Mapa (klikalna)

Polska Izba Paliw Płynnych

Rozmowa z Aurelią Kuran-Puszkarską, prezesem Polskiej Izby Paliw Płynnych

- Czy mogłaby Pani skomentować sytuację na rynku paliw?

- Każdy, kto jeździ samochodem, widzi, jak bardzo teraz rosną ceny. Zwłaszcza cena oleju napędowego. Ta tendencja wzrostowa została do nas bezpośrednio przeniesiona z Zachodu, z giełdy londyńskiej, gdzie cena oleju przekroczyła już ceny benzyn. W związku ze spodziewaną wojną w Iraku kraje zachodnie musiały zrobić zapasy. Zdolność rafinerii do produkcji benzyn jest większa niż do produkcji oleju. W rezultacie zatarła się ta duża różnica, jaka była między ceną benzyny a dieslem. Nie sądzę bowiem, żeby tak duże podwyżki ceny oleju wynikały z podwyżki kosztów. Nie - koszty są takie, jakie były. Wzrósł oczywiście koszt zakupy ropy, ale on wzrósł tak samo dla benzyny. Po prostu producenci wykorzystali sytuację i podnieśli ceny. Na rynku paliw mamy do czynienia z niepewnością - mamy wojnę w Iraku, źle się dzieje w Nigerii, państwa OPEC raz obiecują zwiększenie produkcji, innym razem - odwrotnie. Potrzeba nam stabilności.

- Jak duża jest szansa na to, by po zakończeniu wojny w Iraku sytuacja wróciła do normy?

- Jeśli konflikt w Iraku się zakończy, ustabilizuje się sytuacja w Nigerii, to na pewno szanse są duże. Myślę, że ceny wrócą do poziomu z drugiego półrocza ubiegłego roku i ponownie rozewrą się nożyce cenowe między benzyną a olejem napędowym. Gdyby jednak tak się nie stało, to szefowie firm transportowych, w które przede wszystkim uderza wysoka cena oleju, powinni bombardować petycjami Ministerstwo Finansów, by obniżyło akcyzę. Przypominać to trochę będzie walkę z wiatrakami, ale powinni to robić.

- Po odrzuceniu przez Sejm rządowego projektu dotyczącego produkcji biopaliw, władze, a konkretnie Ministerstwo Finansów, przygotowują, jak słychać, podwyżkę akcyzy na paliwa. Jakie stanowisko wobec tych zamiarów zajmuje PIPP?

- Minister Pol wystąpił oficjalnie z takim wnioskiem - akcyza ma być podniesiona o 8-9 groszy na litrze. Na stacjach benzynowych cena ta wzrośnie o 12 groszy, bo doliczyć trzeba będzie jeszcze VAT. 12 groszy więcej to jest już bardzo dużo. Jest to dużo dla przeciętnego użytkownika samochodu, ale niebotycznie dużo dla przedsiębiorstwa transportowego, które i tak już ledwie ciągnie i jest niekonkurencyjne w stosunku do innych, obecnych na naszym rynku przedsiębiorstw zagranicznych. Więcej - jest to bardzo niebezpieczne właściwie dla każdego producenta, dla każdego handlowca, bo przecież wszyscy jeżdżą i coś wożą. Nie ulega wątpliwości, że to będzie hamulec dla gospodarki. Dlatego też jesteśmy - jako Izba - kategorycznie przeciw jakimkolwiek podwyżkom akcyzy. Ponadto - jest to znakomite ułatwienie dla rozwoju szarej strefy. Jeśli normalne, oficjalne paliwa będą drożeć, to odporność psychiczna tych wszystkich, którzy zmagają się z nieustająco rosnącymi kosztami, z jednej, a coraz mniejszym rynkiem, z drugiej, będzie zmniejszona.

- Jest też zamiar podniesienia akcyzy na olej opałowy.

- Tak, i to aż pięciokrotnie! Uderzy to w małe kotłownie grzejące szpitale, szkoły, przedszkola oraz oczywiście domy jednorodzinne. Wiele z nich wróci do węgla, przyczyniając się do zwiększenia zanieczyszczenia środowiska, z którym i tak nie jest przecież najlepiej, a budżetówka z kolei zwróci się do Ministerstwa Finansów z prośbą, by im oddało te pieniądze. Będziemy mieli tylko kołowrotek z pieniędzmi i żadnej realnej korzyści - część bowiem zrezygnuje z zakupów oleju, a drudzy przyjdą po dotacje. Jaki z tego zatem będzie dla państwa zysk?

- Jeżdżąc po kraju, nie widać już tego boomu budowlanego i stawania nowych stacji benzynowych, co było charakterystyczne jeszcze kilka lat temu. Czy Izba monitoruje ten proces i czy rzeczywiście mamy do czynienia z regresem?

- Oczywiście, że śledzimy to i rzeczywiście buduje się coraz mniej stacji. Zwłaszcza prywatnych. Po pierwsze prowadzenie stacji coraz mniej się opłaca, po drugie - zbudowanie jej coraz więcej kosztuje. Wymogi ochrony środowiska są już tak rygorystyczne, że spełnienie ich wymaga zaangażowania coraz większych środków, a sama sprzedaż paliwa spada coraz bardziej. Coraz mniej jest dużego transportu, z którego przede wszystkim stacje żyją, a i społeczeństwo jest coraz biedniejsze - po prostu jest mniejszy popyt. Niezależnie od tego mamy wielki problem ze stacjami przy supermarketach. To jest ogromne zagrożenie, dlatego że te stacje sprzedają średnio paliwo o 20 groszy taniej na litrze. To paliwo mieści się w polskiej normie, której nożyce są zresztą bardzo rozwarte, ale oni mogą sobie na to pozwolić, bo supermarket żyje z towarów sprzedanych w hali, nie ze stacji. Stacja jest reklamą, dodatkiem. W ten sposób przyciąga się klientów. Do tej reklamy nasze państwo często dokłada - jeśli bowiem taka stacja ponosi koszty, to państwo musi jej zwrócić VAT.
Mało więc, że te stacje niszczą nasze małe stacje, to jeszcze nasz skromny budżet je finansuje.

- Jakie jest zatem w tej kwestii stanowisko Izby?

- W ubiegłym roku Sejm uchwalał Ustawę o uczciwej konkurencji i wnosiliśmy o pewne do niej poprawki. Niestety, nie zostały one uwzględnione. Z tego, co wiem, ma być kolejna jej nowela i mam nadzieję, że będziemy mogli, jako Izba, w jakiś sposób uczestniczyć w jej opracowywaniu. Jeśli stacja przy supermarkecie obsługuje iluś tam klientów, to nie ma ich jakaś tam pobliska rodzinna stacyjka, która z czasem upadnie, co uderzy w mały krajowy biznes. Małe prywatne biznesy płacą podatek dochodowy i płacą VAT, natomiast supermarkety, a to nie jest żadną tajemnicą, nie przynoszą podobno zysków, w związku z tym nie płacą żadnych podatków. Można to zresztą sprawdzić. Tygodniki "Wprost" i "Polityka" zamieściły listy największych przedsiębiorstw, przedstawiły ich obroty i zysk - nie spotkałam tam żadnej sieci supermarketów, która wykazała zysk.
Być może my, mali przedsiębiorcy, powinniśmy iść do nich na korepetycje - jak to należy robić; my bowiem płacimy podatki. Ta polityka jest bardzo krótkowzroczna. Na tej drodze wyniszczy się małe przedsiębiorstwa, wyniszczy się stacje w okolicy. Ten sam problem ma zresztą Orlen. Jego stacje też znajdują się w pobliżu supermarketów i też musi on mocno zaniżać ceny, żeby w jakieś mierze być konkurencyjny. Ale Orlen na to stać, ma on blisko 2 tysiące stacji i może sobie pozwolić na to, by w np. kilkunastu z nich nie zarabiać. Ale ktoś, kto ma tylko jedną, z której musi żyć, po prostu padnie.

- Niebawem będą kolejne targi - "Stacja Paliw 2003".

- Tak, w maju Izba organizuje już dziesiąte, jubileuszowe targi pn. "Stacja Paliw". W moim zamiarze mają być to nie tylko targi - ma to być wielkie święto branży. Są pewne nowości. Po raz pierwszy utworzyliśmy Radę Programową. Przy targach organizujemy stojące na wysokim poziomie konferencje tematyczne adresowane do "stacyjników", do nafciarzy z całego kraju. Dla tych pierwszych jest organizowany cykl szkoleń pn. "Moja stacja w Unii Europejskiej" - co powinniśmy wiedzieć, co nas czeka, jakie wymogi musimy spełnić, jeśli chodzi o technologie, o technikę; musimy bowiem nauczyć się trochę innego sposobu myślenia, innego sposobu handlowania. Musimy wyjść naprzeciw wyzwaniom, które nas czekają na rynku europejskim. Zarazem chcemy, by inwestorzy ze Wschodu i Zachodu spotkali się u nas i porozmawiali. Nawiązali kontakty.
Do Izby oprócz tzw. stacyjników należy ogromna grupa dostawców paliw. To są przede wszyscy dostawcy sprzętu dla stacji paliw. Ponieważ, o czym była już mowa, w Polsce mało się w tej chwili buduje stacji, oni muszą szukać rynku zbytu za granicą. Tzn. muszą wejść przede wszystkim na rynki wschodnie i południowe. W związku z tym na targi zapraszamy stamtąd potencjalnych klientów naszych dostawców. I jest to kolejne, po Radzie Programowej targów, novum naszego przedsięwzięcia.

- Jakim powodzeniem cieszą się targi?

- Jak wiadomo, mamy do czynienia z kryzysem. Kryzys przechodzą też targi. Nasze targi są tego zaprzeczeniem. W tym roku mamy i większą powierzchnię wystawienniczą i większą liczbę wystawców. Myślę, że targi powinny być atrakcyjne dla zwiedzających. Wiem, że zostanie pokazanych mnóstwo nowości technicznych i technologicznych. By łatwiej je było dostrzec, zorganizowaliśmy konkurs, bierze w nim udział kilkanaście firm, na które spadnie deszcz nagród.

- Wspomniała Pani prezes o szkoleniach pt. "Moja stacja w UE". W przyszłym roku mamy wejść do Unii i bez wątpienia zderzymy się z licznymi problemami. Jak sektor, który Izba reprezentuje, jest do tego zderzenia przygotowany?

- Izba reprezentuje głównie interesy małych przedsiębiorców. Ci mali przedsiębiorcy są bardzo niedoinformowani. Naszą rolą jest im pomóc z zdobyciu przez nich potrzebnych informacji. Nasze stacje muszą być dostosowane do wymogów Unii, muszą spełnić określone standardy. Nie wiem, ile stacji je dziś spełnia, ale myślę, że połowa z nich, niestety, nie. Czasu zostało niewiele, a jest ogrom pracy. One nie mają innego wyjścia, muszą podnieść swój standard ekologiczny. Stąd zabiegi Izby i z całą pewnością po targach te działania zostaną zintensyfikowane. Chcemy przede wszystkim znaleźć pomoc dla tych mniejszych stacji, gdzieś tam na prowincji, bo one są tam bardzo potrzebne. I ze względów społecznych, i ze względów logistycznych. Jest to wielkie wyzwanie, któremu musimy sprostać.

- Dziękujemy za rozmowę - redakcja.


HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT