Mapa (klikalna) POLSKA / POLAND

Kryteria doboru kadr samorządowych

prof. dr hab. Witold Kieżun
Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego Warszawa. Członek International Academy of Management, USA

1. Kontekst środowiskowy polskiej administracji.

Deficyt sprawności i kapitału społecznego
Zgodnie z zasadami teoretycznego podejścia systemowego kryteria doboru kadr samorządowych są również funkcją realizacji instytucjonalnych zadań administracji w Polsce. Przyjmując prakseologiczną definicję sprawnego działania jako osiągnięcie w maksymalnie możliwym stopniu zamierzonego celu przy minimum kosztów, możemy dokonać klasyfikacji typowych sytuacji patologicznych. Ich znajomość jest podstawą programu usprawnienia państwa. Definiując grupy podstawowych niesprawności, będących uogólnieniem wyników badań empirycznych, staramy się znaleźć sposoby ich przezwyciężenia zgodnie z prakseologicznym hasłem "Wyzwalaj doskonałość z każdego poczynania".
Niestety, można zaryzykować tezę, że obecnie w Polsce, anno Domini 2003, jesteśmy świadkami atrofii zaufania społeczeństwa w stosunku do administracyjnych elit kierowniczych zarówno państwowych, jak i samorządowych.
Wybitny polski socjolog, prof. Sztompka [2001], traktując zaufanie jako zakład polegający na oczekiwaniu czegoś od kogoś, sformułował skalę i hierarchię tych społecznych oczekiwań. Na podstawie tej klasyfikacji, w świetle empirycznie zdefiniowanych zasad sprawności zarządzania, można dokonać krytycznej analizy działań administracji. Były one w zbyt dużej liczbie przypadków, zarówno w skali państwowej, jak i samorządowej:
Amatorskie, nieprofesjonalne, a nie kompetentne i sprawne.
Nieoparte na precyzyjnej analizie kosztów i celów, zysków i strat, doraźne, dorywcze i emocjonalne, doprowadzające do wysokiego, grożącego klęską finansową zadłużenia zarówno w skali państwowej, jak i większości jednostek administracji samorządowej.
Wyrażające się chaosem normatywnym, zalewem niesprawnie przygotowanych zarówno centralnych, jak i lokalnych regulacji prawnych.
Arbitralne i pozbawione odpowiedzialności prawnej za podjęte decyzje.
Nieprzejrzyste, a nie informacyjnie łatwo dostępne.
Słabo nadzorowane i kontrolowane.
Charakteryzujące się niedostateczną wyobraźnią strategiczną.
Odległe od wyborczych obietnic, a nie konsekwentnie je realizujące.
Przedstawione wyżej patologie zarządzania są ściśle związane relacjami przyczynowo-skutkowymi z dojmującym deficytem kapitału społecznego wyrażającym się:
upowszechnieniem indyferentyzmu moralnego stymulującego różnorodne, nieraz bardzo wyrafinowane formy korupcji i nepotyzmu,
niedostatkiem instynktu państwowego i akceptacją priorytetu interesu osobistego, partyjnego i środowiskowego nad interesem narodu i państwa,
wyrachowaniem i wybujałym egoizmem charakteryzującym się zachłannością na szybkie osobiste dorobienie się,
niedostatkiem upowszechnienia spolegliwości, tj.: uczciwości, sumienności, staranności, lojalności, punktualności, dokładności, systematyczności.
Prakseologiczne pojęcie "spolegliwości", słowo o śląskim etymologicznym rodowodzie, zdefiniowane przez profesora Tadeusza Kotarbińskiego, może być traktowane jako synonim współczesnego pojęcia "kapitał społeczny" używanego w literaturze anglosaskiej (social capital), a przyswojonego w Polsce przez Janusza Kochanowskiego [2001]. To właśnie jego rażący niedostatek jest, moim zdaniem, podstawowym źródłem obecnej społeczno-ekonomicznej zapaści naszej Ojczyzny, europejskiego rekordzisty w wielkości bezrobocia i rekordzisty wśród kandydatów i członków Unii Europejskiej w poziomie korupcji.
Ze wszystkich czynników sprawnego działania decydujące znaczenie ma jednak człowiek: projektant, kierownik, wykonawca, kontroler. Szereg badań wskazuje, że np. sprawny kierownik potrafi nawet w niesprzyjających warunkach zewnętrznych osiągnąć pozytywne rezultaty swojej organizacji.
Niestety niekorzystne dla nas były wyniki wielu badań - np. wywiadów i ankiet, przeprowadzonych przeze mnie w 1998 roku wśród grupy kanadyjskich biznesmenów rozwijających stosunki handlowe z krajami europejskimi - mających na celu dokonanie oceny stopnia spolegliwości. Były one (w skali od 0 do 10) następujące: Niemcy, Szwecja 9, Francja, Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania 8, Węgry, Czechy 6, Polska 3.
Przy upowszechnionym niedoborze cech spolegliwości obserwujemy również zjawisko daleko posuniętej stratyfikacji społecznej. Obok nowo powstałych wielkich fortun wegetuje na granicy ubóstwa wysoki procent społeczeństwa z najwyższą w Europie, dochodzącą w niektórych rejonach do ponad 30%, stopą bezrobocia.
Ta rażąca stratyfikacja społeczna nie znajduje swojej legitymacji w postaci zasady "równych szans" upowszechnionej w tradycyjnych społeczeństwach kapitalistycznych. Witold Morawski [2001] przedstawia wielokrotnie cytowane przeze mnie wyniki bogatych badań ankietowych, z których wynika, że tylko co piąty Polak uważał w latach 90., że w naszym kraju zapewnia się równe możliwości startu. Podobnie, realizację merytokratycznej zasady: "każdemu wedle wysiłku" potwierdza w Polsce 16,8% do 22,6% badanych, a w USA i w Niemczech do 75%.
Diagnozę przyczyn tego stanu rzeczy przedstawił kardynał Józef Glemp. Zapytany, jak widzi współczesną chorą polską demokrację, którą odsłoniła nam między innymi tzw. afera Rywingate [ "Rzeczpospolita" 19.02.2003, s. A5], odpowiedział: "Ta sprawa pokazuje jak nasze życie polityczne, społeczne jest zniszczone moralnie. Ludzie o formacji socjalistycznej przeszli szybko na kapitalizm i nihilizm, nie mają ideałów, ale mają ambicje. To jest sprawa braku sumienia. Sumienie niszczyło niegdyś to, co teraz jest bezkarne: zdobywanie pieniędzy w sposób nieuczciwy. Media ukazują świat swawoli, posiadania, świat bez wartości. Musimy przez to przejść. Człowiek może się zmienić, wyzwolić z kompleksów, z pożądliwości, tego wszystkiego co było pozorem.
Gdy chodzi o politykę, to od lat widać to samo - tych, którzy dostali się na szczyt władzy, dosięga bakcyl pożądliwości. I dotyczy to zarówno lewej, jak i prawej strony politycznej. Liczy się tylko to, co zyskam, czy będę miał wpływy, pieniądze, sławę, układy. Od lat powtarzam swoją utopijną wizję, że ci, którzy są u władzy, powinni wykonywać swoją służbę bezpłatnie na wzór zakonów."
Podobną sytuację w Czechach przedstawia b. prezydent Václav Havel ["Tygodnik Powszechny" 26.10.2003], który twierdzi, że "do polityki delegujemy - za sprawą technicznych udogodnień - coraz większe zastępy niewłaściwych ludzi. A delegujemy ich tam na podstawie błędnych informacji: dziś właściwie wybieramy nie samych polityków, lecz ich agentów od public relations. Jeśli ktoś jest najpopularniejszy, to znaczy jest najlepszy".
Natomiast Adam Michnik [2003, idem] twierdzi, że "alienacja naszych czasów polega na teatralizacji polityki i jej komercjalizacji. A wynika z załamania się wielkich systemów aksjologicznych i szeroko rozumianej korupcji życia publicznego".

2. Fikcja partyjnej ideowości

Zadziwiająca jest łatwość i szybkość transformacji poglądowej socjalistycznej nomenklatury PRL. Wyjaśnieniem jest pozorność, fikcja ideowości zdecydowanej większości PRL-owskiej kadry partyjnej. [...]
Badania przeprowadzone w tym roku przez Sopocką Pracownię Badania Opinii Publicznej wykazały, że, zdaniem respondentów, jedynie 9% członków partii politycznych kieruje się motywacją ideologiczną.
Podobny wniosek można wysnuć chociażby z faktu, że w roku 1999 nowo wybrani samorządowcy (różnych opcji politycznych), już na pierwszych posiedzeniach rad powiatowych i wojewódzkich z reguły ustalali horrendalnie wysokie pensje dla kierowniczej kadry samorządowej (np. 14 999 zł dla starosty), co wywołało oburzenie opinii publicznej i zmusiło Sejm do podjęcia tzw. Ustawy Kominowej.
Również były redaktor naczelny nieoficjalnego organu SLD "Trybuna", Janusz Rolicki, zwraca uwagę, że: "motywacje osób wstępujących w ostatnich czasach w świat polityki są przeróżne. Prasa chętnie pisze, że w szeregi stupięćdziesięciotysięcznego Sojuszu wstąpiło bardzo wielu ludzi łakomych władzy" ["Rzeczpospolita" z 21.10.2003].
Współczesna aberracja moralna wiąże się też z rozwojem filozofii postmodernizmu głoszącej, jak pisze prof. Wnuk-Lipiński [2001], że "nie ma nic takiego jak wartości absolutne, że rozmaite normy, które wytwarza lokalna kultura, są równoważne".
W ten sposób pewne tradycyjnie naganne formy zachowań stały się upowszechnionym obyczajem traktowanym jako coś o znikomej społecznej szkodliwości. Tradycje fikcji organizacyjnej w pełnieniu roli społecznej poprzez pozorny partyjny akces zdemoralizowały polskie społeczeństwo, upowszechniając model partyjnej, a nie merytorycznie uzasadnionej kariery administracyjnej.
Do społecznie akceptowanego obyczaju awansowały różne formy korupcji, nepotyzmu, przybierające nieraz wyrafinowaną postać, odległą od prymitywnej formy wręczania koperty z gotówką.
Mamy masę przykładów tzw. przekrętów ujawnianych przez prasę, których uczestnikami są działacze zarówno lewej, jak i prawej strony sceny politycznej. Nawet część tych afer, które udało się objąć postępowaniem sądowym, ciągnie się bez końca, co z kolei uzasadnia konkretne zarzuty pod adresem aparatu sądowego.
Wiceprzewodniczący SLD, Andrzej Celiński, zastanawiając się co szkodzi rządzącej partii, pisze ["Rzeczpospolita" z 18-19. 10.2003]: "Przede wszystkim rozmaite zachowanie wybitnych i mniej wybitnych polityków, którzy z rekomendacji SLD zajmują wysokie stanowiska i nie wypełniają tych oczekiwań jakie opinia publiczna słusznie do nich kieruje. Przeciwnie, pokazują się jako ludzie prywatnego interesu lekceważący sobie reguły zachowania w państwie prawa".

3. Aksjologiczny deficyt

Skala korupcji ujawniona przez Transparency International uzasadnia twierdzenie, że Polska jest nie tylko europejskim rekordzistą w liczbie bezrobotnych, ale również najbardziej skorumpowanym krajem na zachód od Bugu.
W bieżącym rankingu 2003 roku ta międzynarodowa organizacja wzięła pod uwagę 133 kraje, po raz pierwszy uwzględniając nawet tak egzotyczne jak Oman, Bahrajn, Katar, Kubę. W skali 0-10 (10 kraj najmniej skorumpowany) Polska uzyskała zaledwie 3,6 punktów, podczas gdy rok temu została oceniona na 4,2 punkty, a w 1996 na 5,6.
Dwa lata temu Polska wyprzedzała Bułgarię, Chorwację, Czechy, Słowację i Łotwę. W tym roku wszystkie te kraje mają lepsze oceny. Stan daleko idącej degeneracji moralnej, upadku kapitału społecznego jest więc niezaprzeczalnym faktem. Warto przytoczyć przykłady aktualnych ocen stopnia korupcji:
Finlandia 9,7
Islandia 9,6
Dania 9,5
Wielka Brytania 8,7
Niemcy 7,7
USA 7,5
Francja 6,9
Węgry 4,3
Czechy 3,9
Polska 3,6
Ten aksjologiczny deficyt wiąże się również z akceptacją zasady, że to, co nie jest przez prawo zabronione, jest moralnie dozwolone. Przyjęcie tej zasady w administracji publicznej doprowadza do zagubienia niezbędnego imperatywu, że pewnych zachowań nie można akceptować, pomimo że formalne prawo ich nie reguluje.
Chodzi tu o tzw. przyzwoitość, która oceniana była w greckiej tradycji sądu skorupkowego. Tutaj ostracyzm opinii publicznej powinien stymulować utrzymanie wysokiego poziomu "przyzwoitości" samorządowej kadry administracyjnej. Jednak, jak wykazały badania opinii społecznej, istnieje daleko idący liberalizm ocen sytuacji, w jakich urzędnik administracyjny powinien sam zrezygnować ze swego stanowiska [Wasilewski, 2002]. Odsetek odpowiedzi, że powinien zrezygnować ze stanowiska, w przypadku gdy przyjął łapówkę, wynosi 78%, popełnił oszustwo podatkowe - 66%, publicznie skłamał - 51%, zdradzał współmałżonka - 20%.
W tym samym badaniu na pytanie, czy wysoki urzędnik państwowy, przeciwko któremu toczy się śledztwo, powinien zrezygnować ze swego stanowiska - 50% badanych odpowiada - nie, dopóki nie skaże go sąd. Skądinąd słuszna zasada domniemania niewinności kłóci się tu z zasadą szczególnej odpowiedzialności osób piastujących stanowisko publiczne. Socjolog Jacek Wasilewski [2002] trafnie twierdzi, że: "Rygorystyczne wymogi uczciwości, rzetelności i odpowiedzialności formułowane pod adresem klasy politycznej najwyraźniej w opinii wielu Polaków nie kłócą się z przyzwoleniem na piastowanie funkcji zaufania publicznego przez osoby o wątpliwej kondycji moralnej".
Ta postawa daleko idącego liberalizmu społecznego jest zrozumiała na tle aktualnej diagnozy prof. Mariańskiego [2001], który pisze: "W świetle badań socjologicznych można stwierdzić, że moralność większości Polaków nie ma charakteru pryncypialnego, nie opiera się na oczywistości tego, co etyczne. Przywiązanie do ogólnych, uniwersalnych wartości i norm ma ograniczony charakter. Normy są względne, to znaczy jednostka czuje się z nimi związana w zależności od określonej sytuacji [...] Granice między dobrem a złem zacierają się, a w pewnych kręgach są rozmyte lub zniesione (dezorientacja moralna). Wzmacnia się erozja świadomości społecznej Polaków".
Powyższa teza prof. Mariańskiego znajduje potwierdzenie także w wyniku badań Polskiego Generalnego Studium Wyborczego [2001] stwierdzającego, że tylko 3% Polaków określiło swoje zainteresowanie polityką jako bardzo duże, a dalsze 11% jako duże, 21% jako nikłe i 15% jako żadne. Ponad połowa Polaków nie głosuje w wyborach do parlamentu, a około 2/3 nie głosuje w wyborach lokalnych. W ostatnich - w październiku 2003 roku - wyborach na wakujące stanowisko senatora głosowało 5,6% uprawnionych.
Na tle tej obywatelskiej alienacji i erozji moralnej pouczające są dawniejsze i aktualne przykłady wrażliwości na utrzymanie się w ramach przyzwoitości w wielu zachodnich krajach. Ostatnio zrezygnował ze stanowiska ministra spraw zagranicznych Portugalii Antonio Martina da Cruz, który prosił swego kolegę z resortu szkolnictwa Pedro Lynce o pomoc w przyjęciu jego córki na studia, mimo że nie uzyskała wymaganej liczby punktów na egzaminie wstępnym.
Pamiętam też świetnie ewenement z panią premier Kanady, z połowy lat 90., która została zbojkotowana w wyborach do parlamentu, gdy w audycji telewizyjnej nieprzyzwoicie wykpiła skrzywioną wargę swego ówczesnego konkurenta z partii liberalnej, a obecnego premiera, Jacques Chretiena, bądź pani minister w Szwecji rezygnującej ze stanowiska w związku z ujawnieniem faktu dokonywania zakupów prywatnych (choć później systematycznie refundowanych) na służbową kartę kredytową, czy ukarania ministra spraw wewnętrznych NRF za drobne przekroczenie szybkości prowadzonego przez niego samochodu i wyróżnienie pochwałą policjanta wymierzającego karę ministrowi. W kanadyjskim środowisku akademickim pamiętam historię profesora, który w pisemnej polemice zaproponował, ażeby jego przeciwnik wrócił do szkoły podstawowej. Jednogłośną uchwałą rady wydziału został pozbawiony prawa do przedłużenia umowy o pracę i musiał zrezygnować z kariery naukowej.

4. Dobór elity administracyjnej

Nie ulega wątpliwości, że niesprawność organizacyjna i daleko idąca degeneracja moralna poważnej części również samorządowej elity administracyjnej jest istotnym źródłem ekonomicznej i społecznej zapaści.
Pojęcie elity ma swoje historyczne konotacje. Słowo to pochodzi od łacińskiego eligere - dokonywać wyboru. Elita to wyodrębniona grupa przywódcza będąca wzorem dla społeczeństwa, reprezentująca postawy i kwalifikacje zgodne z akceptowaną społecznie hierarchią wartości. To wiodąca kadra administracji publicznej, kierownicy urzędów państwowych i samorządowych, członkowie ich zarządu, a także członkowie centralnych i terenowych organów ustawodawczych: radni wszystkich szczebli, posłowie i senatorowie. Wszyscy oni są członkami elity kraju i jako tacy powinni odpowiadać sprecyzowanym kryteriom doboru zdefiniowanym w teorii organizacji i zarządzania.
Potencjalny członek elity administracyjnej zarówno wykonawczej, jak i ustawodawczej każdego szczebla musi:
Być godnym zaufania.
Wiedzieć.
Umieć.
Umieć być.
Chcieć.
Rozumieć.

4.1. "Być godnym zaufania"
Człowiekiem godnym zaufania jest ktoś, kto odpowiada kryteriom prakseologicznej spolegliwości zdefiniowanej przez profesora Kotarbińskiego jako: niezawodność, punktualność, lojalność, solidność, solidarność, dotrzymywanie słowa i obietnic i oczywiście - bezkompromisowa uczciwość.
Tego typu postawa leżała u podstaw purytańskiego kalwinizmu w okresie wczesnego kapitalizmu w Stanach Zjednoczonych. Metafizycznie uzasadniony system motywacji stymulował wysoki stopień samokontroli w celu osiągnięcia sukcesu działalności ekonomicznej, która już sama w sobie dawała satysfakcję samourzeczywistnienia się. Ta pełna poświęcenia i rygorystycznej dyscypliny fair play - uczciwa gra - wykształciła idealistyczną nadbudowę odwołującą się do godności, honoru, kształtując strukturę ostracyzmu społecznego w stosunku do zachowań ocenianych jako nieprzyzwoite.
Niestety, dalszy rozwój kapitalizmu, jak pisze Suchodolski [2003], "dał początek bardzo zróżnicowanej orientacji, którą przywykliśmy określać jako postawę konsumpcyjną. Taka orientacja zmierzała do wykorzystania sukcesów, przywilejów i zysków materialnych jako środków do zorganizowania życia w dobrobycie, pojmowanego jako gra podniet i zaspokojeń".
W Polsce, na przełomie XIX i XX wieku wykształciła się średnia klasa specjalistów wolnych zawodów, handlowców i przemysłowców. Jednocześnie jednak, w tym okresie, w którym w Europie rozwijał się "zmysł państwowy" obywateli rozwijających się państw narodowych, w Polsce, pod wrogimi zaborami, upowszechniała się antypaństwowa postawa lekceważenia i uchylania się od respektowania prawa.
Efekt krótkiego okresu niepodległości II Rzeczypospolitej został w czasie II wojny światowej gruntownie zniszczony fizycznym zlikwidowaniem najbardziej ideowej części polskiej inteligencji przez Niemcy i ZSRR, a okres PRL upowszechnił w społecznej skali sprytne formy niestosowania się do przepisów prawa i nie mógł w warunkach quasi-socjalistycznego totalitaryzmu odbudować etosu obywatelskiego II RP.
Odbudowa kapitału społecznego do poziomu czołowych pod tym względem krajów Unii Europejskiej, Finlandii czy Szwecji, wymagałaby opracowania i rygorystycznego wprowadzenia w życie planu sanacji, przy użyciu środków masowego przekazu. Fakt, że przeciętny obywatel polski spędza ponad 3 godziny dziennie przed telewizorem, stwarza możliwość podprogowego oddziaływania na jego świadomość i skutecznego kształtowania jego postaw.
Globalny wielopłaszczyznowy plan sanacji moralnej nie jest jeszcze przedmiotem zorganizowanych działań, istotnym jego elementem jest jednak kształtowanie kadr administracyjnych godnych zaufania.
W tym celu proponowałbym następujące rozwiązania:
a. Wprowadzenie jednomandatowej większościowej ordynacji wyborczej we wszystkich jednostkach samorządu terytorialnego i, wzorem kanadyjskiej prowincji Quebec, depolityzacji samorządu terytorialnego.
Pierwsza próba wprowadzenia tego typu ordynacji przy bezpośrednich wyborach prezydentów, burmistrzów i wójtów dała zaskakujące rezultaty powszechnego zwycięstwa bezpartyjnych kandydatów. Podobnie ankieta dotycząca kandydatów na stanowisko prezydenta Rzeczypospolitej dała przygniatające zwycięstwo bezpartyjnej Jolancie Kwaśniewskiej, cenionej za jej konkretną pozapartyjną działalność charytatywną, pozostawiając daleko w tyle wybitnych partyjnych prominentów różnych opcji politycznych.
Jednomandatowa większościowa ordynacja wyborcza stwarza możliwość publicznej oceny konkretnego kandydata, kształtując jednocześnie jego poczucie odpowiedzialności w stosunku do wyborców. Natomiast likwidacja partyjnej aktywności na szczeblu terenowego samorządu zlikwiduje kosztowny i nieefektywny system budowy partyjnych koalicji, podziału "łupów" i obsady stanowisk według kryterium przynależności partyjnej, co w niektórych okręgach przybiera wręcz humorystyczne formy utrzymywania równowagi partyjnej na najniższych stanowiskach operacyjnych.
Przy depolityzacji samorządu terenowego decyzje ideologiczne, jak np. czy można legalnie uśmiercać płód ludzki, a jeśli tak, to do ilu tygodni jego istnienia, lub, czy można i jak uśmiercać nieuleczalnie chorych staruszków, są podejmowane na szczeblu sejmowym grupującym przedstawicieli organizacji partyjnych i bezpartyjnych przedstawicieli społeczeństwa również wybieranych w systemie demokratycznej jednomandatowej większościowej ordynacji wyborczej.
Zdaję sobie jednak sprawę z trudności wprowadzenia proponowanej koncepcji, bo zmiana ordynacji doprowadziłaby do radykalnego przekształcenia struktury osobowej i partyjnej organów władzy, a prawdopodobnie żadna partia nie zaakceptuje perspektywy swego upadku w imię nadrzędnego interesu państwowego. Tego typu decyzje muszą być jednak podjęte w dramatycznych sytuacjach kryzysowych, ponieważ, zgodnie z elementarnym rachunkiem prawdopodobieństwa, istnieje bardzo wysoki procent możliwości, że czeka nas tragiczny kryzys finansowy państwa, dlatego istnieje szansa ich zaakceptowania.
b. Dalszą formą procesu budzenia zaufania są moralne kryteria doboru zarówno aparatu ustawodawczego, jak i wykonawczego. Konieczne jest tu przyjęcie zasady, że osoba znajdująca się w aktualnym Rejestrze Skazanych, lub/i będąca podmiotem aktualnego śledztwa policyjnego, lub/i objęta aktualnym aktem oskarżenia, nie może być ani kandydować na radnego, posła, senatora lub funkcjonariusza i urzędnika administracji publicznej i samorządowej. Jednocześnie należałoby zreformować działanie immunitetu poselskiego i senatorskiego poprzez przyspieszenie procedury jego anulowania w przypadku podejrzenia o popełnienie przestępstwa. Stawiana już parokrotnie koncepcja jego likwidacji czy jednoznacznego ograniczenia do odpowiedzialności za działalność polityczną jest jednak bardzo niebezpieczna, grozi bowiem akcją nieuzasadnionego oskarżenia o czyny przestępcze dla wyeliminowania przeciwnika z bieżącej gry politycznej.
Parę niedawnych, nagłośnionych przez prasę, przypadków spektakularnego, chwilowego pozbawienia wolności osób z takich czy innych względów politycznie niewygodnych, z całym widowiskowym arsenałem działań uzbrojonych oddziałów policji, czy ABW, uzasadnia taką obawę.
c. Odrębnym wymogiem, w pewnym stopniu utrudniającym wejście w orbitę ustawodawczej i wykonawczej samorządowej działalności administracyjnej, jest uzyskanie opinii o nienagannym poziomie moralnym kandydata wystawionej przez "osobę wysokiego zaufania społecznego". Jest to szeroko rozwinięta praktyka kanadyjska, gdzie, nawet składając podanie o paszport, należy uzyskać podpis takiej właśnie osoby potwierdzający jej opinię, że petent jest godny posiadania zagranicznego paszportu, w domyśle, że nie skompromituje swojej ojczyzny w podróżach zagranicznych.
Informacja dla wyborców, że kandydat na radnego, prezydenta, burmistrza, wójta posiada poświadczenie kogoś cieszącego się społecznym zaufaniem, jest poważnym argumentem dla ich decyzji.

4.2. "Wiedzieć"

Zakres wiedzy teoretycznej personelu administracji terytorialnej, a także radnych jest ściśle związany z nowoczesnym, słabo jeszcze w Polsce upowszechnionym modelem administracji.
Mniej więcej od połowy lat 70. obserwujemy, głównie w bezapelacyjnie przodujących w dziedzinie organizacji Stanach Zjednoczonych Ameryki daleko idącą transformację metod pracy administracji. Sztywna, hierarchiczna, biurokratyczna struktura przekształca się w elastyczną, nawiązującą do wolnorynkowych organizacji gospodarczych (market-base) formę publicznego zarządzania.
Tradycyjna forma organizacyjna administracji była praktyczną repliką Weberowskiego modelu biurokracji. Natomiast nowoczesny model zarządzania publicznego (public management lub public governance) wyraźnie nawiązuje do nowych paradygmatów współczesnych teorii organizacji i zarządzania, afirmuje również intelektualny charakter pracy w administracji, wymagający inteligentnej przedsiębiorczości funkcjonariusza, nawet na operacyjnym stanowisku. Eliminuje bowiem tradycyjną, upowszechnioną postawę, która niejednokrotnie była źródłem mojej irytacji: "taki jest przepis, a że jest bzdurny, to nie moja sprawa".
Nowoczesny model publicznego zarządzania [Czaputowicz, 2001] to stopniowe odchodzenie od sztywnych struktur hierarchicznych przekształcających się w zdywersyfikowane, elastyczne, doraźnie tworzone struktury organiczne i ukierunkowanie działań nie na wewnątrz i na procedury, ale na zewnątrz i na potrzeby.
Zmienia się też horyzont podejmowanych działań - z krótkookresowego na długookresowy z założonymi stałymi zmianami innowacyjnymi permanentnego usprawniania pracy i struktur. Zasada zarządzania zmienia się z imperatywnej na interaktywną. Rozwija się partnerstwo z organizacjami innych sektorów. Cała organizacja państwa przekształca się z dominacji układów monocentrycznych i resortowych na układy samorządowe i autonomiczne.
Jeśli dodamy daleko idący proces informatyzacji i rozwoju wirtualnych jednostek terenowych z możliwością załatwiania indywidualnych spraw obywatela z urzędem w formie wirtualnej, to cecha "Wie" wymaga wysokich kwalifikacji teoretycznych na poziomie wyższych specjalistycznych studiów z dziedziny zarządzania dla dużej części terenowego aparatu administracyjnego.
Nowoczesne studia administracyjne dopiero zaczynają się rozwijać, dotychczasowa polska praktyka dydaktyczna wiązała bowiem administrację ze studiami prawniczymi, z minimalnym zakresem wiedzy organizacyjnej.
Nowoczesną koncepcję zarządzania publicznego rozwijał w Polsce Instytut Administracji i Zarządzania, podległy Urzędowi Rady Ministrów, przekształcony z dawnego Instytutu Doskonalenia Kadr Kierowniczych, a później Instytutu Organizacji Zarządzania i Doskonalenia Kadr zorganizowanego przy współpracy z ONZ (International Labor Organization).
Instytut ten już w latach 70. XX wieku rozwijał koncepcję wdrażania dyrektyw teorii organizacji i zarządzania do praktyki administracyjnej, również dla szczebla terenowego, współpracując z podobnymi instytutami we Francji (Fontainebleau) i w Szwajcarii (Genewa), gromadząc największy w Polsce księgozbiór dzieł z zakresu zarządzania, głównie w języku angielskim.
Niestety, został on nierozważnie zlikwidowany w 1990 roku, a jego księgozbiór, materiały dydaktyczne i pomoce naukowe, np. filmy dydaktyczne, zostały częściowo rozproszone, a w większości uległy zniszczeniu. Na jego miejsce powołano Krajową Szkołę Administracji Publicznej mającą szkolić nową kadrę administracyjną, ale z daleko idącym zapoznaniem idei Public Management, głównie z nastawieniem na tradycyjny program znajomości dyscyplin prawniczych, struktur administracji i elementów politologii.
Zakładając, że w perspektywie administracja terenowa będzie także musiała mieć funkcjonariuszy służby cywilnej (przynajmniej skarbnika i sekretarza) w każdej gminie, powiecie i województwie, istnieje otwarty problem systemu doskonalenia kadr administracyjnych przez sieć odpowiednich instytutów.
Chodzi tu zarówno o personel wykonawczy, urzędniczy, jak i kadrę kierowniczą z wyboru. Nowo wybrany prezydent, burmistrz czy wójt powinien przejść kurs doskonalenia kadr według programu uzależnionego od posiadanych kwalifikacji i praktyki. Jest to warunek sine qua non w programach reform administracyjnych ONZ. Ten sam obowiązek dotyczy personelu samorządowego, a także i radnych. Oczywiście skala zakresu szkolenia i jego organizacji wymagałaby precyzyjnego zaprojektowania. Chodzi o to, że cały personel zarówno stacjonarny, jak i doraźnie funkcjonujący, tak jak radni, musi mieć wystarczający zakres wiedzy zarówno o roli demokratycznego samorządu, jak i o idei państwa obywatelskiego.
W ONZ-etowskich projektach usprawnień administracji planuje się dla nowo rekrutowanych pracowników i radnych 30-godzinny obowiązkowy intensywny kurs poświęcony idei demokracji, elementom obywatelskiego państwa prawa i podstawowym zasadom publicznego zarządzania (public management).

4.3. "Umieć, Umieć być"

Tylko teoretyczna znajomość zagadnień administracji publicznej jest oczywiście niewystarczająca, stąd też i niezbędny wymóg praktyki w postępującej drodze kariery urzędniczej. Powstaje tu problem kierowniczych stanowisk z wyboru. Może zaistnieć sytuacja podobna do obecnej w Kalifornii, gdzie na gubernatora został wybrany popularny aktor grający rolę supermena. Oczywiście nieposiadający wiedzy i praktyki administracyjnej.
Takie przypadki są jednak rzadkością, z reguły kandydują na wybieralne stanowiska kierownicze ludzie z praktyką, ewentualnie doświadczeni na niwie gospodarczej. Formalnym wymogiem jest posiadanie wyższego wykształcenia. W stosunku do radnych podstawowym wymogiem jest posiadanie przynajmniej ogólnego czy zawodowego wykształcenia średniego, sądzę, że od tej zasady mogą być wyjątkowe odstępstwa w radach gmin. W gminie ludzie lepiej orientują się, kto ma wiedzę zdobytą wykształceniem.
Objęcie samorządu terytorialnego, wzorem praktyki państw zachodnioeuropejskich, systemem racjonalnej otwartej służby cywilnej ten problem w stosunku do podstawowej kadry operacyjnej by rozwiązało. Reguluje ona bowiem zarówno wiedzę, jak i okres praktyki kandydatów na określone stanowiska.
Istotnym problemem jest "umieć być". W grę tu wchodzi przede wszystkim podstawowa zautonomizowana zasada uprzejmości i życzliwości w stosunku do każdego obywatela niezależnie od formy jego kontaktu z urzędem samorządowym. Amerykańska praktyka uśmiechu i standardowego pytania "Can I help You?", W czym mogę Pani/u pomóc?", są szablonem, który jednak od razu kształtuje wzajemny stosunek obywatel-urząd we właściwych kategoriach usługi, służby społecznej. Upowszechnienie tego typu postawy wymaga przejścia odpowiedniego testu psychologicznego na etapie rekrutacji. Ponury osobnik, instytucjonalnie niechętny, podejrzliwy i niekomunikatywny nie powinien być dopuszczony do pracy w urzędzie administracji, obojętnie państwowym czy samorządowym.
Inna rzec, że wiąże się to z typową, społecznie upowszechnioną postawą instytucjonalnego pesymizmu lub instytucjonalnego optymizmu. Badania przeprowadzone wiele lat temu przez moich studentów w Seton Hall University (New Jersey) wykazały, że aż 95% wśród kilkuset zapytanych Amerykanów w podnowojorskich miejcowościach Oranges; "How are You?" odpowiadało optymistycznie "Fine". Stąd i popularny amerykański dowcip. Zapytany Amerykanin: jak się masz?, odpowiedział nietypowo: i dobrze, i źle. Zdziwionemu rozmówcy wyjaśnił: źle, bo dom mu się spalił, a dobrze, bo teściowa także.
Ten projekcyjny optymizm, niejako zaklinający powodzenie, oczywiście ułatwia autonomizację życzliwego odzewu pracownika administracyjnego urzędu. Rudolph W. Giuliani, b. burmistrz (mer) New Yorku przeprowadził niegdyś olbrzymią akcję pod hasłem "bądź uprzejmy, miły i uśmiechnij się" (Keep smiling). Była ona jednym z elementów wielkiego sukcesu transformacji Nowego Jorku, niegdyś ponurego, niezwykle niebezpiecznego i brudnego miasta.
Instytucjonalny pesymizm, stałe narzekanie wiążące się z upowszechnioną postawą roszczeniową są raczej typowe dla polskiego społeczeństwa, stąd też i trudności w wykształceniu tej formy międzyludzkiego kontaktu w naszej biurokratycznej rzeczywistości.
Dalsze kryterium "Umieć być" to realizacja zaleceń Europejskiego Kodeksu Dobrej Administracji 06-2001 stymulującego, obok wspomnianej już życzliwości w stosunku do obywatela, likwidację: opieszałości, przewlekłości działań, niestaranności, nieracjonalności, nieprzejrzystości i akcentowania dystansu między reprezentantami władzy a obywatelem.
Ta ostatnia cecha jest jedną z typowych patologii uosobionych w prawie tzw. Czterech Jeźdźców Apokalipsy Biurokracji [Kieżun, 2000], a mianowicie luksusomanią. Jest to atawistyczna tendencja do wyróżniania się ludzi władzy zewnętrzną formą luksusu i komfortu. Klasycznym, zachowanym do tej chwili zwyczajem np. w monarchii brytyjskiej jest wspaniały wystrój konnych pojazdów królewskich, bogactwo pałaców królewskich i ceremoniał różnych uroczystości. Podobnie zachowało się dużo tej tradycji w centralnej biurokracji francuskiej, w której wiele ministerstw mieści się we wspaniałych, pełnych złoceń i pięknych mebli pałacach i utrzymała się ceremonia wprowadzania gości na spotkanie z kierownictwem przez woźnego-kamerdynera ze złotym łańcuchem na czarnej marynarce.
W Polsce ta tendencja powszechnie wyraża się w komfortowym wystroju pomieszczeń administracyjnych, głównie gabinetów kierownictwa, luksusie wszelkiego typu przyjęć, cocktaili, spotkań i najdroższych samochodów. Ciekawe, że ten styl jest w wysokim stopniu upowszechniony również w najbiedniejszych krajach, w poważnym stopniu stanowiąc zbyt duże budżetowe obciążenie finansowe.
"Umieć być" to także rozumieć, że nie ma potrzeby zewnętrznego manifestowania swojej władczej pozycji na koszt obywatela. Klasycznym pozytywnym przykładem właściwej skromnej postawy administracji wszystkich szczebli jest Kanada "pachnąca żywicą", gdzie np. istnieje styl skromnej elegancji jednolitego umeblowania biur administracji, niezależnie od hierarchicznej pozycji.

4.4. "Chcieć i rozumieć"

Te niezbędne cechy kadr administracyjnych niezależnie od szczebla i typu jednostki organizacyjnej łączą się blisko z cechą: "Umieć być". Wyrażają się one bowiem również pewną zewnętrznością, będącą odbiciem akceptowanej świadomości. Chodzi tu przede wszystkim o rozumienie i chęć akceptowania swojej roli jako swego rodzaju powołania. Praca w administracji ma charakter podobny do pracy sędziego, lekarza i kapłana jakiegokolwiek rytuału religijnego.
Są to wszystko funkcje realizujące usługi - służbę społeczną. Nie jest to pozycja zapewniająca wysoką karierę materialną. Jeśli ktoś głównie marzy o zrobieniu majątku, to nie powinien decydować się na żadną z wyżej wymienionych pozycji społecznych, choć oczywiście marzenie prymasa Glempa, ażeby funkcjonariusze administracji upodobnili się do ślubujących ubóstwo zakonników, jest nierealne. Godziwa zapłata za pełnione tego rodzaju funkcje jest oczywista, ale nie może ona być podstawową motywacją. Angażowanie się w służbę administracyjno-kierowniczą nie może być uzasadnione chęcią szybkiego dorobienia się.
Jak wiemy, skala motywacji aktywnego działania jest bardzo bogata i można znaleźć sporo ludzi znajdujących autentyczną satysfakcję osobistą z pełnienia służby społecznej. Taka postawa jest pierwszym podstawowym wymogiem doboru kadr i to na każdym stanowisku administracyjnym.
Jednocześnie wyobrażam sobie, że administracyjna kadra kierownicza to muszą być ludzie poważni. Niejednokrotnie nagłaśniane przez media przypadki prowadzenia po pijanemu samochodu przez różnego typu prominentów, pijackie i erotyczne skandale w Hotelu Sejmowym, czy organizowanie np. przez kierownictwo jednej z warszawskich gmin dwudniowej konferencji w Kazimierzu kończącej się codziennym pijaństwem w towarzystwie przedstawicielek miejscowych agencji towarzyskich, świadczą o prymitywizmie kulturowym, niezgodnym z charakterem służby społecznej. Nawiasem mówiąc, styl częstego i chętnego balowania również najwyższych luminarzy administracji był już trafnie skrytykowany publicznie przez prezydenta Kwaśniewskiego.
Należy zwrócić uwagę, że akceptowanie nieprzyzwoitych zachowań i ich tolerowanie na wysokim centralnym szczeblu stanowi niebezpieczny wzór działania dla aparatu terenowego. Takie rażące przypadki, jak np. niewyciągnięcie żadnych konsekwencji za fakt samochodowej ucieczki przed policyjną kontrolą sekretarza stanu zatrzymanego wreszcie dzięki blokadzie samochodów policyjnych, świadczą o tym, że cecha "Rozumie" nie jest w Polsce niestety wystarczająco upowszechniona w środowisku władzy administracyjnej.
Dalszym ważnym elementem świadomości kadry administracji samorządu terytorialnego jest zautonomizowana wrażliwość na utrzymanie elementarnego porządku społecznego, upowszechnienie zachowań, które umożliwiają spokojne, bezkonfliktowe funkcjonowanie jednostki w społeczeństwie nienarażonej na różnego rodzaju stresy.
Chodzi tu o autentyczną realizację sankcji za przekroczenia przepisów Prawa o wykroczeniach dotyczących np. terroru, hałasu, wandalizmu, niszczenia ławek w parkach czy autobusach, graffiti na murach, rozwieszania ogłoszeń na latarniach, drzewach w parkach, na drzwiach klatek schodowych, śmiecenia i nieusuwania śmieci, picia alkoholu na ulicy itp.
Te z pozoru nieważne zaniedbania mają jednak zasadnicze znaczenie. Wybitni kryminolodzy angielscy G. L. Kelling i C. M. Coles [2000] są zdania: że "przesunięcie punktu ciężkości z oskarżania i aresztowania przestępców na działania mające na celu utrzymanie porządku w mieście przyczynia się do obniżenia statystyki zbrodni, a mieszkańcom dodaje otuchy". Trafność tej tezy sprawdziła się w doświadczeniach transformacji Nowego Jorku. Warto tu też przypomnieć trafny aforyzm Karola Čapka: "Demokracja jest pojęciem daleko szerszym niż ustrój polityczny - to ład życiowy".

5. Konkluzje i wybrane wnioski

Konsekwentne stosowanie racjonalnych kryteriów doboru i oceny kadr administracji terytorialnej jest ściśle związane z realizacją konstytucyjnego celu ukształtowania i utrzymania obywatelskiego państwa prawa. Ta idea jest jednak funkcją aktualnego stanu środowiska społecznego, jego kapitału społecznego.
Jak wynika z dotychczasowych wywodów, jesteśmy świadkami daleko idącej erozji aksjologicznej społeczeństwa polskiego, w minimalnym stopniu wykazującego obywatelską aktywność i co gorzej - dalekiego od immanentnej akceptacji ładu prawnego.
Stąd też i pierwszy generalny wniosek o konieczności opracowania globalnego programu sanacji i upowszechniania nowoczesnych postaw uczciwości, przyzwoitości i aktywności obywatelskiej w dobrze zrozumianym indywidualnym interesie każdego z nas.
Teoria Organizacji i Zarządzania już dawno wykształciła racjonalne zasady kształtowania postaw ludzkich niezbędnych dla sprawnego działania. Warto przypomnieć [Kieżun, 1998], że wymienia się tu cztery podstawowe mechanizmy:
autonomizację, czyli tworzenie potrzeb i celów wtórnych,
naśladownictwo,
ocenę społeczną,
autorytet.
Autonomizacja oznacza, że regularne nagradzanie lub karanie określonych zachowań powoduje, że stają się one po pewnym czasie celem samym w sobie, odpada więc konieczność każdorazowego ich wymuszania. W ten sposób okres ostrego reżimu dyscypliny, punktualności, sumienności, staranności w procesie pracy w kapitalistycznych przedsiębiorstwach upowszechnił te cechy w rozwiniętych społeczeństwach zachodnich pracujących obecnie z parokrotnie większą wydajnością niż notowana u nas.
Współczesna kultura elektroniczna stwarza olbrzymie możliwości upowszechnienia pożądanych zachowań poprzez np. systematyczny przekaz telewizyjny oddziałujący również podprogowo do naszej podświadomości. Ta metoda, z wielkim powodzeniem stosowana w reklamie, dała również niezwykłe pozytywny wynik w wieloletnim telewizyjnym i radiowym oddziaływaniu w Ameryce na zmianę obyczaju palenia papierosów. Jeszcze 30-40 lat temu ten szkodliwy nałóg obejmował swoim zasięgiem 70-75% dorosłych. Obecny statystyczny wskaźnik spadł do 17%.
Wstępny zarys planu sanacji i ukształtowania społeczeństwa obywatelskiego z wysokim poczuciem ładu prawnego mógłby obejmować następujące posunięcia:
1.
Wprowadzenie wzorem Belgii, Grecji i Australii obowiązku głosowania w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Jeśli mamy obwarowany sankcjami karnymi obowiązek nauki dzieci i młodzieży, to dlaczego nie zastosować go również do nauki obywatelskiej aktywności pełnoletnich obywateli? W Belgii, w której kara za nieuzasadnione niegłosowanie jest równowartością miesięcznego uposażenia, głosuje ponad 90% obywateli. Sądzę, że ten zwyczaj już zautonomizował się w wysokim stopniu. Wiedząc, że muszę głosować, że jest to mój obowiązek w stosunku do państwa, które pełni ważne dla mnie funkcje opiekuńcze, stopniowo, coraz bardziej będę się interesować programami wyborczymi i śledzić ich wykonanie, kształtując w ten sposób również poczucie odpowiedzialności wybranych reprezentantów.
2.
Intensywna permanentna akcja antykorupcyjna oparta głównie na planie legalnej prowokacji. Ta skromnie już zapoczątkowana metoda dała w ostatnim okresie pozytywne rezultaty, np. w Czorsztynie w stosunku do miejscowego wójta, chroniąc budżet gminy przed stratą ponad 4 milionów złotych, czy w Białymstoku i w Kielcach w stosunku do lekarzy, uniemożliwiając nielegalnie przyznanie rent.
W Stanach Zjednoczonych tego typu legalna prowokacja zastosowana w połowie lat 80. w stosunku do osób na stanowiskach odpowiadających mniej więcej pozycji naszych podsekretarzy stanu, szeroko i imiennie nagłośniona w mediach, zakończona wyrokami ponad 100 lat więzienia, radykalnie zmniejszyła chęć tego typu manipulacji.
3.
Systematyczna akcja oddziaływania świadomościowego i podprogowego na kształtowanie się zautonomizowanych postaw uczciwości i przyzwoitości poprzez odpowiednio sterowane programy telewizyjne. Nie chodzi tu o powrót do prymitywnych form propagandy z czasów PRL, ale o inteligentnie przemyślaną strukturę i treści, np. odpowiednio dobranych filmów, sztuk teatralnych czy żywych dyskusji.
4.
Upowszechnienie, wzorem Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie, studiów administracyjnych w wydziałach zarządzania (a nie łączenie ich ze studiami prawniczymi) dla upowszechnienia nowoczesnej wiedzy zarządzania publicznego. Wiąże się to również z przekształceniem istniejącej Krajowej Szkoły Administracji w instytut permanentnego doskonalenia kadr administracji posiadający terenowe filie dla administracji terytorialnej.
5.
Wprowadzenie większościowej jednomandatowej ordynacji wyborczej we wszystkich jednostkach samorządu terytorialnego, niezależnie od liczby mieszkańców.
6.
Wprowadzenie zasady pełnej depolityzacji w strukturach administracji samorządu terytorialnego zarówno na etapie wyborów, jak i funkcjonowania.
7.
Konsekwentne stopniowe wprowadzenie Służby Cywilnej w urzędach administracji samorządu terytorialnego.
8.
Radykalna zmiana uprawnień w zakresie biernego prawa wyborczego odpowiadającego niewątpliwemu poziomowi moralnemu, poprzez wyeliminowanie z grona kandydatów do wszystkich wybieralnych stanowisk administracyjnych i ustawodawczych osób znajdujących się w Rejestrze Skazanych, będących podmiotem aktu oskarżenia, lub bieżącej procedury śledczej i wprowadzenia wymogu imiennego poświadczenia poziomu moralnego przez osobę wysokiego zaufania społecznego.
Również cofnięcie czynnego prawa wyborczego dla wszystkich osób odbywających bieżącą karę pozbawienia wolności i obciążonych aktualną karą więzienia w zawieszeniu do czasu jego wygaśnięcia.
9.
Rygorystyczne stosowanie kryteriów: "Godny zaufania, Umie, Wie, Umie być, Chce i rozumie" przy wyborze, rekrutacji i permanentnej ocenie wszystkich funkcjonariuszy samorządu terytorialnego (oczywiście i aparatu centralnej i wojewódzkiej administracji państwowej).
10.
Aktywna, energiczna działalność samorządu celem doprowadzenia do respektowania Prawa o wykroczeniach traktowanego jako punktu wyjścia do upowszechnienia postawy poszanowania prawa.

6. Referencje

Czaputowicz J., 2001, Implikacje integracji z Unią Europejską dla polskiej służby cywilnej, w: Kudrycka B., Rozwój kadr administracji publicznej, WSAP, Białystok.
Kieżun W., 1998, Sprawne zarządzanie organizacją, Wydawnictwo SGH, II wyd., Warszawa.
Kieżun W., 2000, Czterej jeźdźcy apokalipsy polskiej biurokracji, "Kultura" nr 3/630, Paryż.
Kelling G. L., Coles C., 2000, Wybite szyby, Media Rodzina, Poznań.
Morawski W., 2001, Sprawiedliwość społeczna w Polsce, w: Krytyczna teoria organizacji, WSPiZ, Warszawa.
Sztompka P., 2001, Zaufanie podstawą relacji społecznych, w: Pięciolecie Seminarium Krytycznej Teorii Organizacji, WSPiZ, Warszawa.
Suchodolski B., 2003, Edukacja permanentna, Towarzystwo Wolnej Wszechnicy, Warszawa.
Wasilewski J., 2002, Moralność elit politycznych, w: Kondycja moralna społeczeństwa polskiego, Wydawnictwo WAM, PAN, Kraków.
Wnuk-Lipiński E., 2001, Gdy przyzwoitość staniała, "Tygodnik Powszechny" nr 2 z 14 stycznia.

HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT