Mapa (klikalna)

Krajowy Związek Banków Spółdzielczych

Rozmowa z Eugeniuszem Leszkiewiczem, Prezesem KZBS

Izba gospodarcza

- Prosiłbym o krótkie przedstawienie KZBS.

- KZBS jest izbą gospodarczą banków spółdzielczych. Jest w zasadzie organizacją samorządową dla banków spółdzielczych, reprezentującą banki przed wszystkimi instytucjami i organami władzy, z którymi działalność banków spółdzielczych ma związek codzienny lub pośredni. Zatem jesteśmy jedynym, a przede wszystkim głównym reprezentantem banków spółdzielczych wobec tych wszystkich gremiów, które decydują lub współdecydują o miejscu, roli i zakresie działalności naszego sektora.

Po drugie, jesteśmy oknem na Europę i świat dla banków spółdzielczych, KZBS jest bowiem członkiem wszystkich organizacji macierzystych w Europie i w świecie pod nazwą Co-operative Banking Association (ICBA).

- W tym miejscu chciałbym złożyć Panu w imieniu Czytelników "Przeglądu Środkowoeuropejskiego" i swoim własnym gratulacje z tytułu wybrania Pana przez tę organizację na jej prezesa.

- Bardzo dziękuję. Wybór ten odbieram jako wkład w tworzenie pozytywnego wizerunku naszego kraju. Jest ważne, iż na arenie międzynarodowej zostały tak wysoko ocenione polskie banki spółdzielcze. Wybór przedstawiciela polskich banków na szefa międzynarodowego zrzeszenia banków spółdzielczych jest bezsprzecznie potwierdzeniem roli kraju i znaczenia tego sektora na arenie międzynarodowej. Samo ICBA jest instytucją o dużym prestiżu międzynarodowym, np. ONZ ma zapisane w swoim statucie, że ICBA jest organizacją doradczą dla instytucji i organów ONZ. Z tej racji bardzo często nasza organizacja przygotowuje na zlecenie czy zapotrzebowanie ONZ różnego rodzaju analizy, opracowania, konsultacje itp. Jest też nośnikiem międzynarodowych uwarunkowań funkcjonowania banków spółdzielczych, przenoszenia ich z kontynentu na kontynent. Ruch spółdzielczy, choć jednolity w swoim rdzeniu, ma różne uwarunkowania działalności w poszczególnych krajach. Cele są te same, ale osiągamy je różnymi drogami, często z różnymi perturbacjami.

Z tego powodu swoją działalność podzieliliśmy na różne komitety regionalne. Jest pięć takich komitetów - komitet europejski, afrykański, komitet azjatycki i dwa komitety amerykańskie. Każdy z nich skupia banki ze swego regionu, a ich szefowie są moimi zastępcami. Np. szefem Regionalnego Komitetu Europy jest pan Frimle, szef Konfederacji Credit Mutuelle, były minister w rządzie premiera Francji Pompidou.

- Jaka jest rola banków spółdzielczych w rozwoju przedsiębiorczości lokalnej? Banki te funkcjonują przede wszystkim w mniejszych ośrodkach miejskich czy wiejskich, poza wielkimi metropoliami.

- Mniej więcej 85 lat temu Franciszek Stefczyk, nasz protoplasta, wypowiedział takie zdanie - ten, kto nie wspomaga rozwoju przedsiębiorczości, ten nie wspomaga rozwoju naszej Ojczyzny. Wtedy oczywiście były inne uwarunkowania, kraj był zniewolony, podzielony, ale on mówił o Ojczyźnie, a więc kontekst był jednoznaczny. Ja bym dzisiaj powiedział to samo. Ten kto nie docenia roli spółdzielczości bankowej, ten nie docenia potrzeby uzdrawiania finansów publicznych i państwowych, a jednocześnie ich znaczenia dla rozwoju makroi mikroregionów, w tym tzw. małych ojczyzn, od których przecież bierze się generalnie słowo - Ojczyzna.

W tej chwili mamy w Polsce 604 banki spółdzielcze. Zagospodarowywują one niewiele - tylko 7 proc. rynku bankowego w naszym kraju, ale obsługują ponad 10 milionów klientów - tzn. blisko 1/4 populacji naszego narodu, a jeśli zważymy, że w tym przypadku chodzi wyłącznie o osoby dorosłe, to nawet więcej niż 25 proc. ludności. I tu dochodzimy do prawdziwego znaczenia i roli banków spółdzielczych. Czy jest dzisiaj instytucja finansowa, która byłaby w stanie wykonywać taką mrówczą robotę, biorąc pod uwagę to, iż działamy, jako bank niszowy, w środowisku szczególnie trudnym, i to z dwóch powodów: z klientami drobnymi i niezamożnymi. Wprawdzie także i u nas bywają klienci, którzy przyjeżdżają z walizką pieniędzy, ale najczęściej obsługujemy klientów detalicznych - niekiedy 500 zł czy 1000 zł bywa kwestią dalszego ich przetrwania czy rozwoju. A zasady postępowania bankowego są prawie takie same dla małych czy dużych klientów. Większość naszych klientów jest nam, nawiasem mówiąc, osobiście znana.

Znajomość realiów funkcjonowania banków spółdzielczych jest niezbędna do prawidłowej oceny procesów zachodzących w naszym kraju. Odnosi się to przede wszystkim do decydentów, do tych, którzy konstruują budżet, i tych, którzy oceniają realizacje tego budżetu.

Wspieranie polskiego kapitału

- Na rynku bankowym bardzo mocna jest pozycja banków zagranicznych. Czy i jak wielkim wyzwaniem są one dla banków spółdzielczych, a na ile stanowią uzupełnienie waszej działalności?

- W pytaniu zawartych jest kilka wątków, z których każdy wymagałby osobnego potraktowania. Ogólnie mówiąc, różnica między bankami komercyjnymi, a głównie tymi z nich, w których kapitał jest niepolski, a bankami spółdzielczymi jest po pierwsze taka, że u nas, mimo iż jesteśmy też instytucjami finansowymi, nie chodzi o wypracowanie zysku za wszelką cenę, a po drugie - wartość wypracowana jest dzielona tutaj, w miejscu wypracowania, podczas kiedy u nich wartość wypracowana lokalnie dzielona jest gdzieś daleko, poza naszymi granicami, i już nigdy do nas nie wraca.

Banki spółdzielcze nie mają w swoich aktywach ani złotówki obcych pieniędzy, obcych tzn. niebędących składnikiem banku spółdzielczego. To ma ogromne znaczenie, jeśli mówimy o rodzaju instytucji i możliwościach jej zachowania. Jak dobrze wiemy, wszystkich obowiązuje prawo bankowe, ale poza prawem można równie dobrze i skutecznie oddziaływać innymi instrumentami ekonomicznymi, np. kapitałowymi, które można zwiększać, przesuwać itd.

Tego nie da się już zrobić w banku spółdzielczym, ponieważ on ma tylko własne kapitały.

Ideą było, aby banki spółdzielcze realizowały, obok funkcji czysto finansowych, także program, który dzisiaj nazywamy misją. Jest to misja służenia swoim członkom i swoim klientom. Służenia, czyli wypełniania ich aktualnych potrzeb. Zatem bardzo często w bankach spółdzielczych przekracza się ustalone wcześniej normy, limity i zasady - w zgodzie oczywiście z prawem, ale prawo daje przecież możliwość posługiwania się logiką, wiedzą i doświadczeniem, a nie tylko suchym zapisem. Krótko mówiąc, pomagamy naszym klientom.

- Czy działalność banków spółdzielczych, ta misja, jak Pan powiedział, znajduje według Pana właściwe wsparcie ze strony tych, którzy ustalają reguły gry na rynku bankowości w Polsce, ze strony ustawodawcy, ze strony władz?

- Różnie z tym bywa. Jak wiadomo, łaska pańska na pstrym koniu jeździ i w zależności od postrzegania maści konia powstaje ocena i opinia. Muszę wyrazić pewne rozczarowanie i powiedzieć z goryczą, że nasz wkład, nasza praca nie zawsze jest odpowiednio uznawana i doceniana. Pod tym względem nasz sektor często jest krzywdzony. Tak się składa, że wśród decydentów najczęściej są przedstawiciele wywodzący się ze środowisk wielkokapitałowych. Jest to może zrozumiałe, ale niesprawiedliwe - nie doceniają oni w gospodarce roli małych, a przecież nasze przysłowie mówi - ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka. Te 7 proc. rynku bankowego w Polsce i jednocześnie 11 mln klientów to jest ogromna wartość. Ponadto banki spółdzielcze dysponują największą siecią bankową w Polsce - mamy 2836 różnych placówek - banków, oddziałów i punktów. W praktyce mapa Polski jest dokładnie pokryta naszymi placówkami - w jednych regionach gęściej, w drugich - rzadziej. Można postawić pytanie, czy banki spółdzielcze powinny być oceniane wg jednakowej miary i zobowiązywane do jednakowych limitów, kryteriów, progów - np. czy bank w Suchej Beskidzkiej powinien mieć tak wysokie kapitały jak bank spółdzielczy w Pruszkowie czy Piasecznie.

- A zatem jakich działań ustawodawczych czy legislacyjnych oczekiwałby Pan, jako Prezes Zarządu, aby wasza działalność, wasza misja, mogła być w pełni realizowana?

- Przede wszystkim prawo powinno być stabilne, perspektywiczne, czyli dalekowzroczne i konstruowane, co mocno chciałbym podkreślić, przy udziale zainteresowanych. To nie może być sztuka dla sztuki. Tymczasem mamy prawo bardzo suche i przygotowane z małym udziałem środowiska. Mamy tylko kilka aktów prawnych przygotowanych z udziałem naszego sektora. Przede wszystkim jest prawo bankowe. Prawo bankowe daje większe możliwości bankom komercyjnym, a mniejsze bankom spółdzielczym. Trzeba zapytać - dlaczego, skoro spełniamy wszystkie kryteria wymagane przez prawo. Rozumiem, że dotyczyłoby instytucji parabankowych, jak Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowe. Ale banki spółdzielcze są bankami stricte - a nawet więcej, gdyż realizują wspomnianą misję.

Drugi problem - Ustawa branżowa z 7 grudnia 2000 r. o zrzeszaniu się banków i bankach zrzeszających. Podjęto prace nad nowelizacją tej ustawy - należy dokonać jej w taki sposób, aby już za dwa lata nie dokonywać ponownie nowelizacji. A więc z naszym udziałem, przy bardzo wyważonej ocenie tych zapisów, które będą wprowadzane, i tych, które będą z nimi współfunkcjonowały. Mówiąc najkrócej - zróbmy to razem. Jak zrobimy to razem, to będziemy mieli również przekonanie o potrzebie odpowiedzialności za ten dokument, a nie próby ucieczki czy pewnych ingerencji.

Po trzecie - prawo spółdzielcze, które dotyczy banków spółdzielczych. Ono wskazuje na potrzebę znalezienia dla nas większego, niż dotychczas, miejsca. Prawo spółdzielcze bardzo obszernie mówi o spółdzielniach mieszkaniowych, o spółdzielniach handlowych typu "Społem", natomiast banki spółdzielcze traktuje bardzo marginalnie. To także jest niesprawiedliwe. Bankowość spółdzielcza ma, formalnie licząc, ponad 2,5 mln członków. To jest porównywalne z liczbą członków spółdzielni mieszkaniowych. A przecież różnimy się głównie tym, że spółdzielcą się jest do momentu, kiedy się uzyska mieszkanie. Później jest się tylko lokatorem. W bankowości jest inaczej - jesteśmy stale spółdzielcami, a mamy taką sytuację, że spółdzielca-bankowiec nie ma żadnych profitów z tego, że jest udziałowcem banku spółdzielczego. To też jest niesprawiedliwe. To też wymaga naprawy.

Czysta karta na progu UE

- Jak postrzega Pan bankowość spółdzielczą w kontekście zbliżającego się wejścia Polski do Unii Europejskiej?

- Po pierwsze, musimy wchodzić do Unii Europejskiej z czystą kartą jeśli chodzi o funkcjonowanie polskiego prawa, gdyż później będzie ono podmiotowo traktowane wobec praw unijnego - prawo unijne będzie prawem nadrzędnym. Pozytywem zastosowania prawa unijnego będzie fakt stosowania wobec wszystkich tych samych zasad, będą zatem jasne reguły gry. A tutaj muszę powiedzieć, że polskie banki spółdzielcze nie muszą się obawiać konkurencji siostrzanych banków europejskich w zakresie jakości. Stoimy przed koniecznością unifikacji procesów informatyczno-łącznościowych i ewentualnie kapitałowych. Banki spółdzielcze Europy przewyższają nas możliwościami udzielania kredytów - są po prostu silniejsze kapitałowo. Ale one pracowały na te pozycje przez kilkadziesiąt lat, my to musimy zrobić i robimy bardzo szybko. Jednolitość prawa nie pozwoli jednak na przekłamania związane z tym kapitałem. Np. wobec klienta, który wymaga zaangażowania większych środków, zawsze będzie możliwość zawiązania konsorcjum. Dzisiaj jest to utrudnione przez złą interpretację prawa, a nawet przez złe zapisy prawne.

Należy jednak powiedzieć, że nie musimy się wstydzić ani wizerunku, ani kadry, ani tym bardziej rzetelności pracy w środowisku. Rzadko kiedy usłyszy Pan na wsi, w gminie, w powiecie złą opinię o banku spółdzielczym. Najczęściej zawiedzeni są ci, którzy mają do spłacenia zaległe kredyty, ci, których to boli; jest to bardziej związane z psychologią niż z rzetelnością. W bankach komercyjnych funkcjonuje instytucja rzecznika interesów klientów. U nas też działa taki rzecznik - nazywa się rzecznik interesów konsumenckich. Z tego co wiem, jest już tam blisko tysiąc skarg, u nas do tej pory nie ma ani jednej. Myślę, że to pokazuje bardzo dobrze jakość naszej pracy. Być może są jakieś niedociągnięcia, ale nie na tyle wielkie, aby nasz klient się poczuł zmuszony do złożenia skargi.

- Dziękujemy za rozmowę - redakcja.

HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT