Mapa (klikalna)

O konsekwentne ograniczanie wydatków publicznych

Witold Kieżun
Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego Warszawa. Członek International Academy of Management, USA

Wielkość zatrudnienia w administracji państwowej (ministerstwa, urzędy centralne, województwa) dynamicznie wzrasta. W roku 2000 wynosiło 135 865 pracowników, w 2001 liczba ta wzrosła do 152 839 pracowników, a w następnym 2002 aż do 157 644 pracowników. (Mały Rocznik Statystyczny 2003 str. 84). Natomiast sumaryczny wskaźnik GUS obejmujący wielkość zatrudnienia w urzędach państwowej i samorządowej administracji publicznej i administracji: obrony narodowej, obowiązkowych ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych przedstawia się następująco (dane w tysiącach pracowników): r. 1998 - 387,0; rok 2000 - 475,2; 2003 (30 VI) - 522,0.
Jednocześnie GUS informuje, że wzrost zatrudnienia w drugim półroczu 2003 roku w stosunku do II półrocza 2002 roku wynosi 17,7%.
W sumie w okresie ostatnich 4,5 lat zatrudnienie w wymienionych wyżej instytucjach publicznych wzrosło więc o 135 tysięcy pracowników, co stanowi ekwiwalent rocznych kosztów ok. 7 miliardów złotych.
Plan dalszego wzrostu kosztów biurokracji z całą ostrością uwidocznił się w projekcie budżetu na 2004 rok, gdzie globalne wydatki na urzędy administracji publicznej mają wzrosnąć z 6,4 miliarda zł do 7, 6 miliarda zł, w tym wydatki urzędów centralnych z 1,55 miliarda zł do 1,79 miliarda zł.
Tę tendencję obrazuje następujące przykładowe zestawienie wydatków w milionach zł:
Warto również przypomnieć, że np. wydatki Kancelarii Prezydenta w 2002 roku wynosiły 138 mln zł, Sejmu 304 mln, Senatu 112 mln, a Naczelnego Sądu Administracyjnego 109 mln.
Ryzykowny program
Na tle tych niepokojących tendencji mamy pozytywny sygnał w Programie Uporządkowania i Ograniczenia Wydatków Publicznych spektakularnie zaprezentowany przez wicepremiera Hausnera.
Opracowanie to budzi jednak zasadnicze wątpliwości. Jak wiadomo, dojście długu publicznego do progu 60% PKB wymagałoby, zgodnie z Ustawą o finansach publicznych i konstytucyjnym zapisem, opracowania w pełni zrównoważonego budżetu, co groziłoby klęską ekonomiczną i społeczną.
Tymczasem w dokumencie rządowym przewiduje się dług publiczny w roku 2004 w wysokości 54,5% PKB, w roku 2006 - 59,4% i w 2007 - 58,7%. Tak założone wskaźniki długu publicznego są niedopuszczalnie ryzykowne. Utrzymanie długu publicznego w tych ramach wymagałoby bowiem pełnego zrealizowania wszystkich założeń ekonomicznych łącznie z przewidywanymi dochodami.
Nie możemy jednak obecnie tak precyzyjnie i optymistycznie przewidzieć funkcjonowania naszej gospodarki po wejściu do Unii Europejskiej. W chwili obecnej około 92% przedsiębiorstw nie odpowiada jeszcze wymogom prawnym stawianym przez Unię Europejską. Nie wiemy, jak zagra konkurencyjność polskich przedsiębiorstw w ramach Unii. Nie wiemy też, jak ukształtują się możliwości pełnego wykorzystania funduszów strukturalnych.
Stąd też konieczność maksymalnego ograniczenia ryzyka wymagającego planowania z możliwie dużą rezerwą. Pozostawienie, mieszczącego się w granicy błędu statystycznego, marginesu rezerwy 0,6% w roku 2006 można określić jako tradycyjną mickiewiczowską wiarę, że "jakoś tam będzie".
Wniosek z tego faktu jest jednoznaczny: konieczna jest bardziej radykalna polityka zmniejszenia wydatków.
Dalsze ograniczenia wydatków
Niektóre propozycje cięć administracyjnych rażą swoim minimalizmem np. ograniczenie stanowisk kierowniczych o 25 etatów, zlikwidowanie stanowiska asystenta politycznego i zmniejszenie gabinetów ministerstw o jeden etat (łącznie 40 etatów), zmniejszenie zatrudnienia w województwach o 15%, ograniczenie wykorzystania samochodów służbowych (i to jedynie w urzędach administracji rządowej) o 15%.
Proces bardziej radykalnego zmniejszania wydatków należałoby rozpocząć nie od 2005 roku, ale od budżetu 2004 roku, nie planując w nim żadnego wzrostu wydatków sektora publicznego, a już rozpoczynając akcję ich ograniczania.
Poważnym źródłem rezerw są powiaty. Wielokrotnie krytykowana była ich nieracjonalnie duża liczba będąca w rażącym kontraście ze strukturami państw Unii Europejskiej (ok. 88 tysięcy mieszkańców na jeden powiat ziemski w Polsce i 198 tysięcy w Niemczech, czy 561 tysięcy we Włoszech). Już w grudniu 2000 roku podjęto, niezrealizowaną do chwili obecnej, uchwałę rządu o połączeniu powiatów miejskich i ziemskich znajdujących się w tym samym mieście. W 2002 roku pierwsze wstępne koncepcje reformy finansów uwzględniały akcję poważnego ograniczenia liczby powiatów. Te słuszne koncepcje zahamowane były obawami reakcji kierownictwa powiatów.
Obecna krytyczna sytuacja finansowa państwa zmusza nas do zastosowania odpowiedniej presji finansowej dla realizacji planu łączenia deficytowych jednostek z perspektywą doprowadzenia w roku 2007 do istnienia jedynie ok. 100 powiatów ziemskich. Dalsze możliwe ograniczenia wydatków to również łączenie, wzorem dawniejszych tego typu akcji Szwecji, Niemiec i Belgii i w nawiązaniu do wielokrotnych propozycji wybitnego ekonomisty prof. Wilczyńskiego, małych, deficytowych gmin w pełnosprawne finansowo organizmy.
Nie ma też wystarczającego uzasadnienia na funkcjonowanie, jak Stefan Bratkowski nazywa, idei "trzech rządów": Kancelarii Prezydenta, Kancelarii Premiera i Rady Ministrów. Sięgająca w sumie ok. 1000 osób obsada dwóch kancelarii kosztujących rocznie ćwierć miliarda złotych wyczerpuje znamiona gigantomanii i luksusomanii. Dokładna, krytyczna analiza ich czynności powinna doprowadzić do kilkudziesięcioprocentowego zmniejszenia zatrudnienia w tych jednostkach, z jednoczesnym przekształceniem kilkunastu istniejących tam stanowisk ministerialnych (sekretarzy i podsekretarzy stanu) w pozycje ekspertów i doradców. Jest to sprawa nie tylko organizacji, ale również i odgórnego przykładu skromności godnej naśladowania.
Dalszym posunięciem byłoby, radykalniejsze niż dotychczas planowane, zmniejszenie stanowisk siatki "R" w ministerstwach i urzędach centralnych. Stan 89 ministrów, sekretarzy stanu i podsekretarzy w ministerstwach (dane marzec 2003) odbiega daleko np. od praktyki francuskiej, gdzie każdy minister ma tylko jednego zastępcę (wyjątkowo dwóch).
Funkcje pełnione przez sekretarzy i podsekretarzy stanu mogą pełnić dobrze uposażeni dyrektorzy, ale niemający niezwykle kosztownych przywilejów siatki "R" (np. samochodu służbowego jedynie do osobistej dyspozycji).
W administracji centralnej konieczne jest doprowadzenie do końca procesu decentralizacji. Około 37% administracji specjalnej pozostało jeszcze w rękach centralnej władzy, a pozostałe ok. 63%, przekazane w 1999 roku do województw i powiatów, niewystarczająco zmniejszyło zatrudnienie w ministerstwach.
Niezbędna jest też pełna restrukturyzacja aparatu centralnego poprzez: a) daleko idącą likwidację wszystkich dublujących pracę ministerstw, urzędów centralnych i agencji, b) radykalną minimalizację struktury hierarchicznej wg modelu francuskiego: w ministerstwie jeden minister i jeden sekretarz stanu (wyjątkowo dwóch), c) likwidację całych gabinetów politycznych (politykę prowadzi minister i sekretarz stanu), d) radykalne zmniejszenie decyzji operacyjnych (zezwolenia, licencje itp.) i w związku z tym poważne ograniczenie zatrudnienia, e) precyzyjną analizę obciążenia stanowisk pracy, podziału kompetencji i zakresu działania autonomicznych stanowisk pracy i dalsze radykalne zmniejszenie rosnącego z nieuzasadnioną, przy transformacji gospodarki planowej w gospodarkę rynkową, dynamiką zatrudnienia naczelnego i centralnego aparatu administracyjnego. Na koniec roku 1990 (już po likwidacji partyjnej administracji PZPR) 46 tys. pracowników, a 114 tys. w roku 2001, mimo zdecentralizowania w 1999 roku 63% jednostek administracji specjalnej.
Konieczne jest też dalej idące przyjęcie spektakularnych, odpowiednio nagłośnionych posunięć oszczędnościowych, np. zasady zakupu służbowych samochodów w całym sektorze publicznym tylko produkowanych w Polsce, z określonym limitem ceny (np. 65 tysięcy), radykalnego ograniczeni wydatków reprezentacyjnych, zablokowania na 3-4 lata budowy nowych gmachów dla instytucji administracyjnych i zakupu gabinetowych reprezentacyjnych mebli, ograniczenie służbowych podróży do niezbędnych kontaktów osobistych, rezygnacji z zakupu 6 rządowych samolotów za 240 mln $, a poprzestanie np. na dwóch za 80 mln $, regulowanie kosztów samolotowych podróży służbowych na terenie Europy jedynie w klasie ekonomicznej (przeszło dwukrotnie tańszej niż biznesowa).
Dalszym terenem poważnych oszczędności jest sfera władzy ustawodawczej. W skali światowej liczebność miejsc w parlamentach jednoizbowych, bądź w izbie niższej, wynosi 195, w Europie 223, w Polsce 460 posłów. Podobnie senat: USA 100 senatorów, w Polsce też 100!
Konieczna jest tu konstytucyjna radykalna zmiana dostosowania się do średniego poziomu europejskiego.
Źródłem istotnych efektów finansowych byłoby zlikwidowanie indywidualnego sprawozdania finansowego PIT dla wszystkich pracowników najemnych, zarówno sektora publicznego jak i prywatnego. Każdy pracownik otrzymywałby uposażenie z potrąconym podatkiem przekazywanym przez pracodawcę bezpośrednio do urzędu skarbowego. Zastosowanie tutaj, podobnie jak już planowanego w stosunku do przedsiębiorstw, np. 19% liniowego podatku zmniejszyłoby poważnie koszty egzekucji podatkowej.
Istnieje również wiele innych możliwości zmniejszenia wydatków państwowych np. poprzez likwidację nieodpowiedzialności za wypadki samochodowe. Średnio roczne koszty wypadkowe sięgają 12 mld zł i w większości przypadków są wynikiem brawury młodych, nowych kierowców.
Należałoby, podobnie jak we Francji, oznakować przez dwa lata samochody nowych kierowców dużą, widoczną tablicą np. z literą "N" z zakazem przekraczania 90 km na godzinę i zastosować sankcje: odebrania prawa jazdy, obowiązku nowego egzaminu i poważnie podniesionych składek również w obowiązkowym ubezpieczeniu OC.
Dalsza dziedzina uniknięcia wielkich strat to dynamiczne, bardzo rygorystyczne zapobieganie korupcji. Formuła legalnej prowokacji zastosowana w stosunku do wójta gminy Czorsztyn ocaliła ponad 4 mln złotych dla gminy. Globalny plan legalnej prowokacji w stosunku do szeroko rozumianego aparatu administracyjnego wszystkich szczebli mógłby dać nieprawdopodobnie wysokie pozytywne rezultaty finansowe.
Głębszy sens powyższych propozycji polega na upowszechnieniu, niezbędnego w naszej wręcz tragicznej sytuacji finansów publicznych, stylu skromności, oszczędności i wykształcenia go w formie spektakularnej, jako aktualnej mody działalności państwowej i samorządowej z pożądanym osobistym przykładem "Prezydenta wszystkich Polaków".

HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT