Mapa (klikalna)

Konstytucja dla Europy - modele i opcje

Konferencję pod takim tytułem zorganizował 25 listopada w Poznaniu Instytut Zachodni wraz z Friedrich Ebert Stiftung przy współpracy finansowej Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej i Fundacji im. Friedricha Eberta, Warszawa.
Całodniowa dyskusja, w której wzięli udział przedstawiciele instytucji politycznych, środowisk badawczych i akademickich z Polski, Niemiec i Francji, koncentrowała się wokół dwóch tematów: narodowych doświadczeń w procesie ponicejskim oraz granic z Schengen.
Stanowisko Francji dotyczące przyszłej konstytucji, lansowane przez reprezentantów tego kraju w trakcie prac obradującego Konwentu, przedstawione zostało przez dr Anne-Marie Le Gloannec z Niemiecko-Francuskiego Centrum Badawczego w Berlinie oraz Cyrila Bouyeure, Pierwszego Radcę Ambasady Francji w Warszawie. Mówcy podkreślili przede wszystkim ewolucję poglądów francuskich w tej materii, tj. pogodzenie się z koniecznością częściowej rezygnacji z pełnej suwerenności narodowej w przypadku spisywania konstytucji europejskiej, a także z nowym podziałem ról między Unią a państwami członkowskimi. W debacie europejskiej Francja opowiada się zdecydowanie za umocnieniem stosunków i relacji międzyrządowych, a zatem i za silną pozycją Rady Europejskiej i - co za tym idzie - proporcjonalnie mniejszą rolą Komisji Europejskiej.
Skoro - argumentował C. Bouyeure - nie mamy jeszcze dostatecznie wykształconej świadomości europejskiej (mamy tylko paszport i flagę), to zapisy konstytucji nie powinny zmierzać w stronę regulacji charakterystycznych dla jednorodnego państwa. Jeśli społeczeństwa nadal nie rozumieją machiny europejskiej to dyskusja europejska powinna się koncentrować bardziej na sprawach Europy ojczyzn niż na federalizmie.
Sam Traktat konstytucyjny nie powinien być długi - Francja proponuje 20 artykułów - a także nie powinien mówić tylko o instytucjach, lecz również o polityce i wartościach. Z Unii powinno być można także formalnie wystąpić, również warunki wstąpienia do niej powinny być jasno sformułowane i czytelne. Spisanie Konstytucji nie oznacza jeszcze, że zostało utworzone jedno państwo; jego tworzenie dokonuje się w drodze procesu, w trakcie którego winna powstać także wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa. W tym kontekście mówca wskazał na konieczność współpracy z Niemcami.
Niemieckie stanowisko przedstawili bliżej dr Markus Kotzur z Instytutu Prawa Niemieckiego i Europejskiego Uniwersytetu w Kolonii oraz dr Janis Emmanoulidis z monachijskiego Centrum Polityki Stosowanej. Według konstytucjonalisty Kotzura w akcie spisywania konstytucji dla Europy ważne są: zdolność do stworzenia konstytucji, jej model, proponowane treści oraz formy i procedury. Mówca opowiedział się za formułą federacyjną, ale nie za mechanicznym przeniesieniem na grunt unijny modelu konstytucji niemieckiej. Niezbędne jest stopniowe stworzenie nowego modelu konstytucji, która da Unii legitymizację, a zarazem zapewni skuteczność. Traktaty Europejskie są już rodzajem takiej konstytucji. Zebranie wszystkich aktów w Traktat Konstytucyjny dokona się w procesie, w którym najważniejsze będzie osiągnięcie konsensu. Konieczna jest reforma zarówno Komisji, jak i Rady Europejskiej, parlament natomiast powinien być silny i, jak to zaproponował prezydent Niemiec J. Rau - dwuizbowy, tj. składać się z Izby Narodów i Izby Krajów.
Dla dr. Emmanoulidisa mniej istotne jest, czy finalny dokument będzie się nazywał Konstytucją czy Traktatem - liczyć się będzie zawartość. Tekst powinien dzielić się na prawa konstytucyjne i przepisy wykonawcze oraz być krótki, czytelny. Konstytucja winna również decydować o kwestiach politycznych, określać, co będzie można rozstrzygać większością głosów, a czego nie - dziś tego jeszcze nie wiemy. Podobnie wygląda sprawa wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Każda zmiana konstytucji wymagać winna jednomyślności. Według mówcy powinien być raczej jeden ustawodawca, ale - pytał - czy tylko Przewodniczący Komisji Europejskiej, czy też i jego zastępca? Do rozstrzygnięcia pozostaje też kwestia wyboru i kompetencji Przewodniczącego Komisji, jak i Prezydenta Unii. To samo dotyczy możliwości występowania z Unii (co będzie jeśli któryś z parlamentów takiej decyzji nie ratyfikuje?).
Prof. E. William Paterson, dyrektor Instytutu Studiów Niemieckich Uniwersytetu w Birmingham omówił stanowisko Wielkiej Brytanii. Tak naprawdę tamtejsze społeczeństwo nie interesuje się kwestiami konstytucji - dla niego podstawową sprawą jest decyzja: przyjąć euro, czy też nie. Problem ten natomiast ważny jest dla rządu T. Blaira, który chce tak zmienić UE, by była ona bardziej zrozumiała, bardziej demokratyczna i bardziej efektywna. Podstawowe pytanie zatem brzmi - what works?
Brytyjczycy chcą, podobnie jak Francuzi, ale odwrotnie niż Niemcy, w przyszłej konstytucji umocnić rolę Rady Europejskiej oraz zmniejszyć wielkość (i rolę) Komisji Europejskiej. Jej Przewodniczący nie powinien być wybierany, a ona sama powinna tylko administrować. Konsekwentnie też to nie Parlament Europy, ale parlamenty narodowe winny być ważne. Sama konstytucja nie powinna być "wąskim aktem prawnym", ale mieć charakter bardziej "handlowy" i charakteryzować się niezbędną elastycznością.
Prof. Władysław Czapliński z Instytutu Nauk Prawnych PAN i doradca Prezydenta RP zaprezentował stanowisko polskie. W Polsce podstawowe pytanie to dzisiaj pytanie o warunki naszego wejścia do Unii, a nie o jej przyszłą konstytucję. Niemniej najważniejsze pytania brzmią: czy Unia nadal będzie się rozwijać jako organizacja międzynarodowa - czy też jako ponadnarodowa - jaki jest stosunek Traktatu Europejskiego do kwestii praw człowieka - jakie są zasady podziału kompetencji między Unią a państwami członkowskimi.
Polska opowiada się, wg mówcy, raczej za modelem konfederacji niż federacji. Zainteresowani jesteśmy dużą integracją wewnątrzunijną, ale przy zachowaniu suwerenności. Jeśli chodzi o głosowanie kwalifikowaną większością głosów, to Polska popiera je przede wszystkim w odniesieniu do kwestii gospodarczych, ale jest za jednomyślnością w istotnych decyzjach politycznych (np. w sprawie polityki zagranicznej czy wewnętrznej).
Ramowy Traktat Europejski powinien składać się z zasad, regulować sprawy instytucjonalne i odnosić się od kwestii integracji gospodarczej. Unia, wg Polski, powinna też przystąpić do Konwencji Praw Człowieka.
Dyskusja toczyła się wokół spraw, które marginalnie pojawiły się w wypowiedziach panelistów. Zabierający głos podnosili kwestię zamieszczenia w preambule konstytucji invocatio Dei czego nie poparli w swoich replikach paneliści, rolę Polski w Unii Europejskiej, a także sytuację państw kandydujących do Unii po prawdopodobnym podpisaniu aktów akcesyjnych (wiosna 2003), a przed formalnym przyjęciem ich do Unii (1 maja 2004). Czy i w jakiej mierze ich stanowiska/propozycje dotyczące poszczególnych zapisów w proponowanej konstytucji będą mogły być włączone do finalnego tekstu, jaka będzie tych państw pozycja w głosowaniach, czy i jaki akt prawny?, polityczny?, to ureguluje, itp.? Niestety, nie padły tu żadne odpowiedzi. Trudno bowiem za taką uznać zapewnienie prowadzącego obrady dyrektora Fundacji Friedricha Eberta Hermanna Bunza, iż praktyka wykazuje, że Konwent, w którym uczestniczą przecież przedstawiciele kandydatów, osiąga wszystkie decyzje metodą wypracowywania konsensu opinii, a nie poprzez mechaniczne głosowania. Konwent bowiem tylko przedłoży wyniki swoich prac kolejnej konferencji międzyrządowej w grudniu 2003 r. i to ona, a nie Konwent, podejmie wiążące decyzje. A w tym czasie cała dziesiątka znajdować się będzie jeszcze w unijnej poczekalni.
Notował R. Bobrowski



HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT