Mapa (klikalna)

PSL, czyli pruska droga do kapitalizmu


Rozmowa z Januszem Piechocińskim
Wiceprzewodniczącym Rady Naczelnej PSL
Radnym Sejmiku Województwa Mazowieckiego


Niedawno miało miejsce Mazowieckie Forum Przedsiębiorczości na którym przedsiębiorcy i politycy rozmawiali o sytuacji w kraju. Spotkanie to bardzo szybko przemieniło się w meeting przedwyborczy pełny propagandy partyjnej w ramach której przedsiębiorcy otrzymali zapewnienia o radykalnych, pozytywnych rozwiązaniach jakie poszczególne partie polityczne podejmą dla dobra rodzimej przedsiębiorczości. Pana wystąpienie, jako jedyne, było inne - mówił Pan o niebezpieczeństwach i zagrożeniach jakie czeka następny rząd, każdy następny rząd, w sprawowaniu odpowiedzialnej władzy. Czy mógłby Pan podzielić się tymi uwagami z naszymi Czytelnikami.

W 1997 roku przegrałem, razem z PSL, wyboru do Sejmu. Przegrana wymaga zawsze spojrzenia w przeszłość, na siebie, na to co się zrobiło i na to co się chce dalej robić. Rok później zostałem wybrany do największego w kraju Sejmiku Samorządowego, gdzie jestem Przewodniczącym Komisji Budżetu i Finansów. Od 1999 r jestem także prezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Mam zatem dobrą sposobność patrzenia na to co się dzieje w kraju - wgląd w politykę państwa, politykę samorządu. Z tym bogatym doświadczeniem zdaje sobie sprawę, że czekają nas najtrudniejsze 4 lata po 1989 r. Zostaliśmy odarci z łatwych iluzji, wielka misja roku 1989 r gdzieś się rozmyła, zagubiła. Na szczytach władzy państwowej a także, niestety, w wielu samorządach, przenika przez dobrą wolę wiele cynizmu - manifestuje się postawa: liczymy się tylko my, wszystko inne nie jest ważne. Dlatego też irytują mnie łatwe i proste rozwiązania i budowanie takiej nadziei, która zniszczyła w 97 r PSL a teraz niszczy AWS.

Nie ma już właściwie ludzi, nie ma środowisk. które są skłonne przyznać, że są z AWS, że wartości i ideały z 97 roku jeszcze dla nich coś dla nich stanowią. Po 4 latach sprawowania władzy nie ma dziś odpowiedzialnych, tych którzy powiedzą: tak, w całości bierzemy na siebie ten ciężar - i sukcesów i potknięć, i za to odpowiadamy; jest to przerażające. Scena polityczna może być po raz kolejny bardzo zręcznie zafałszowana. Na tle nieudolnej ekipy rządowej powinna wyrastać nowa - udolna, przewartościowana wewnętrznie, z lepszymi kadrami, oczyszczona ze śmieci, które płyną zewsząd do partii władzy, nowa alternatywa. Niestety, okazuje się, że nic takiego nie następuje a łatwość z jaką zmienia się kolejne szyldy i zapomina się o tym co się działo jest po prostu porażająca.

To pokazuje, iż na szczytach władzy państwowej, rozumianej jako rządząca koalicja i jej opozycja, tego establishmentu politycznego funkcjonującego od 1990 roku, jest olbrzymia łatwość do tego by zrzucać z siebie odpowiedzialność. A tu trzeba sobie jasno powiedzieć - myśmy przy tym byli. Każdy w tym procesie uczestniczył, podnosił rękę - w wyborach, w decyzjach samorządowych, parlamentarnych i innych. Dlatego też nie jesteśmy w stanie powiedzieć społeczeństwu prawdy o stanie Polski w 2001 roku i o zagrożeniach jakie nadchodzą.

Jakie to zagrożenia?

Kryzys finansów publicznych, kryzys w gospodarce, pozbycie się w znacznej części majątku narodowego, brak perspektywy dla szybkiego zmniejszenia bezrobocia, które gwałtownie rośnie; np. w powiecie piaseczyńskim już się podwoiło, a przecież wkrótce na rynek wejdzie bardzo liczny rocznik wyżu demograficznego. Ponadto dramatyczna sytuacja przedsiębiorstw, dramatyczna sytuacja po tych 4 nieudanych reformach rządów AWS-UW, wprowadzanych w sytuacji świadomości władzy, że nie da się ich sfinansować - przypomnę sam Balcerowicz w lipcu 98 r informował, że nie stać nas na 4 tak przygotowane reformy. I teraz okazuje się, że płacimy za to, iż wówczas nie mieliśmy odwagi by przeciwdziałać temu i tych błędów uniknąć. I tak trwa ten chocholi taniec.

W związku z tym trzeba wyraźnie powiedzieć że - jeżeli nie chcemy powtórki, jeżeli nie chcemy ażeby po pół roku z wielkiego uniesienia, które jest dzisiaj wokół określonych list wyborczych, przejść w totalną głębie spadku notowań poparcia społecznego -na wierzbie gruszki nie wyrosną .

W kontekście zaś stosunków zewnętrznych, tj. naszego kandydowania do UE, powiedzieć trzeba, że to nie żaden rok 2003 jest datą wejścia Polski do Unii, i nie żaden 2005, ponieważ nas nie interesuje formalno-prawny udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 r., ale istnienie na równych prawach w przestrzeni ekonomiczno - społecznej UE, a takie właśnie istnienie jest zagrożone. Po ostatniej odpowiedzi Unii Europejskiej na nasze stanowisko [ w sprawie 18-mio letnich okresów przejściowych zabraniających zakupu ziemi cudzoziemcom w Polsce i 7 -mio letniego wykluczenia możliwości podjęcia pracy przez Polaków w krajach Unii - red] ja, człowiek po SGPiS i sześcioletniej kadencji posła w Sejmie a także z moją wiedzą o Europie mówię: na tych warunkach członkostwu w Unii - nie.

1
To musi być cały ciąg niełatwych działań przeprowadzanych przy narastającym fermencie społecznym. Ludzie spodziewają się dziś, że 23 września obudzą się w innym kraju. Politycznie rzecz biorąc to będzie inny kraj, ale realia ekonomiczno społeczne pozostaną takie same. Np. budżetu roku 2001 już dawno nie ma. Rząd robi wszystko by dotrwać do września i nie ogłosić totalnego bankructwa finansów publicznych. Ten deficyt budżetowy, o którym się nie mówi, jednak jest. Nie mówię już o dramatycznej kondycji samorządu - ponieważ nawet tak zasobne samorządy jak Piaseczno, czy tak gospodarne, jak Lesznowola muszą, w tym i przyszłym roku, wyhamować procesy inwestycyjny. Mamy przy tym dużo trudniejszą sytuację niż w 93 roku, kiedy to po okresie liberalnych reform obejmowała władzę antyliberalna koalicja SLD-PSL. Dlaczego? Dlatego, że mamy nie tylko zadłużone państwo, które wchodzi w okres intensywnej spłaty długów, ale mamy zadłużony samorząd, czego nie było, i który traci zdolność inwestowania. Jeżeli w całym województwie mazowieckim, o obszarze 1/7 wielkości kraju, kupiono w zeszłym roku jeden nowy kombajn, to jaka fabryka kombajnów może w Polsce funkcjonować. O czymś to świadczy.

PSL nie wejdzie zatem do żadnego rządu, który nie dokona głębokiej korekty polityki społeczno - gospodarczej. Jeżeli utrzyma się obecna filozofia, jeżeli będzie to tylko kosmetyka, to nas to nie interesuje. Musi być cały pakiet działań. W pierwszej kolejności trzeba kontrolować wypływające pieniądze. Gdzie kreowany jest największy deficyt w handlu zagranicznym? W sprywatyzowanych firmach z udziałem kapitału zagranicznego. Jest tam najmniejsza skala płacenia podatków dochodowych - curiozum stanowi nasze Auchan, które w skali kraju wykazuje od paru lat straty, ale buduje kolejny duży obiekt, tym razem pod Płockiem. Druga kwestia to jest transfer kapitału za granicę. Trzeba też wielkiej odwagi politycznej by tak ustawić Urzędy Skarbowe, by nie żerowały na drobnym rzemieślniku czy sklepikarzu, gdzie non stop są kontrole, i których się nieustannie czołga, podczas gdy inni, wielcy są całkowicie bezkarni. Nie trzeba tez zmieniać obecnego prawa pracy, tylko je przestrzegać. Jeżeli PIP bardzo dokładnie sprawdza przestrzeganie kodeksu pracy w firmie 3 - 10 osobowej a nie przestrzega w supermakecie, czy w poważnym przedsiębiorstwie z kapitałem zagranicznym, to nie tu żadnego równego traktowania podmiotów na naszym rynku.

Zanim będziemy mówili o upowszechnianiu na zewnątrz naszych polskich produktów, zdobywaniu nowych rynków to przede wszystkim trzeba odzyskać pozycję polskiej wytwórczości u nas. Tu na dobre możemy powiedzieć, że we wszystkich obszarach produkcyjnych jesteśmy narodem, który przestał produkować. A zatem musi być podjęte bardzo radykalne działanie, musi nastąpić przejrzenie pewnych koncesji na rzecz kapitału zagranicznego a także zweryfikowanie umów prywatyzacyjnych pod względem realności podjętych zobowiązań inwestycyjnych.

Czego może się spodziewać polski chłop kiedy PSL ponownie dojdzie do władzy?

Przede wszystkim jednego - będziemy się starali kreować popyt na polską wytwórczość, w tym wytwórczość polskiego rolnictwa, będziemy też z wielką uwagą obserwować to co się dzieje na granicach, w tym kontrolować normy żywności importowanej. Generalnie uważamy, iż polityka wobec rolnictwa czy wobec wsi nie może być oderwana od makroekonomii. Musi być nastawienie całej gospodarki na ochronę własnej wytwórczości i na eksport. Stąd ideologiczne czy polityczne odwracanie się od miejsc, które mogą być naszymi naturalnymi rynkami zbytu jest po prostu chore. Proszę zwrócić uwagę na deficyt handlowy, który ma polska gospodarka z obszarem rosyjskim - to jest po prostu horrendalne.

Dalej - walka z nieuczciwą konkurencją. Nie oszukujmy się: na naszym rynku mamy w różnej formie nieuczciwa konkurencję. Jeśli w tej konkurencji władze lokalne i państwowe nie staną po stronie polskiego kapitału to ten kapitał jest po prostu skazany na zagładę.

W stosunku do rolnictwa bardzo wyraźnie trzeba wydzielić trzy moduły działań. Pierwszy moduł w stosunku do gospodarstw, które mają wyraźnie charakter towarowy, produkcyjny i mają zdolność konkurencyjną; akurat w rolnictwie dzieli nas najmniejsza technologiczna przepaść od rolnictwa unijnego. Drugi moduł, najtrudniejszy, to jest moduł edukacyjny i przesuwania miejsc pracy w teren. W momencie kiedy upadło rolnictwo podupadła także prowincja - małe miasta żyły przecież w wyraźnej symbiozie ze wsią. Dziś nastąpiła ich wyraźna degradacja; widać to bardzo wyraźnie po ich budżetach, po ich możliwościach, itd. Tu model reformy samorządowej się nie powiódł. Wreszcie - polityka podatkowa.

Katastrofalny jest pomysł byśmy dochody samorządów realizowali poprzez podatek dochodowy od osób fizycznych. W patrzeniu na politykę podatkowa brakuje ujęcia całościowego, wybiera się pewien element - typu np. podatek liniowy i tym łudzi się społeczeństwo. Iluzja, wielka iluzja.

Nierównowaga w stosunkach z UE

Wróćmy do wspomnianej już przez Pana Unii Europejskiej. PSL zawsze był sceptycznie nastawiony wobec polskiego członkostwa w Unii obawiając się strat naszego rolnictwa. Teraz, kiedy powszechna stała się wiedza o korzyściach płynących z uczestnictwa w programie i funduszach Wspólnej Polityki Rolnej ( ok. 4 mld USD rocznie dopłat bezposrednich ), jest tym bardziej zainteresowany, ale właśnie pod warunkiem skorzystania z tych funduszy od pierwszego dnia członkostwa w Unii, co dla Unii jest dziś nierealne.

My nigdy nie byliśmy sceptyczni w stosunku do Unii. Byliśmy sceptyczni w stosunku do hurraoptymizmu i obietnic, że ktoś za nas załatwi sprawy i za darmo rozwiąże polskie problemy. My mówiliśmy twardo - mamy tyle się posuwać dla Unii, ile oni posuwają się dla nas. Tu była i jest asymetria. Część naszej elity politycznej uwierzyła, że nie ma alternatywnego sposobu wyjścia z polskich problemów jak tylko przez przystawienie się do unijnego garnuszka i darmowe nakarmienie zawartością tego garnuszka naszych głodnych dzieci. Okazało się że jest to idea fix. To nie jest tak. UE to jest po prostu obszar interesów i po to się integruje, aby realizować interesy narodowe. Tymczasem u nas okazuje się, że mamy się integrować z Unia żeby zrealizować pewną misję. Tę misję wypełniliśmy - Unia Europejska jest już w Polsce, a nas - z polskimi produktami, usługami, decyzjami - nie ma w Unii. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że teraz są przed nami prawdziwe trudności. Dotąd mówiliśmy o wizjach, o koncepcjach, o ustawodawstwie, a teraz zaczynami mówić o konkretach: o puli produktów jakie możemy wytwarzać w ramach jednolitego rynku, o miejscu polskiego rolnictwa, polskiej chemii, polskiego przemysłu, polskiego rzemiosła na unijnym rynku. Innymi słowy - teraz mówimy o polskim interesie.

Szczyt Unii w Nicei, którego decyzje uznano w Polsce za nasz wielki sukces, gdyż uzyskaliśmy w przyszłych władzach Unii, Radzie Europejskiej, tyle samo głosów co Hiszpania - 27, tak naprawdę pokazała słabość naszego myślenia: skoncentrowaliśmy się bowiem na liczbie głosów pozostających w relacji do ludności kraju a zapomnieliśmy o obronie naszych realnych interesów gospodarczych. Dzisiaj u nas dominuje nastawienie by magicznie zaistnieć w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku; to jest nasz oficjalny cel. Pytanie za jaką cenę - rząd, premier, prezydent chcą to osiągnąć - czy za cenę zgody na 7-mio letni okres przejściowy na zatrudnienie w krajach UE polskiej siły roboczej? czy też za cenę rezygnacji z korzystania z pieniędzy budżetu lat 2004- 2006, bo wiadomo, że jest on zamknięty, czy może za cenę innych ustępstw?

Dotychczasowe doświadczenia z funduszami unijnymi - np. z SAPARD czy IPSA - są złe.
Dużo się mówi o pieniądzach na pomoc regionalną, ale wiemy jakie są bariery przy ich uzyskaniu. Wiemy że pewne państwa południa Europy, o których mówi się głośno i inne, o których jest cicho, będą niektóre rzeczy stopować. Dalej - sprawa polska a rozgrywki wewnątrz Unii; widać wyraźnie, że takie kraje jak Niemcy nas popierają, bo Polska w Unii oznacza rozszerzenie ich rynku zbytu, a inne, jak Francja, ograniczają się tylko do składania miłych, ale gołosłownych. deklaracji.

To, co w całej sprawie mnie niepokoi to bezalternatywność naszego myślenia. Oczywiście powinniśmy z pewną determinacją głosić na zewnątrz pewne ogólne hasła, ale w układzie wewnętrznym- tj. prezydent, rząd, związki zawodowe, liczące się siły polityczne - warianty a, b. c. d itd. powinny być dyskutowane, w zamkniętych gronach, nie tylko w sprawie ustępstw w stosunku do naszego pierwotnego przedłożenia, np. 18 lat zakazu zakupu ziemi dla cudzoziemców w Polsce, i co za to w zamian, ale także w takim wariancie, iż wchodzimy w tym roku i na takich warunkach, a jeśli w innym - to już na innych i w związku z tym co Unii my w zamian proponujemy itp. Innymi słowy powinniśmy myśleć jak rozszerzyć pola negocjacyjne o argumenty, w których jesteśmy mocni.


Pruska droga do kapitalizmu

To jest oczywiste, dlaczego tego się nie robi?

To pokazuje, że w tym przełomowym, historycznym momencie w naszym establishmencie nie ma takiego myślenia. Nie ma nawet takiego ośrodka, który by do takiego myślenia zachęcał i zmuszał. W związku z tym widać wyraźnie, ze pan prezydent, co głośno deklaruje, będzie zwolennikiem utworzenia "rządu jednoznacznie proeuropejskiego" . Co to oznacza?. Czy ma to oznaczać rząd, który, jak w Czechach wywiesi białą flagę i powie - dobrze, wchodzimy do Unii na jej warunkach, ale tamten rząd jest rządem małego państwa i małych, w stosunku do naszych problemów i konsekwencji z tym związanych.

Powtarzam pytanie - dlaczego tak się dzieje?

Po czterech lata rządów nie ma odpowiedzialnych, tj. tych którzy przegrają wybory i będą się starali z przegranych wyborów, jak PSL w 97 roku, wyciągnąć jakieś wnioski - nie tylko w sferze oceny swoich losów, zmiany prezesów, ale w zakresie zdolności kierowania mechanizmem państwowym, wyłaniania odpowiednich ludzi, dokształcania się, przygotowania kadry na przyszłe wybory itd. Co pokazały lat 93 - 97? Pokazały, iż w tym czasie nie nastąpiło wyłonienie przygotowanej do sprawowania władzy alternatywy. Powstał obóz polityczny, który tylko wygrał wybory, po czym okazało się, że nie istnieje jako zorganizowana struktura, która potrafi tę wygraną przestrzeń w wiarygodny sposób zagospodarować najlepszymi ludźmi. Ponieważ to powtarza się kolejny raz to jest to szczególnie niebezpieczne. W 1989 r można było założyć, że obóz "Solidarności" nie jest przygotowany do sprawowania władzy - społeczeństwo chciało więcej wolności niż formalnie dawała umowa okrągłego stołu. Ale w 97 roku, po 4 latach bycia w opozycji, to naprawdę powinno wymagać się od liderów, od kierownictwa, ażeby ta ekipa była przygotowana, zgrana, posiadająca nie tylko slogany, ale i wiedzę na temat sprawowania władzy. Nic takiego nie było.

W związku z tym mówimy bardzo wyraźnie - musi nastąpić dalekie odejście od dotychczasowej filozofii ograniczenia roli państwa do minimum. PSL jest zwolennikiem pruskiej, zorganizowanej drogi do kapitalizmu: my nie mamy czasu, my nie mamy przestrzeni
my nie będziemy też mieli, tak, jak miała to gospodarka amerykańska akumulacji pierwotnej, i nie będziemy mieli dopływu tej energii, która dawali niewolnicy i emigranci a za to mamy i będziemy mieli konkurencje, która jest bardzo dobrze zorganizowana. To są fakty.

Przyszłe koalicje

Pomówmy zatem o tej przyszłej koalicji, czy przyszłym rządzie. Przyjmuje się, że najbardziej prawdopodobne jest odtworzenie koalicji lat 93- 97, tj., SLD-PSL. Jednak zarówno wypowiedzi prezydenta jak i przewodniczącego Millera wcale na to nie wskazują - prezydentowi najbliższy jest układ SLD - UW a Miller dąży, podpisując porozumienia z mniejszymi podmiotami, jak UP, do uzyskania monopolu władzy, co jednak przypuszczalnie się nie stanie. Zastanówmy się nad inną możliwością - czy PSL, które osiąga coraz lepsze notowania w badaniach opinii społeczne,j widzi zawiązanie innej koalicji, niż z formacją poskomunistyczną?

Koalicje tak naprawdę wybierają wyborcy. Politycy później mają tylko przetworzyć tę arytmetykę a następnie realizować kompromisowe rozwiązanie maksymalnie spójnie programowo. I tak jak w 93 roku nie było szans na koalicje inną niż PSL - SLD a w 97 PSL przegrał za bardzo a AWS wygrał za wysoko, by mogła być inna koalicja niż z UW, tak teraz w rękach wyborców leży decyzja jaka to będzie następna koalicja. Problem polega na tym jaki program, tak naprawdę, SLD chce realizować. Dziś widać, że wypowiedzi czołowych polityków SLD są zupełnie odmienne od wypowiedzi tych samych polityków jeszcze rok temu. Przed rokiem był to program bardziej pro społeczny, pro interwencjonistyczny, pro państwowy a dzisiaj skala zapowiedzianych przez SLD realnych działań gwałtownie się kurczy. Poprzednio to było:- zreformujemy, zmienimy itd, a dzisiaj już tylko jest : poprawimy. SLD jż nie chce likwidować kas chorych, już Celiński zapowiedział prywatyzację służby zdrowia, itp.

Co jest dla nas ważne?. Startujemy do tych wyborów z pozycji dużo lepszych niż to było w 93 roku. Co pokazuje że przez kampanię wyborczą i przygotowanie nowych grup, które pozyskaliśmy dzięki kampanii prezydenckiej prezesa Kalinowskiego, która - jak Państwo pamiętacie, nie była kierowana tylko do wyborców wsi - nie dlatego że PSL chce uciekać z wiejskich opłotków, ale dlatego że jest to nowa formuła formacji, która pamiętając skąd wychodzi szuka nowej wizji państwa.

Druga bardzo ważna kwestia - mamy już zgrupowane środowiska liberalne a w totalnej rozsypce są środowiska antyliberalne. My ciągle słyszymy ze strony prezydenta, że koalicja z PSL opóźni Polskę w drodze do UE. PSL jest autentyczną, antyliberalną opozycją, jeśli chodzi o problemy społeczno - gospodarcze, i nie wejdziemy do żadnej koalicji, nie poprzemy żadnego rządu jeśli w umowie koalicyjnej nie będzie wyraźnie napisane, że odwracamy się od realizowanych dzisiaj generalnych rozwiązań liberalnych. Nasz prezes Kalinowski, nigdy by nie zgłosił Balcerowicza, jako kandydata na szefa NBP, a prezydent Kwasniewski nawet nie próbował zgłosić innego kandydata, ażeby dać szansę parlamentowi wybrać nie skrajnie monetarystycznego liberała, który zawiódł w swym drugim programie i nie osiągnął żadnego z deklarowanych celów - tj. nie ustabilizował trwałych warunków wzrostu gospodarczego, nie osiągnął wzrostu na poziomie 10 %, co deklarował w 97 r., nie podwoił dochodu narodowego, nie zmniejszył bezrobocia, nie odbiurokratyzował gospodarki, a przecież z tym szedł do wyborów w 97 r., nie zrestrukturyzował polskiej wsi, jak obiecywał w programie : Dobry wybór, lepsze życie, głosuj na listę nr 4 UW w 97 roku itp.

PSL uszanuje wynik wyborczy. Ale jeśli się okaże, że od PSL-u będzie zależało czy powstanie konstrukcja rządowa to powiemy wyraźnie - na żaden program, który jest kontynuacją głównego przesłania rządu Buzek - Balcerowicz się nie zgodzimy. Jeśli tak trzeba będzie zrobić to poprzemy utworzenie mniejszościowego rządu czy z ew. lekką większością SLD i będziemy popierać jego wszystkie dobre pomysły. Ale poczekamy i pozwolimy by premier z SLD i minister finansów z SLD realizował ponoć centrolewicowy program SLD.

Jeśli dobrze rozumiem PSL jest w stanie opowiedzieć się za każdym wariantem - koalicji z SLD, wyczekującym dystansem wobec SLD jak i ew. koalicji z siłami centroprawicy, jeśli oczywiście uzyskają one odpowiednio dobry wynik wyborczy?

Politycy nie powinni iść przeciwko nastrojom społecznym. Nastroje są takie, że obóz solidarnosciowo - prawicowy skompromitował się z powodu swych ludzi i nieskuteczności władzy. W związku z tym budowanie za wszelka cenę konstrukcji - wszyscy przeciwko SLD jest bez sensu - jest to bowiem budowanie alternatywy przeciwko nastrojom społecznym. Ludzie chcą, aby teraz w tym ciągu zmian udział wzięła lewica. Pytanie jest jednak takie - jaki ta lewica chce realizować program i kto ten program poprze. Zakładam że SLD wygra wybory osiągając ok. 200 miejsc w parlamencie a do bezpiecznego rządzenia trzeba mieć ich ok 250. My na kwiatek do kożucha czy listek figowy w rodzaju wicepremier i minister finansów nie pójdziemy. PSL jest partią realnego wyborcy, który nas rozlicza z tego czy program jego jest realizowany. Możemy zatem wejść tylko do koalicji, w których będziemy mogli odejść od tych rozwiązań społeczno- gospodarczych, bo jeśli nie, to z końcem roku ujawni się w pełni kryzys, za który obciąży się oczywiście rząd Buzka, a w połowie przyszłego wybuchnie on z nową, olbrzymią siłą. Taka jest nasza ocena sytuacji.

Może tez być i inny scenariusz. Zakładając 30 -35 % poparcia wyborczego SLD pan prezydent, ku zdumieniu nasz wszystkich, zachęci liderów SLD do stworzenia wielkiej koalicji - bo NATO powie, bo UE itd. Będzie zatem propozycja obdzielenia stanowislkami wszystkich, poza skrajną prawicą w ramach rządu jedności narodowej. W związku z tym pierwszy kandydat na premiera zaproponuje wejście do nowego rządu i UW ( jeśli przekroczy próg wyborczy), i Platformie Obywatelskiej, jako nowemu trendowi, i PSL - no bo trzeba mieć w rządzie nogę chłopską.

Nielojalni politycy

Poza AWS em, który skompromitował się na własne życzenie, pojawiają się na scenie politycznej jednak nowe byty, jak Prawo i Sprawiedliwość, Przymierze Prawicy, pielęgniarki czy pracodawcy, którzy wspierają listy PSL-u, i inni...

...ale tej prawicy czystej, nie liberalnej jest i będzie za mało by stworzyć większość parlamentarną. Spekulować oczywiście można, wszystko zależy od decyzji wyborcy. Zobaczymy. Problemem jest nielojalność polityków, które co wybory, jak Balasz, startują z nowej listy, albo jak Rokita rozwalają każdy układ do którego wchodzą. Nasza demokracja wykazuje oznaki nieskuteczności. Formacje polityczne by mogły dojrzewać potrzebują czasu i przechodzenia sekwencji - idziesz do góry, władza, splendor, ambasady, wizyty itd. a potem dobrze jest by uszło powietrze, by człowiek mógł spojrzeć na dotychczasową działalność i miał do wyboru: albo wraca z powrotem z pokorą do samego dołu, ma czas na przemyślenie - indywidualnie i jako formacja, albo zajmuje się czymś innym - wtedy coś się dzieje. Siła dzisiejsza SLD bierze się z tego że został po części odsunięty od władzy, przeszedł do opozycji, powoli się pozbierał itd. To samo można powiedzieć o PSL-u. Naszą wielka wartością jest klęska 97 r. Bo gdyby się okazało, że w 97 PSL przeszedł suchą nogą do kolejnej koalicji i się nic nie stało, to w następnych wyborach już by go nie było.

Dla polskiej sceny politycznej warto by było więc utrzymać szyld AWS-u, nawet po przegranych wyborach, bo wtedy w ramach tej formacji mogłyby nastąpić pewne przewartościowania . W momencie kiedy AWS idzie w rozsypkę , szyld jest wyrzucony na śmietnik a wszyscy jego liderzy mówią - mnie przy tym nie było, to kompozycja nowej formacji - Platformy Obywatelskiej wygląda następująco: pierwsze miejsce - były prominent z UW, drugie - z SKL, trzecie- AWS cos tam, czwarte - Spółdzielnia Tomaszewskiego, piąte - ktoś tam jeszcze, itd, itp. Ważne jest zatem by o tej weryfikacji postaw w polityce głośno mówić.

Dziękując Panu za rozmowę na koniec zapytam o Samoobrone Leppera. Czym jest dla PSL-u : szansą, wyzwaniem, konkurencją. Jak Pan to widzi dzisiaj?

Samoobrona jest partią jednego człowieka. Chce ją zbudować na gruzach PSL-u. Jest też partią rewolucyjną, znajdująca łatwe i proste rozwiązania na wszystkie problemy polskiej wsi. Obca jest jej jakakolwiek praca pozytywistyczna, rozpatrywanie spraw wsi w kontekście całej gospodarki czy wyzwań całego społeczeństwa i odpowiedzialności za państwo, co jest przesłaniem PSL-u. Kierują więc nami zupełnie inne racje

Rozmawiał Ryszard Bobrowski


HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT