Mapa (klikalna)

Przyszłość Trójkąta Weimarskiego po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej

dr Krzysztof Miszczak
Dr Krzysztof Miszczak, były Zastępca Ambasadora RP w RFN, b. Dyrektor Departamentu Polityki Bezpieczeństwa w MSZ, jest obecnie Pierwszym Radcą Ministra w MSZ w Departamencie Europy odpowiedzialnym za politykę zagraniczną i politykę bezpieczeństwa. Wykładowca w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi i w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Członek Zarządu i Kurator Honorowy Towarzystwa Komunikacji Europejskiej (FEK) Republiki Federalnej Niemiec.

Formuła Trójkąta Weimarskiego (TW) została zainicjowana niecałe trzynaście lat temu 28 sierpnia 1991 r. w Weimarze podczas trójstronnego spotkania ówczesnych Ministrów Spraw Zagranicznych Francji Rolanda Dumas, Republiki Federalnej Niemiec Hansa-Dietricha Genschera i Polski Krzysztofa Skubiszewskiego. Inicjatywa powołania wyszła ze strony niemieckiej. Za pośrednictwem Trójkąta Niemcy zamierzały rozwiać potencjalne i rzeczywiste obawy co do charakteru niemieckiej polityki zagranicznej dwóch zjednoczonych państw niemieckich wobec Europy Środkowej i Wschodniej, w tym rozpocząć proces pojednania niemiecko-polskiego, opierając się na doświadczeniach francusko-niemieckich.
Akcesja Francji do nowego ugrupowania podyktowana była tym, że Paryż, nie chcąc dopuścić do marginalizacji swej pozycji na kontynencie europejskim i w "tradycyjnym obszarze dominacji niemieckiej" w Europie Środkowej i Wschodniej, usiłował dotrzymać Niemcom kroku w ich polityce zagranicznej wobec tego geopolitycznie nowego regionu w Europie.
Oficjalnie Trójkąt Weimarski definiowany był ze strony Republiki Francuskiej i Republiki Bońsko-Berlińskiej oraz z perspektywy interesów państwa polskiego jako instrument wspierający ambicje Warszawy integracji Polski ze strukturami zachodnioeuropejskimi i euroatlantyckimi, co było realizacją zasadniczych celów nowej polskiej polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa.
Dzięki uczestnictwu w tej trójstronnej inicjatywie Polska jako jedyny kraj w regionie otrzymała możliwość aktywnego włączenia do konstelacji państw - bezpośrednio zainteresowanych procesem integracji kontynentu europejskiego i będących jednocześnie per se siłą napędową tego procesu.
To nieformalne forum konsultacyjne ministrów spraw zagranicznych, ministrów obrony oraz szefów państw Francji, Niemiec oraz Polski nie działa na kanwie jakichkolwiek dokumentów założycielskich, nie posiada również sekretariatu. Warto tutaj podkreślić, iż próbie jakiejkolwiek instytucjonalizacji tej struktury permanentnie przeciwstawiały się i Niemcy, i Francja.
TW nie jest również żadnym tworem w sensie prawa międzynarodowego. Mimo to odbyły się oprócz spotkań na szczycie w ramach Trójkąta regularne spotkania sekretarzy stanu czy też ministrów ds. europejskich, jak również dyrektorów politycznych ww. ministerstw. Co roku dochodziło do trójstronnych spotkań, poświęconych sprawom polityki międzynarodowej, polityki bezpieczeństwa, zagadnieniom gospodarczym i kulturalnym, ale również kontaktów regionalnych. W 1998 roku w Poznaniu odbył się pierwszy szczyt w ramach Trójkąta, z udziałem przywódców zrzeszonych państw, H. Kohla, J. Chiraca i A. Kwaśniewskiego. Szczyt miał poświadczyć, iż mimo braku formalnych, organizacyjnych kształtów Trójkąt zaczął być traktowany jako istotna struktura budowy stabilizacji i pokojowej współpracy w centrum Europy. Następne spotkania odbyły się kolejno w 1999 r. w Nancy, w 2001 r. w Neustadt/Weinstraße oraz we Wrocławiu w Polsce w dniu 9 maja 2003 r. po niemalże dwuletniej przerwie w następstwie wydarzeń z 11 września 2001 r., tzn. ataku terrorystycznego na USA, i już w innej sytuacji i nowej konstelacji interesów międzynarodowych.
W historii kontaktów Trójkąta Weimarskiego odbyło się dotychczas 12 francusko-niemiecko-polskich spotkań na poziomie szefów resortów Spraw Zagranicznych. Ostatnie odbyło się w Berlinie 16 stycznia 2004 r. Gospodarzem kolejnego, jeszcze w tym półroczu, będzie Warszawa.
Szefowie państw i rządów spotkali się natomiast w tym czasie pięć razy w ramach spotkań na szczycie, trzy razy w Polsce oraz jeden raz we Francji i w Niemczech. Po spotkaniu w 1993 r. zorganizowanym na zaproszenie ówczesnego polskiego prezydenta, w trakcie którego Lech Wałęsa spotkał się z Prezydentem Francji François Mitterrandem i Prezydentem Republiki Federalnej Niemiec Richardem von Weizsäckerem w Gdańsku, spotkania na szczycie przywódców państw i rządów przeszły do tradycji. Doszło do nich w 1998 r. w Poznaniu. Niewątpliwie sukcesem Polski było podniesienie w 1998 r. tego dialogu politycznego na najwyższy szczebel szefów państw i rządów.
Dotychczasową działalność TW (1991-2004) charakteryzowała daleko idąca tendencja permanentnego poszerzenia palet tematów, m.in. w ramach trójstronnych konsultacji resortów obrony, finansów, sprawiedliwości, ministerstwa spraw wewnętrznych i pracy oraz, co chyba najważniejsze, odbywały się spotkania parlamentarzystów trzech stron.
28 stycznia 2004 r. doszło do bardzo istotnych - w świetle ostatnich kontrowersji wewnątrzunijnych i nowego członka tej organizacji Polski - rozmów przedstawicieli Komisji Europejskich parlamentów Polski, Francji i Niemiec w Berlinie. W ostatnim okresie współpraca w ramach Trójkąta poddana została ciężkiej próbie, która postawiła pod dużym znakiem zapytania kontynuowanie tego nieformalnego związku w przyszłości.

Trójkąt Weimarski a kryzys na tle konfliktu irackiego

Dotychczasową współpracą w ramach TW zachwiał niewątpliwie atak terrorystyczny na Stany Zjednoczone 11 września 2001 roku i jego następstwa dla stosunków euroatlantyckich.
Stał się on swoistą negatywną cezurą również dla współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego. Dużym zaskoczeniem dla polskiej polityki zagranicznej był, powstały w konsekwencji tych wydarzeń, głęboki kryzys w stosunkach transatlantyckich i w ramach NATO, jako następstwo wojny w Iraku. Nową jakością dla Warszawy był jego trwały charakter. Polska jak również większość państw europejskich, popierając stanowczo Stany Zjednoczone w konflikcie na Bliskim Wschodzie, opowiedziała się za solidarnością i jednością Sojuszu Euroatlatyckiego, sygnalizując, że problem Iraku musi doprowadzić do jednolitego i solidarnego stanowiska w samej Europie. Polska była gotowa wesprzeć swojego najważniejszego sojusznika w miarę możliwości również militarnie.
U podłoża rozbieżnej oceny konfliktu irackiego leżało niewątpliwie daleko idące zróżnicowane podejście Francji i RFN z jednej strony, i Polski z drugiej, co do priorytetów w polityce zagranicznej USA i odmienne postrzeganie zagrożeń w zglobalizowanym systemie stosunków międzynarodowych. Niemcy wraz z Paryżem stały się eksponentem emancypacji interesów politycznych starego kontynentu.
Przy istnieniu tak diametralnie różniących się stanowisk państw, tworzących Trójkąt Weimarski, w zasadniczych kwestiach polityki międzynarodowej kryzys tego forum był tylko sprawą czasu. Niezaprzeczalnie Trójkąt Weimarski nie zdał egzaminu i zawiodła jedna z jego głównych funkcji, jaką powinien wypełniać, tzn. funkcja prewencyjnego zapobiegania tego rodzaju sytuacjom czy też nieporozumieniom. Nie doszło do żadnych konsultacji między trzema kontrahentami w najważniejszych kwestiach ich przyszłej polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie, dało się zaobserwować powrót do klasycznej polityki mocarstw europejskich eksponowania własnych interesów narodowych.
Renacjonalizacja polityk państw tworzących TW nie sprzyjała kontynuowaniu współpracy i postawiła wręcz pytanie dotyczące sensu dalszej egsytencji tego nieformalnego i luźnego związku trzech państw, ukazując w całej rozciągłości jego deficytowy, koniunkturalny i wręcz sztuczny byt. W całej rozciągłości uwidocznił się oczywisty brak woli politycznej kontynuowania tego rodzaju powiązań w Europie.

Spotkanie na szczycie Trójkąta Weimarskiego we Wrocławiu

W takiej atmosferze 9 maja 2003 r. dochodzi do spotkania państw Trójkąta Weimarskiego we Wrocławiu na szczeblu prezydentów Polski, Kwaśniewskiego, kanclerza Niemiec Schrödera i prezydenta Francji Chiraca. Było to pierwsze trójstronne spotkanie po zakończeniu wojny w Iraku. Niewątpliwym sukcesem było podpisanie wspólnego komunikatu, w którym nie kwestionowano głębokiej różnicy stanowisk w ocenie sytuacji międzynarodowej, a w szczególności europejskiej polityki bezpieczeństwa. Kwaśniewski zdystansował się jednak do koncepcji budowy europejskich struktur bezpieczeństwa i obrony oddzielonych od NATO, zaproponowanych wspólnie 29 kwietnia 2003 r. przez Francję, Niemcy, Belgię i Luksemburg.
Podkreślono sens kontynuowania i zintensyfikowania spotkań w formule Trójkąta, co wg przywódców trzech państw stało się obecnie koniecznością. Konkludowano, że narody i państwa powinny coraz mocniej zacieśniać więzi współpracy na wszystkich szczeblach i we wszystkich dziedzinach życia. Co ciekawe Schröder podkreślił podczas konferencji prasowej, że propozycje francusko-niemieckie dot. przyszłej politycznej konstytucji politycznej Unii, tzn. Konwentu, łączą wszystkie trzy państwa.
W odniesieniu do dotychczasowej współpracy trójstronnej, wrocławskie spotkanie na szczycie Trójkąta Weimarskiego było zdecydowanym krokiem do przodu. Już 26-27 września 2003 w niemieckim Heiligendamm dochodzi do kolejnego spotkania Trójkąta. Tym razem rozmowy prowadzą ministrowie obrony trzech państw Szmajdziński, Struck i pani Michčle Alliot Marie, konstatując pogłębienie współpracy wojskowej na trzech szczeblach: kontaktów ministrów obrony, w ramach seminariów poświęconych polityce bezpieczeństwa i przeprowadzania wspólnych ćwiczeń. Już same okoliczności, w jakich odbywały się te spotkania weimarskie, w czasie zawirowań politycznych, posiadały pozytywne oddziaływanie.
Niemniej jednak przy końcu 2003 dochodzi ponownie do głębokich irytacji między trzema państwami. Tym razem kością niezgody staje się końcowy dokument Konwentu Europejskiego i przygotowania do Konferencji Rządowej UE (IGC). Spotkanie Rady Europejskiej UE w Brukseli w grudniu 2003 r. kończy się całkowitym fiaskiem. Ponieważ Polska i Hiszpania stała na stanowisku obrony postanowień Traktatu z Nicei, a Francja z Niemcami chciały dokonać zmian Traktatu Nicejskiego poprzez postanowienia umowy końcowej Konwentu zastępującego ten Traktat, dochodzi do zerwania negocjacji.

Spotkanie berlińskie ministrów Spraw Zagranicznych Trójkąta Weimarskiego z 16 stycznia 2004 r.

Po fiasku grudniowych konsultacji Rady Europy nt. politycznej konstytucji Europy stało się jasne, iż i proces konstytucyjny Unii Europejskiej, i jej rozszerzenie o kraje Europy Środkowej i Wschodniej przebiega bez aktywnego udziału i impulsów ze strony trilateralnego projektu polsko-francusko-niemieckiego. Głęboki kryzys, mimo oczywistych sukcesów na polu polityki bezpieczeństwa, nie pozostał bez poważnych następstw dla samego Trójkąta Weimarskiego, którego egzystencja i przydatność postawiona została ponownie pod znakiem zapytania. Kryzys między "nową" Europą a jej "starą" częścią trwał nadal i nic nie sygnalizowało jego rychłego zakończenia.
Impas w ramach Trójkąta Weimarskiego zdawał się jednak powoli przełamywać, gdy zainteresowane strony zasygnalizowały wolę polityczną wznowienia wspólnych rozmów na wszystkie kontrowersyjne tematy. 9 stycznia 2004 dochodzi w Paryżu do dwustronnego spotkania ministrów spraw zagranicznych Francji de Villepeina i Polski Cimoszewicza i 15 stycznia 2004 w Berlinie ministra spraw zagranicznych RFN Fischera z min. Cimoszewiczem. Oba spotkania traktowane były jako etapy przygotowujące obrady Trójkąta Weimarskiego, który odbył się dzień później w Berlinie.
16 stycznia 2004 miało miejsce w stolicy Republiki Federalnej Niemiec pierwsze spotkanie szefów MSZ Trójkąta Weimarskiego po grudniowym fiasku szczytu UE w Brukseli. Ministrowie spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fischer, Francji Dominique de Villepin i Polski Włodzimierz Cimoszewicz uznali za rzecz "niesłychanie ważną osiągnięcie szybkiego porozumienia w sprawie konstytucji europejskiej". Przyjęcie konstytucji Europejskiej przed 1 maja 2004 r. byłoby znakiem, że nie tylko Unia Europejska jest zdolna do rozwiązywania najbardziej skomplikowanych zadań, ale zasadnicze impulsy w tym kierunku wyszłyby od państw Trójkąta Weimarskiego. Oznaczałoby to ponowne jego reaktywowanie.
Mimo że nie doszło podczas tego spotkania do porozumień merytorycznych w kwestiach spornych, to Trójkąt odżył. Poruszono otwarcie takie tematy jak: kwestia zarysu ew. kompromisu w sprawie Konwentu, wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony wraz z jej pogłębioną współpracą strukturalną i oczywiście kwestię Iraku i polityki wschodniej UE.
Mimo rozpoczęcia ponownego trójstronnego dialogu wpływ negatywny na spotkania w ramach Trójkąta pozostał, mimo iż strona polska coraz częściej daje sygnały gotowości do większej elastyczności w rokowaniach nad kształtem konstytucji europejski.
Ważnym postanowieniem spotkania rozmów berlińskich była decyzja przekształcenia trójstronnego spotkania w stały mechanizm roboczy.

Perspektywa działalności dla Trójkąta Weimarskiego po 1 maja 2004 r.

W informacji Rządu na temat polskiej polityki zagranicznej w 2004 r. Minister Spraw Zagranicznych Cimoszewicz stwierdził podczas wystąpienia w Sejmie 21 stycznia br. lakonicznie: "Uważamy, że Trójkąt Weimarski może stać się mechanizmem pozwalającym lepiej rozumieć wzajemne oczekiwania i przyczyniać się do budowy wzajemnego zaufania. Obiecujące w tej mierze było spotkanie na szczycie Polski, Niemiec, i Francji we Wrocławiu oraz niedawne konsultacje ministrów spraw zagranicznych Trójkąta (16 stycznia 2004) w Berlinie".
W ostatnim okresie stosunki między trzema kontrahentami nie były łatwe i przysparzały dużo problemów. Byłoby błędem sądzić, że napięcia spowodowane kryzysem irackim i jego następstwami są jakimś jednorazowym załamaniem się współpracy między Francją, Niemcami i Polską. W dalszym ciągu mamy do czynienia z dwiema orientacjami unilateralitycznymi w polityce międzynarodowej, francusko-niemiecką i amerykańską, które dla Polski się wzajemnie wykluczają.
Mimo iż w ostatnim okresie doszło do kontrolowanej normalizacji między Paryżem i Berlinem z jednej strony, a Warszawą z drugiej, to nie oznacza to, że konflikty między nimi przestały istnieć i mogą ze zdwojoną siłą ujawnić się w przyszłości. Przecież żadna ze stron nie zrezygnowała do tej pory z reprezentowanego przez nie stanowiska i poszukiwania sojuszy w polityce międzynarodowej.
Pytanie, na które muszą sobie wszystkie trzy państwa odpowiedzieć w przyszłości, to, czy nieformalna struktura Trójkąta jest w stanie na poziomie trilateralnych spotkań doprowadzić do konkretnych, wszystkie strony zadowalających kompromisowych rozwiązań w tzw. przedpolu podejmowania decyzji w większych ponadnarodowych gremiach.
Nie może to być związane z tworzeniem ekskluzywnych klubów w ramach Unii Europejskiej, tzn. dublowania na niższym poziomie istniejących i rozwijających się funkcji integracyjnych tej organizacji. Trójkąt Weimarski powinien być raczej amortyzatorem i siłą nośną koncepcji realizowanych we wspólnym kontekście europejskim.
Jeśli inicjatywa Trójkąta Weimarskiego ma być istotnym wkładem do budowy spójności nowej zjednoczonej Europy w przyszłości, to warunkiem sine qua non tego procesu musi być daleko idąca identyfikacja wspólnych tzn. przede wszystkim podstawowych interesów między Francją, Niemcami i Polską w kwestii rozwoju kontynentu w realiach budowy nowego systemu koegzystencji bezpieczeństwa międzynarodowego XXI wieku.
Istniejąca tradycja wspólnej nieformalnej infrastruktury porozumień w ramach Trójkąta, która przecież łączy, nie powinna być zaprzepaszczona, lecz zachowana, służąc w przyszłości przede wszystkim działaniom aktywnej prewencji przyszłych sytuacji konfliktowych wraz z kreacją nowych i niekonwencjonalnych rozwiązań.
Koniecznością staje się jasna definicja fundamentu i pomostu wspólnych interesów opartego jednakże na partnerstwie i pozytywnej zależności interesów w wypracowywaniu europejskiego stanowiska, które w konsekwencji służyłoby również do wypracowania konkretnych wspólnych wkładów do stosunków transatlantyckich.
Nie mniej ważna wydaje się dla stosunków międzynarodowych kwestia psychologii politycznej. Bez odbudowy nadwerężonego zaufania między partnerami Trójkąta, w tym również między społeczeństwami tych trzech państw, naruszonego w oczywisty sposób podczas trwania konfliktu irackiego, nie będzie możliwy powrót do normalnej współpracy w ramach TW. Do tego potrzeba jednak czasu. Po bezprzykładnej nagonce w mediach "zaprzyjaźnionych" państw przeciwko polskiej polityce zagranicznej i państwu polskiemu "potwierdzających" w oczach zagranicy "polskie warcholstwo" wspieranych dodatkowo przez rodzimych gorliwych i intelektualnie zatroskanych profesorów, publicystów i dziennikarzy będzie to z pewnością bardzo trudnym zadaniem. W tym zapale "denuncjacji" i krytyki polskiego stanowiska przeoczono, że polityka ta uzyskała po raz pierwszy w suwerennej Polsce poparcie większości sił demokratycznych państwa polskiego.
Trudno byłoby oczekiwać, że w przyszłości w stosunkach polsko-francusko-niemieckich nie będzie trudnych problemów do rozwiązania. Przesłanką znalezienia rozwiązań i dalszej pozytywnej współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego po wejściu Polski do struktur unijnych powinna być dlatego poprawa poziomu kultury dialogu w stosunkach francusko-niemiecko-polskich sprzyjająca w miarę bezkonfliktowej wymianie poglądów w kwestiach strategicznych postrzeganych jako bodziec do szerokiej dyskusji z innymi partnerami w ramach wspólnej przecież Unii Europejskiej. Chodzi tutaj przede wszystkim o stworzenie poprzez TW jak najdalej idącej konwergencji poszczególnych sposobów myślenia w polityce europejskiej, a w szczególności w kwestiach unijnej polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa. Celem powinno być wytworzenie trójstronnego inicjującego, skutecznego mechanizmu kooperacyjno-konsultacyjnego.
Z punktu interesów państw kontynentalnych należących do Trójkąta Weimarskiego wydaje się niecelowe jego poszerzanie o dodatkowych członków. Propozycja włączenia do TW Wielkiej Brytanii, przedstawiona przez niemieckiego polityka z ramienia CDU/CSU Wolfganga Schäuble, nie tylko marginalizowałaby pozycję Polski w tej strukturze, ale również stwarzałaby wrażenie powstania w Europie zalążka koncertu mocarstw, dzieląc Europę na twardy krąg i polityczne peryferia. Polska powinna się takim propozycjom energicznie przeciwstawiać. Siła i znaczenie Polski w Europie leży w głęboko zintegrowanej silnej Europie, a nie w jej podziałach, do czego niewątpliwie prowadziłoby poszerzenie TW o Wielką Brytanię. Prawdopodobnie i Hiszpania, i Włochy odrzuciłyby taką koncepcję.
Z polskiego punktu widzenia utrzymywanie istnienia w dalszym ciągu TW w zjednoczonej Europie zapobiegałoby powstawaniu wewnątrz Unii Europejskiej niebezpiecznej dla Warszawy koalicji państw wykluczających ją z jej grona. Współpraca weimarska, mam tu na myśli również ideę ew. tworzenia tzw. Kerneuropy, musi być elementem uzupełniającym proces scalania Europy i nie może odgrywać samodzielnej roli.
Polska jako nowy członek Unii Europejskiej nie uniknie odpowiedzi na pytanie, czy Trójkąt Weimarski może w przyszłości odgrywać rolę "sensownego instrumentu" zbliżania między państwami i społeczeństwami w zjednoczonej Europie i reprezentowania interesów Unii Europejskiej na zewnątrz. Dużo będzie zależeć od woli politycznej partnerów Polski wspierania tego rodzaju narzędzia. Warszawa myśli tutaj o aktywnym kreowaniu "polityki wschodniej" Unii, mimo ograniczonych sukcesów w polityce dwustronnej Polski z państwami tzw. flanki wschodniej państwa polskiego. Wsparcie partnera polskiego przez Niemcy jest też szansą dla Francji kontrolowania i wpływania na politykę wschodnią pozostałych dwóch partnerów, poprzez struktury Trójkąta Weimarskiego, co było zawsze celem polityki Francji.
Niestety daje się zaobserwować zmniejszające się zainteresowanie Francji i Niemiec kontynuowaniem współpracy w tej konstelacji. W tym kontekście nie można nie zauważyć, iż waga stosunków francusko-polskich jest nieporównywalna do stosunków polsko-niemieckich. Francja nigdy nie wykazywała zbytniego zainteresowania pracami Trójkąta Weimarskiego. To rzutuje również na motywację i zainteresowanie kwestią kontynuacji tego rodzaju współpracy.
Zwiększenie aktywności Polski jako partnera Trójkąta Weimarskiego wiedzie przede wszystkim poprzez umocnienie silnego państwa prawa, którego struktury i funkcjonowanie w obecnej sytuacji pozostawiają dużo do życzenia. Polska, aby stać się partnerem w TW i tym samym struktur europejskich, musi w swej polityce wewnętrznej zakończyć wreszcie fazę deprecjacji struktur państwowych i przejść od struktury państwowej charakterystycznej dla wschodnich ustrojów despotycznych do budowy nowoczesnego państwa rzeczywiście demokratycznego. Tylko partner silny, sprawny i w pełni świadomy swojego miejsca i znaczenia na dzisiaj i w przyszłości ma szansę znacząco zaistnieć jako ważny członek TW, w konsekwencji w społeczności międzynarodowej.
Aby dalej funkcjonować jak przydatne instrumentarium współpracy międzynarodowej, Trójkąt Weimarski powinien kontynuować sprawdzone już metody funkcjonowania, eliminować te, które się nie sprawdziły, i jednocześnie powinien od zaraz ponownie określić swoje nowe cele i zadania, i umacniać je tak, aby zapobiegały powtórzeniom się sytuacji "w której Trójkąt Weimarski zostałby pozbawiony treści i stał się na stałe zbędny". Wyciągając wnioski z niedalekiej przeszłości w perspektywie budowy europejskiej wspólnej przyszłości, Trójkąt Weimarski może być forum dla otwartej dyskusji o sprawach i problemach, które istnieją i będą się z pewnością długofalowo pojawiać przed Unią Europejską. Demonstracja wspólnych interesów i pozycji politycznych nie może być tematem tabu ani pozostawać poza nawiasem źle pojmowanych koniunkturalnych ustępstw i tylko po to, aby na zewnątrz demonstrować harmonię, która w rzeczywistości kojarzy się z podporządkowaniem jednego ramienia dwóm pozostałym.
Aby Trójkąt Weimarski mógł efektywnie funkcjonować w Unii Europejskiej, w przyszłości Polska musi być traktowana jako pełnoprawny partner obu pozostałych członków struktury. Posługując się określeniem z trygonometrii, Trójkąt musi być równoramienny, a nie asymetryczny. Przesłanką dobrego funkcjonowania trójstronnej struktury jest uprzednie wyczyszczenie przedpola relacji bilateralnych. Do tej pory nie zostały załatwione problemy w relacjach dwustronnych, i to szczególnie w stosunkach polsko-niemieckich, które w decydujący sposób rzutują i osłabiają funkcjonowanie tego trilateralnego porozumienia.
Głęboki sens Trójkąta leżeć powinien w tworzeniu rzeczywistej wspólnej polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa Unii i to w sytuacji, gdy status trzech partnerów w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego pozostaje zróżnicowany, a stosunki UE-NATO nie do końca jasno zdefiniowane.
Prostych dróg prowadzących do zdefiniowania przyszłej roli Trójkąta w nowej rzeczywistości międzynarodowej nie da się jednoznacznie wskazać. Wszystko zależy od woli partnerów kontynuowania współpracy między nimi. Dzisiejsza Europa powinna być wielostronnym kooperacyjnym organizmem współpracy. Najważniejszą siłą jednoczącego się kontynentu jest bez wątpienia daleko idąca jedność postrzegania wspólnych interesów członków wspólnoty państw europejskich. W jej pogłębianiu TW może bez wątpienia spełnić tutaj funkcję wspomagającego instrumentu. Czy tak się stanie, zależeć będzie w dużej mierze od motywacji i zaangażowania na równi wszystkich trzech państw Trójkąta Weimarskiego. TW nie jest już bowiem szansą tylko dla Polski, ale również dla obu pozostałych, Francji i Niemiec. Stanie się to tylko wtedy, gdy zostanie to dostrzeżone i w Paryżu, i w Berlinie.

Wykład wygłoszony 26 stycznia 2004 r. na otwartym zebraniu naukowym Katedry Prawa Europejskiego (Prof. dr Jan Barcz) Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Wersja uaktualniona i rozszerzona. Milanówek, 06.04.2004 r.

HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT