęci pełnego uwolnienia kursu złotego również NBP nie może mieć innego wpływu na kurs złotówki niż tylko poprzez sterowanie stopami procentowymi. Rząd może wpływać na kurs walut poprzez zamianę dewizowych wpływów z prywatyzacji na złotówki.

Krajowe banki mają ograniczony wpływ na kształtowanie kursu walut, ponieważ większość ich obrotów walutowych jest dokonywana na zlecenie przedsiębiorstwa, na zasadzie pośrednika, a ich niskie kapitały własne nie pozwalają angażować się w duże transakcje walutowe.

Aktualnie najpoważniejszym uczestnikiem rynku walutowego w Polsce są inwestorzy zagraniczni, realizujący swoje transakcje głównie za pośrednictwem banków z Londynu.

Obok nich, moim zdaniem, poważnym uczestnikiem rynku w roku 2000 staną się fundusze inwestycyjne i emerytalne, przede wszystkim zagraniczne. Stanie się tak w momencie, kiedy złotówka dołączy do grona walut w pełni wymienialnych i "uwolnionych".

Teraz, kiedy już wiemy, kto ma największy wpływ na kurs naszej waluty, możemy zastanowić się, jaki czynnik będzie brany pod uwagę.

Jak pokazuje historia dla inwestorów zagranicznych najważniejsze były: atrakcyjność lokat w złotówkę wyrażona przede wszystkim realnymi stopami procentowymi oraz parametry ekonomiczne i spokój polityczny.

Realne stopy procentowe są aktualnie wysokie - ok. 5-7 punktów procentowych ponad inflację. Jeżeli utrzymają się na podobnym poziomie w roku 2000, to lokaty złotowe będą tak samo atrakcyjne jak w roku 1998.

Wysokie stopy procentowe mogą mieć negatywny wpływ na gospodarkę - szczególnie na inwestycje, ale będzie to miało swój wyraz ekonomiczny nie wcześniej niż dopiero w drugim kwartale przyszłego roku. Poprawiająca się sytuacja w Unii Europejskiej oraz obecna słabość złotówki przyczyni się do poprawy deficytu obrotów bieżących. Tak więc odbiór atrakcyjności inwestycyjnej Polski w oczach inwestorów krótkoterminowych powinien być dobry, jeżeli oczywiście zachowana zostanie stabilność polityczna.

Wabikiem przyciągającym kapitał zagraniczny może być również Giełda Papierów Wartościowych. Jej atrakcyjność mierzona według parametrów ekonomicznych jest nadal wysoka, zwłaszcza w porównaniu do spółek notowanych na NYSE w Nowym Jorku.

Pozostaje jeszcze poważny wpływ Rządu na to, co stanie się z miliardami dolarów, jakie planuje się uzyskać z prywatyzacji. Jeżeli Rząd będzie próbował przetrzymywać je na kontach dewizowych lub spłacać przedterminowo nasze zadłużenie zagraniczne, wówczas do sfinansowania deficytu budżetowego będzie musiał pożyczać wysoko oprocentowane złotówki, co dalej pogłębi deficyt. Bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, że będzie sprzedawał dewizy np. za pośrednictwem NBP. Aby chwilowo podnieść kurs walut może on oczywiście używać różnych metod, np. werbalnych - realizowanych poprzez nieodpowiedzialne wypowiedzi polityków.

Jednym z aktualnie podawanych powodów "upadku" złotego jest wycofywanie się z Polski inwestorów z powodu tzw. problemu roku 2000. Jest to rodzaj paniki nie do końca uzasadnionej czynnikami racjonalnymi. Jeżeli faktycznie jest to powodem wycofywania się kapitału, to możemy przypuszczać, że w nowym roku on powróci.

Jakie więc perspektywy ma złotówka w roku 2000? Wydaje się, że zupełnie dobre, zwłaszcza w pierwszym kwartale. Jej kurs w kolejnych miesiącach może się pogorszyć, jeżeli NBP dokona, podobnie, jak to miało miejsce na początku 1999 r., drastycznej obniżki stóp procentowych. Nie sądzę jednak, aby tak się stało, gdyż wydaje się, że Radzie Polityki Pieniężnej znów zaczęło zależeć na stabilności i mocnej pozycji waluty, którą emituje.

Kurs złotego może fluktuować wraz z rozwojem sytuacji politycznej. Jednak gdy miną tu ostatnie spory związane z wprowadzaniem reform, nie powinno być większych zgrzytów w koalicji rządzącej.

Aktualnie, po wprowadzeniu wspólnej waluty euro, wydaje się że spekulanci z europejskich rynków walutowych w dużej części zainteresowali się Europą Centralną i Wschodnią. Oni na pewno będą szukali pretekstów do wywoływania ostrych ruchów kursowych, na których można zarobić. Takimi pretekstami nadal będą wypowiedzi polityków, parametry ekonomiczne, każdy kryzys rządowy. Wydaje się, że jest to nieuniknione i nawet jeżeli złotówka będzie się stopniowo umacniała, to jednak mogą następować ostre jej spadki oraz, co jest mniej prawdopodobne, ostre jej wzrosty.

Trudno dziś prognozować, jaki będzie kurs walut w roku 2000. Rząd zakłada, że średni kurs dolara będzie nieco poniżej 4 zł. Obecnie wydaje się to poziomem abstrakcyjnie niskim, ale jeżeli dolar osłabi się w stosunku do euro, to cztery złote jest osiągalne i to już być może w pierwszym kwartale nowego roku. Niewiadomą jest tu oczywiście kurs dolar - euro. Obecnie gospodarka europejska wychodzi z recesji, ale amerykańska - mimo że przegrzana - to nadal generuje dobre wyniki. Szansą na spadek dolara jest kryzys giełdowy lub kryzys gospodarczy w Ameryce Łacińskiej. Tego ostatniego jednak im nie życzymy, ponieważ mogłoby się odbić negatywnie na walutach krajów rozwijających się, do których nadal zalicza się nas.

Na koniec należy zauważyć, że przystąpienie Polski do Unii Europejskiej jest kwestią kilku lat. Każdy mijający rok przybliża nas do niej i powoduje wzrost zainteresowania naszym rynkiem, objawiający się wysokimi inwestycjami bezpośrednimi. Parytet cenowy sugeruje, że przed momentem powiązania złotówki sztywnym kursem z euro, będzie konieczne podniesienie jej wartości. Wynikałoby stąd, że nasza waluta powinna się umacniać i być może rok 2000 będzie kontynuował trend wzrostowy, zakłócony w roku 1999.



GDF GRUPA DORADCÓW FINANSOWYCH Sp. z o.o. Zakład Pracy Chronionej jest prywatną firmą usługową powstałą w 1996 r., świadczącą usługi z zakresu księgowości i finansów.

Podstawowy zakres działalności firmy to:
  • Usługi księgowo-finansowe. Obsługujemy firmy duże z obrotami w wysokości setek milionów złotych zatrudniająoe ponad 500 osób (księgi handlowe) i małe kilkuosobowe (książki przychodów i rozchodów). Pomagamy wdrażać u swoich klientów systemy informatyczne (finansowo-księgowe, sprzedaży magazynowe, kadrowo-płacowe)

  • Usługi controllingu i inżynierii finansowej. Pomagamy w uzyskiwaniu tanich kredytów gospodarczych, wykonujemy plany finansowe (w tym redukcji kosztów) monitorujemy ich realizację (spływ należności, rotację zapasów, koszty, sprzedaż, marżę i rabaty w różnych kanałach dystrybucji), pomagamy zabezpieczyć się przed ryzykiem kursowym Pomagamy również tworzyć u swoich klientów działy controllingu.

  • Usługi outsorcingu. Pomagamy zmniejszyć koszty działalności firmy klienta poprzez świadczenie usług w jego siedzibie. Nasi pracownicy mogą zastąpić pracowników działu finansowego i kadrowego w firmie klienta, a GDF staje się instytucjonalnym Głównym Księgowym i Dyrektorem Finansowym.

  • Usługi w zakresie restrukturyzacji przedsiębionstw. Pomagamy dostosować działalność przedsiębiorstwa do obecnych realiów rynkowych wdrażając nowe formy zarządzania zasobami ludzkimi, finansami i produktem poprzez działania marketingowe skierowane na potrzeby klienta.

  • Usługi w zakresie szkoleń, w specjalnie do tego stworzonej placówce dydaktycznej: Ośrodku Szkoleniowym "GDF" w oparciu o wysoko wykwalifikowaną kadrę szkoleniowców rekrutujących się z pracowników naukowych i praktyków W ramach tych usług prowadzimy szkolenia z zakresu: finansów rachunkowości, podatków zarządzania, administracji, controllingu i systemów jakości dla pracowników firm prywatnych i publicznych z uwzględnieniem struktur samorządowych.

  • Usługi pośrednictwa pracy. Selekcja i dobór personelu w ramach służb finansowo-księgowych. Działamy w oparciu o pozwolenie Prezesa Krajowego Urzędu Pracy Nr 97/k/98.
Biuro Zarządu:
Piaseczno, ul. Puławska 42A
Tel. (022) 915 98 88
Fax (022) 715 98 73

Oddział w Warszawie:
Warszawa, ul. Chmielna 104
Tel. (022) 654 22 28 do 29; (022) 654 68 22 do 24
Fax (022) G54 22 30

Posiadamy również oddziały w Gdyni i w Krakowie



HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT