Mapa (klikalna)

Polska scena polityczna po wyborach samorządowych

Tomasz Żukowski
Autor jest politologiem i socjologiem. Pracuje w Instytucie Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego i w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu.

Znamy już pełne rezultaty głosowań z 27 października i 10 listopada (zainteresowani mogą je znaleźć na internetowej stronie Państwowej Komisji Wyborczej pod adresem www.pkw.gov.pl).
Prasa informuje też o politycznych konsekwencjach werdyktu społeczności lokalnych: formowaniu się samorządowych koalicji, które będą zarządzać miastami, gminami i powiatami oraz współdecydować o sprawach swych województw.
Możemy więc zatem podjąć wstępną próbę ustalenia wpływu niedawnych wyborów na polską scenę polityczną: na ile ją przekształciły, jak jest kierunek tych zmian, jakie mogą być ich konsekwencje?
Pierwszym, bardzo ważnym efektem wyborów wydaje się być zwiększenie względnej autonomii struktur samorządowej władzy lokalnej, zwłaszcza w gminach i miastach. Przyczyniła się do tego - prócz naturalnych procesów konsolidacji - obowiązująca od tego roku zasada wyłaniania wójtów, burmistrzów i prezydentów w bezpośrednich wyborach. Silnie spersonalizowany i odpartyjniony (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach) charakter głosowania osłabił wpływ ogólnopolskich rywalizacji politycznych na lokalne sceny samorządowe. Zwiększył znaczenie konkurencji pomiędzy miejscowymi grupami interesu, koteriami i osobowościami oraz rolę zakorzenienia się ugrupowań politycznych w strukturach lokalnych. To dlatego w gminach i samorządach powiatowych niedawno powstałe Samoobrona i Liga Polskich Rodzin przegrały wyraźnie (inaczej niż w sejmikach wojewódzkich) z funkcjonującymi tu od dawna Polskim Stronnictwem Ludowym oraz umiarkowaną centroprawicą.
Znaczenia procesu autonomizacji lokalnej polityki nie można jednak przeceniać. Nie ulega wątpliwości, że realne wpływy ogólnopolskich ugrupowań politycznych w samorządach są większe niż wynikałoby to z danych zestawionych przez PKW. Dotyczy to zwłaszcza dużych miast, w których pod lokalnymi sztandarami bardzo często ukrywały się partie i ich koalicje.
Wyzwaniem dla struktur samorządu utrudniającym ich konsolidację będzie problem "lokalnych kohabitacji": współzarządzania częścią miast i gmin przez prezydentów (burmistrzów, wójtów) i rady z różnych (czasem przeciwstawnych) opcji politycznych. Czy naturalne w takiej sytuacji tarcia nie doprowadzą do blokady rządzenia sporą częścią lokalnej Polski, a w konsekwencji - interwencją władz centralnych i realnym, głębokim kryzysem zaufania do samorządów? Pierwsze opinie ekspertów w tej kwestii są raczej pesymistyczne, samorządowców - stosunkowo optymistyczne. Czas pokaże, kto miał rację.
Kolejny, drugi efekt wyborów, to zmiana układu sił w samorządach lokalnych. Zmniejszył się nieco odsetek miejsc w radach powiatów, miast i gmin przypadających politykom związanym z rządzącą dziś krajem koalicją SLD-UP. Swe wpływy powiększył nieco trzeci partner koalicji: PSL. Pojawili się w radach - choć niezbyt licznie - działacze Samoobrony i LPR. Centroprawica zmieniła barwy z partyjnych na lokalne. Znacznie większe zmiany nastąpiły w zarządach miast, zwłaszcza tych największych. W drugiej turze głosowania lewica poniosła wyraźną porażkę w starciu z centroprawicą. Ma dziś swego prezydenta w 8 z 26 największych polskich miast, miała - w 13 (i znaczny wpływ na kilku innych).
O tej porażce zadecydowały problemy SLD z pozyskiwaniem lokalnych autorytetów (zwycięzcy z lewicy to często osoby spoza partyjnego aparatu lub nawet z nim skonfliktowane), ale przede wszystkim - słabnąca popularność lewicy. Ordynacja wyborcza zamortyzowała malejące poparcie SLD w wyborach do rad (przyczyniły się do tego małe okręgi i system d'Hondta), zwiększyła jednak (zobowiązując do uzyskania bezwzględnej większości głosów) ryzyko porażki w drugiej turze bezpośrednich wyborów prezydentów (wójtów, burmistrzów). Tak najprościej da się wyjaśnić przegraną większości ubiegających się o przedłużenie swego mandatu lewicowych prezydentów dużych miast przy jednoczesnym sukcesie prezydentów z centroprawicy (zwłaszcza tych, którzy mogli liczyć na wsparcie wyrazistej prawicy).
Trzecia konsekwencja wyborów to zmiana układu sił w sejmikach wojewódzkich: organie samorządu, który znajduje się pomiędzy scenami lokalnymi a ogólnopolskim teatrem polityki.
To głosowanie miało zdecydowanie partyjny charakter podporządkowany logice krajowej rywalizacji politycznej. Dało najwięcej mandatów (prawie 34%, a więc o ok. 5 punktów mniej niż przed czterema laty) koalicji SLD-UP. Umożliwiło skuteczne kampanie Samoobronie (18% mandatów) i LPR (ponad 16%). Pozwoliło PSL na utrzymanie dotychczasowego stanu posiadania (przeszło 10%). Osłabiło wyraźnie umiarkowaną centroprawicę (koalicja POPiS i listy regionalne zyskały łącznie ok. 20% mandatów). Warto przypomnieć, że roku 1998 AWS zdobył 40% mandatów, a UW 9%. Także i w tym wypadku niezły rezultat lewicy był w znacznym stopniu konsekwencją korzystnego oddziaływania ordynacji. Na Sojusz głosowało bowiem jedynie 25% wyborców.
Niewątpliwa, złagodzona przez reguły prawa wyborczego, porażka SLD zamieniła się w sukces w czasie tworzenia koalicji w sejmikach. Jednoczesna przegrana centroprawicy (zwiększona przez nieumiejętne stosowanie zasad ordynacji) oraz sukces "Samoobrony" uczyniły bowiem Sojusz (wraz z partią Andrzeja Leppera) głównym, niezbędnym składnikiem koalicji w większości województw.
Wyniki głosowania do sejmików wojewódzkich świadczą także - to ostatni (co nie znaczy najmniej ważny) efekt wyborów - o wyraźnej ewolucji krajowej widowni politycznej. Słabnięcie SLD-UP i centroprawicy oraz wzrost popularności (w porównaniu z wyborami parlamentarnymi z roku 2001) Samoobrony i LPR świadczą o przekształcaniu się polskiego systemu partyjnego. Formuje się - czy na trwale? - pięć bloków o porównywalnym poparciu społecznym, choć bardzo różnym potencjale politycznych wpływów. Są to - po lewej stronie - blok socjaldemokratyczno-proeuropejski (SLD-UP) oraz radykalny, socjalno-eurokrytyczny (Samoobrona). Po prawej - umiarkowana centroprawica liberalna (Platforma Obywatelska) i konserwatywno-chadecka (Prawo i Sprawiedliwość) oraz przeciwna integracji europejskiej prawica narodowa (LPR). Ostatni, piąty, mniejszy blok tworzy PSL lokujący się - mówiąc w uproszeniu - w środku tego układu.
Oznacza to nieuchronnie konieczność poważnych przekształceń na polskiej scenie politycznej. Ich kierunek i tempo współwyznaczać będzie zbliżające się referendum dotyczące wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Można powiedzieć, że wybory samorządowe - potwierdzając w części kształt sceny politycznej z roku 2001 - otwierają zarazem nowy, trudny okres w politycznej historii III Rzeczypospolitej.

HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT