Mapa (klikalna)

Spór o Polskę. Rzeczpospolita Lecha Kaczyńskiego.

Wykład Lecha Kaczyńskiego w Fundacji S. Batorego w Warszawie 19 września 2005 r.

Lech Kaczyński

Lech Kaczyński - prezydent RP

Na podstawie materiałów Fundacji S. Batorego i informacji własnych. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Przeciw liberalnemu eksperymentowi

Lech Kaczyński na wstępnie podkreślił, że po rezygnacji Włodzimierza Cimoszewicza z ubiegania się o urząd prezydenta "spór o przeszłość stał się nie tyle nieaktualny, ile mniej aktualny". Nie ma już sporu o czasy Polski Ludowej, pozostały jednak pewne kontrowersje dotyczące ostatnich kilkunastu lat. Obecnie spór dotyczy przyszłości - dwóch wizji państwa i społeczeństwa. Ponieważ mamy do czynienia z tak znaczną, jeśli można tak powiedzieć, odmiennością obydwu propozycji, to dotyczą one nie tylko zadań państwa, ale dotyczą również reguł funkcjonowania społeczeństwa. A zatem sytuują się na poziomie zupełnie elementarnym.

Propozycje swojego głównego kontrkandydata, jego wizję państwa i społeczeństwa, określa mianem liberalnego eksperymentu i przeciwstawia jej swoją wizję państwa, w którym powinien istnieć szeroki zakres zinstytucjonalizowanej solidarności. "Państwo eksperymentu liberalnego oznacza przyjęcie rozwiązań, które nie mają nic wspólnego z systemem, który zaczął się kształtować w Bismarckowskich Niemczech w latach 80. XIX w., i który ostatecznie ukształtował się po II wojnie światowej. To jest państwo i społeczeństwo, w którym istnieje szeroki zakres zinstytucjonalizowanej solidarności. Otóż od tego miałby nastąpić odwrót i co do zasady, iż obciążenia podatkowe obywateli są równe, niezależnie od tego, jaki jest stopień ich zamożności, i w sferze ograniczeń zinstytucjonalizowanej solidarności, przede wszystkim związanej ze sferą ubezpieczeń społecznych, wyrażających się w stopniowym znoszeniu obowiązkowych ubezpieczeń społecznych. Oznacza to tworzenie w dzisiejszym społeczeństwie nowego modelu, nowego wzorca, który w istocie jest dzisiaj w Europie nieznany. Nieznany jest również w szerokim zakresie w Stanach Zjednoczonych. Jest to zatem eksperyment bardzo daleko idący, który całkowicie inaczej ustawia relacje między obywatelami, czyli relacje społeczne, i relacje między społeczeństwem a państwem.

Także inne propozycje Platformy Obywatelskiej, które dotyczą bezpośrednio problematyki raczej już czysto politycznej, jeżeli dokonać ich rzeczowej analizy, także służą owemu liberalnemu eksperymentowi, ponieważ doprowadzają do tego, że status materialny obywatela w olbrzymim stopniu wpływa także na jego realne możliwości o charakterze politycznym".

Wolność, solidarność, godność, sprawiedliwość

Kaczyński uważa, że mówiąc o kształcie państwa należy się odwołać do podstawowych wartości - wolności, solidarności, godności i sprawiedliwości. "Na czym polega - pyta Kaczyński - różnica między opcją, którą tutaj ja reprezentuję, a która, jeśli chodzi o państwo, zamyka się w formule państwa solidarności, a formułą liberalnego eksperymentu. My uważamy, że jeżeli wolność, którą sobie bardzo wysoko cenimy, chciałbym to bardzo mocno podkreślić, ma być pewną społeczną realnością, to ta wolność musi być nie wolna od elementów o charakterze pozytywnym. Tj. takich elementów, które pozwalają na realne korzystanie z nich. Tymczasem, jak rozumiem, ta druga opcja opowiada się za ściśle negatywną definicją wolności. I to pierwsza różnica. Różnica druga dotyczy wolności jako nadwartości. My wychodzimy z założenia, że wolność jest jedną, chociaż niezmiernie kluczową pośród wartości obecnych na "rynku wartości". Natomiast w pierwszej koncepcji wolność ma dominować nad innymi. My zaś opowiadamy się za równowagą wartościami Jest to zatem spór podstawowy.

Jeśli natomiast chodzi o rezultaty dotyczące kształtu społeczeństwa to uważam, że traktowanie wolności w sensie negatywnym, tj. traktowanie wolności jako swoistej nadwartości, dominującej nad innymi, jak to czyni Platforma Obywatelska, realnie obróci się przeciw społeczeństwu, doprowadzi do hierarchizacji i oligarchizacji; taki system wartości nie sprzyja też demokracji.

Modelowi eksperymentu liberalnego należy przeciwstawić system państwa solidarności społecznej - podkreślał. - Zinstytucjonalizowana solidarność państwa powinna istnieć, mówił, przyznając, że jest to sedno sporu z Platformą Obywatelską. Podstawowym zadaniem państwa jest zabezpieczenie bezpieczeństwa osobistego obywateli, ale też socjalnego, w jego różnych przejawach - podkreślał Kaczyński. W ostatnich latach następuje jednak redukcja obowiązków państwa w tym zakresie, państwo wycofuje się ze zinstytucjonalizowanej solidarności."

Likwidacja patologii społecznych

Przechodząc do kwestii naprawy państwa Lech Kaczyński powołał się na wcześniejsze wystąpienie swojego brata, Jarosława Kaczyńskiego, w cyklu "O naprawie Rzeczpospolitej", z którym w pełni się identyfikuje.

Zdaniem Kaczyńskiego absolutną koniecznością jest aktywizacja walki ze zjawiskami korupcyjnymi. Należy powołać elitarną instytucję - Urząd Antykorupcyjny, który działałby na wzór służb specjalnych, zwalczając korupcję w policji, rządzie, prokuraturach. Kaczyński postuluje również utworzenie Komisji Prawdy i Sprawiedliwości, która miałaby prowadzić działania o charakterze śledczym i wyjaśniać sprawy z ostatnich kilkunastu lat, np. kwestię udziału grup związanych z służbami specjalnymi w prywatyzacji. Przedstawił również pokrótce projekty zmian w konstytucji dotyczące uprawnień prezydenta, podkreślając, że według projektu PiS prezydent ma być strażnikiem chroniącym przed patologiami.

Uproszczenie zasad działania małych i średnich firm

"PiS nie wyznaje swoistej liberalnej ortodoksji." Jest za to zwolennikiem aktywnej roli państwa w gospodarce, ale - podkreślił Kaczyński - tu i teraz, na tym etapie, na jakim obecnie znajduje się polska gospodarka, nie na zawsze. Uważa, że mamy do czynienia z niedostatkiem konkurencji na rynku, z patologiami o charakterze układowym i korupcyjnym, a ograniczenie tych zjawisk jest jednym z zadań PiS. Należy również rozwiązać problem deregulacyjny i nadmierny proceduralizm, które hamują rozwój małych i średnich przedsiębiorstw. Uważa, że koncepcja PO, według której w sferze ekonomii pewne zjawiska mają charakter automatyczny, jest zbyt deterministyczna. Koncepcja PiS ma charakter aktywistyczny - działania państwa mają dawać dobre rezultaty - deregulować, obniżać podatki, co w efekcie doprowadzi do zwiększenia inwestycji i utworzenia nowych miejsc pracy. Postuluje zmiany w przepisach o amortyzacji i dwa bardzo konkretne rozwiązania - zwolnienie przez dwa lata z płacenia składek na ubezpieczenie społeczne dla każdego nowo utworzonego miejsca pracy, jednocześnie pracodawca mógłby zmniejszać swój podatek CIT o 1000 zł za każde nowo utworzone miejsce pracy.

Za Unią Europejską, przeciw jej konstytucji

Kaczyński podkreślił, że jego ugrupowanie opowiadało się za wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, on sam jest jej zwolennikiem i widzi dobre rezultaty naszej obecności we Wspólnocie, jest jednak przeciwnikiem konstytucji europejskiej. "Konstytucja europejska w istocie tworzy quasi-państwo, które w warunkach europejskich jest rozwiązaniem co najmniej przedwczesnym. Ja nie chciałbym decydować za następne pokolenie, przychodzi czas każdego pokolenia i postawy za 20 czy 25 lat mogą być odmienne. Natomiast dzisiaj ja jestem człowiekiem jednej ojczyzny - Polski i jej niepodległość uważam za wartość samą w sobie. Oczywiście dzisiejsza Unia też tę suwerenność istotnie ogranicza, ale w stopniu, wziąwszy pod uwagę wszystkie korzyści, jaki można jeszcze przyjąć do wiadomości. Dwa - ani w Polsce, ani w Europie nie ma żadnej jednej opinii publicznej, a ona jest warunkiem demokracji. Musi istnieć jedna opinia publiczna, która zapewnia to, że władza nie jest anonimowa. W końcu w Europie podstawową płaszczyzną utożsamiania się jest naród i państwo - utożsamiam się z narodem, a nie ze wspólnotą europejską. I to powoduje, że w sposób oczywisty występują sprzeczne interesy narodowe; gdyby ktoś miał tutaj wątpliwości to ostatnie porozumienie niemiecko-rosyjskie zawarte poza nami, i poza Unią, w której przecież jesteśmy, jest zupełnie oczywistym dowodem."

Nie za każą cenę dobre stosunki z Rosją i Niemcami

Jak mówi - nie ma fobii antyniemieckiej, ani antyrosyjskiej i zależy mu na dobrych stosunkach z Rosją i Niemcami, jednak nie mogą to być relacje na każdych warunkach i musimy w bardzo stanowczy sposób bronić swoich interesów. "Chciałbym bardzo wyraźnie i jednoznacznie zadeklarować, że mnie jako ewentualnemu prezydentowi Rzeczypospolitej i partii, która tutaj reprezentuję, bardzo zależy na dobrych stosunkach zarówno z Niemcami, jak i z Rosją. Nie mamy ani fobii antyniemieckiej, ani fobii antyrosyjskiej. Przeciwnie - w interesie naszego państwa i jego miejsca w Europie i miejsca na świecie byłyby dobre stosunki z tymi państwami. Natomiast nie mogą być to stosunki na każdych warunkach, na takiej zasadzie, że polski interes to jest coś, co można najwyżej w sposób ostrożny wpisywać w interesy innych i może wtedy w jakiejś tam części zostanie uwzględniony. To nie jest praktyka dzisiejszej Europy. Powtarzam - ostatnie rozwiązania kanclerza Niemiec Schrödera, tj. sprawa gazociągu, są tego najlepszym dowodem. My musimy w sposób bardzo stanowczy bronić swoich interesów.

Jakie są problemy z Niemcami? Problem pierwszy to jest problem budowy w Berlinie Centrum Wypędzonych. Nie leży w interesie Polski, wręcz odwrotnie - jest głęboko szkodliwe dla Polski prowadzenie polityki, której efektem ostatecznym może być twierdzenie, że poza Żydami drugimi ofiarami II wojny światowej, są Niemcy. Po pierwsze jest to fałszowanie historii i całkowite abstrahowanie od faktów, gdyż to Niemcy są jedynym odpowiedzialnym za wybuch tej wojny i że Niemcy dokonali w trakcie tej wojny niewyobrażalnych zbrodni. I tutaj ja, niestety, nie widzę pola kompromisu. Problemem drugim jest problem roszczeń wysuwanych wobec polskich osób prawnych na ziemiach zachodnich i północnych. Zdaję sobie sprawę, że te roszczenia nie mają szans, że one nie są popierane przez rząd federalny. Oczywiście, że to jest lepiej, że nie są, niż gdyby miałyby być popierane. W Warszawie 1 sierpnia 2004 r. słyszałem składaną przez kanclerza Schrödera deklarację, którą cenię. Ale z punktu widzenia polskich interesów, przede wszystkim gospodarczych, nawet dopuszczenie do tego typu praktyki, nawet gdyby nie była ona popierana, jest bardzo niebezpieczne, ponieważ taka niepewność na rynku może doprowadzić do głębokiej destabilizacji gospodarczej i społecznej. Wreszcie, po trzecie, trudno sobie wyobrazić, by Niemcy nie wiedziały, że tłoczenie gazu dnem Bałtyku jest niezwykle niebezpieczne z punktu widzenia interesów naszego kraju. A przecież jesteśmy w stosunku do Niemców podwójnymi sojusznikami - i w NATO, i w Unii Europejskiej.

W tej sytuacji Polska musi podjąć dwa rodzaje działań. Po pierwsze, jeżeli jest możliwość tłoczenia tego gazu dnem Bałtyku, to Polska zgodnie z regułą, którą sformułował kanclerz federalny Niemiec, która, jak rozumiem, nie dotyczy tylko Niemiec, ale także i Polski - a za której sformułowanie otrzymał gwałtowny wzrost poparcia w notowaniach przedwyborczych w Niemczech, mówiąc o prawie Niemiec do kierowania się swoimi interesami - znaczy, że dokładnie takie samo prawo ma także i Polska. Jeżeli ten gazociąg ma przechodzić przez polską strefę ekonomiczną to nie powinniśmy się na to zgodzić. Po drugie Polska powinna i może podjąć działania mające na celu szybkie uniezależnienie się od dostaw gazu i ropy z kierunku wschodniego, w tym szybkie wybudowanie gazoportu. I wreszcie musi być podjęta na nowo sprawa budowy ropociągu z Norwegii."

USA - trudny partner

Za strategicznego partnera uważa Ukrainę i chce jej obecności w Unii Europejskiej. Uważa, że w interesie Polski są też dobre stosunki z Izraelem. Zwraca uwagę, iż PiS uchodzi za ugrupowanie proamerykańskie i choć przyznaje, że Stany Zjednoczone bywają trudnym partnerem, chce z nimi prowadzić rozmowy w sprawie zmodernizowania naszej armii, uważa bowiem, że powinniśmy być przygotowani do działań obronnych na dużą skalę. To proces kosztowny i przez to bolesny, ale konieczny - mówił Kaczyński.

Prezydent jako gwarant równowagi w kraju i animator poważnych debat

Jak realizowałby zadania prezydenta? Chce być animatorem różnych form aktywności, chce zabezpieczać przed naruszeniem równowagi społecznej, pełnić funkcję opornika oraz animować dyskusje w środowiskach intelektualnych i politycznych

"Np. Rada Bezpieczeństwa Narodowego występuje dziś jako organ szczątkowy, ma swój skład, ale jest prawie nieaktywna. A jest to organ, jeśli w jego skład będą wchodzili najwyżsi przedstawiciele państwa, a także ewentualnie szefowie bardzo ważnych partii politycznych, jeżeli nie będą pełnili funkcji państwowych, którego siła rekomendacyjna może być poważna.

Nie pamiętam, podkreślał Kaczyński, żeby prezydent Kwaśniewski zwracał się do Najwyższej Izby Kontroli. Ta istotna kompetencja prezydencka nie została przez niego wykorzystana. Ja chciałbym, by w okresie mojej ewentualnej prezydentury nie było konieczności korzystania z tego uprawnienia, ale zapewniam, że jestem gotowy złożyć wniosek o postawienie kogoś przed Trybunałem Stanu, jeśli zajdą do tego odpowiednio udokumentowane okoliczności i przesłanki.

Prezydent Rzeczypospolitej może być animatorem różnego rodzaju form aktywności. Prezydent Kwaśniewski był takim animatorem, trudno mu tego odmówić, oczywiście w sferze gospodarczej. Z góry mówię, że nie mam tego rodzaju ambicji. W tej sferze mogę być człowiekiem, który przeciwstawi się pewnym decyzjom, przede wszystkim tym, które naruszać będą równowagę społeczną, tak zresztą traktuję swoją prezydenturę, co powiedziałem władzom "Solidarności". Prezydent za to konstytucyjnie odpowiada, odpowiada bowiem za prawidłowe działanie państwa, a zachowanie równowagi w państwie jest jednym z elementów jego działania. Tutaj, powtarzam, moja rola, to rola opornika.

Chciałbym jednak animować dyskusje, dyskusje w środowiskach politycznych i intelektualnych, także z udziałem ludzi, którzy dziś są jeszcze w drugim szeregu, z udziałem ludzi z pokolenia dziś 30czasem 40-letnich, nie wykluczając także ludzi starszych, czyli z mojego czy jeszcze starszego pokolenia I to jest niezwykle istotne z punktu widzenia dalszych działań mających na celu szybki rozwój naszego kraju, z którego to rozwoju korzystać będzie mogła jak największa liczba naszych obywateli. Także ze względu na coś, co dla mnie jest bardzo istotne, mianowicie ze względu na prestiż naszego państwa."


HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT