Mapa (klikalna) WĘGRY

Polska–Węgry. Wzajemne oddziaływanie

Prof. Andrzej Paczkowski
Chciałem nieco wyjść poza zestawienie Węgry–Polska, gdyż wydaje mi się, że warto sobie nieustannie przypominać, że to, co się wówczas działo było częścią ogólniejszego procesu, że nie były to przypadki izolowane. Nie sięgając wstecz, do śmierci Stalina i początków lat 50. przyjmuję jako taki punkt wyjścia — punkt zero dla 1956 roku, czyli 1 styczeń tego roku i przemówienie Chruszczowa wygłoszone na XX zjeździe KP ZSRR, które było impulsem do dalszych zmian. Otóż można powiedzieć, że gdzieś do późnej wiosny 1956 r. w zasadzie we wszystkich krajach komunistycznych sytuacja była trochę podobna. Oczywiście w jednych krajach zmiany następowały szybciej, w drugich wolniej, w jeszcze innych nie następowały w ogóle, ale generalnie sytuacja ta nie różniła się aż tak bardzo. Były kraje awangardowe, takie jak Polska, w których te zmiany szły najdalej i najszybciej, Węgry, oraz inne, w których te zmiany opóźniały się. Ale wszędzie był ferment intelektualny w środowiskach intelektualistów, przede wszystkim w komunistycznych, które zaczęły powoli rewidować swój stosunek nie tyle jeszcze do marksizmu, ile do systemu stalinowskiego. W maju 1956 Mao Tse Tung ogłosił doktrynę stu kwiatów i stu szkół, czyli otwarcia intelektualnego. Takie sto kwiatów rozkwitało wszędzie — i w Sofii, i w Pradze, i w Budapeszcie, i w Warszawie oczywiście także.

Był to okres rodzenia się nowych pomysłów, nowych inicjatyw, w którego szczegóły nie będę wchodził. Chcę tylko zwrócić uwagę na pewien polonocentryzm, tj. na rewoltę poznańską z 28 czerwca 1956 r., która postawiła sprawę na ostrzu noża. W krajach komunistycznych różna była reakcja na to, co się działo w Poznaniu. Z wyjątkiem jednak jednej sprawy, która była wspólna dla wszystkich — wszędzie wojska wewnętrzne otrzymały rozkaz rozpoczęcia poważnych przygotowań do tłumienia starć ulicznych i strajków. W Polsce wszystkie pułki KBW dostały polecenie przygotowania map stolic wojewódzkich z zaznaczeniem miejsc, gdzie może dojść do manifestacji i tras przejazdów oddziałów KBW do tłumienia tych manifestacji.

Próba zatrzymania zmian

Do 30 czerwca został ogłoszony komunikat KC KPZR stanowiący poważne ostrzeżenie przed powtórzeniem się Poznania. To trochę zmieniło dotychczasowy układ, ale w niektórych krajach, przede wszystkim w Polsce i na Węgrzech, te sto kwiatów nie zostało zamrożone. Natomiast w innych władzom komunistycznym udało się, mniej lub bardziej skutecznie, zahamować istniejący proces, poprzez różnego rodzaju, na ogół selektywne, represje, takie jak zaostrzenie cenzury czy chociażby aresztowania wśród najbardziej aktywnych studentów lub środowisk intelektualnych. Podobna próba była podjęta na Węgrzech. Rákosi podejmuje ostatnie aktywne działania, on też jest zwolennikiem, by po Poznaniu kurs zaostrzyć.

W Polsce nie brakowało także zwolenników radykalnego „przykręcenia śruby". Niemniej reakcja na to, co się wydarzyło w Poznaniu, na to, że robotnicy zdelegitymizowali, czy też podjęli próbę zdelegitymizowania władzy komunistycznej, stanowiła wyzwanie dla wszystkich partii w całym obozie komunistycznych. Można powiedzieć, że o ile do tego czasu to Nikita Chruszczow i XX Zjazd i Związek Sowiecki, który był głównym źródłem, z którego wyszła pierwsza fala prowadząca do zmian, to od 16 czerwca Polska stała się tym miejscem, na które zwracano uwagę. To, co się dzieje w Polsce, było ważne dla innych krajów komunistycznych. Na Węgrzech reakcją na Poznań było odsunięcie Rákosiego od władzy, wprowadzenia do Biura Politycznego nowych ludzi, Jánosa Kádára i Marosza, którzy byli więźniami w okresie stalinowskim do 1954 r. Natomiast Rákosiego zastąpił jego najbliższy współpracownik, co nie było odbierane jako daleko idąca zmiana. W Budapeszcie podjęto zatem działania raczej nie dyscyplinujące, ale otwierające, ale w sposób bardzo niekonsekwentny. Węgrzy byli jednak w sytuacji bardziej niekorzystnej niż w Polsce, gdzie po prostu biologia rozwiązała ten problem — zmarł Bolesław Bierut i nie trzeba było go zdymisjonować.

Niemniej tak w sierpniu, jak we wrześniu ani w Polsce, ani na Węgrzech nie dochodziło do jakichś zasadniczych nowych faktów. W obu przypadkach obawiano się tego, co się może stać jesienią, jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń. Polskie kierownictwo poważnie zastanawiało się nad tym, jakie podjąć środki przeciwdziałania w związku z planowanym rozpoczęciem roku akademickiego, słusznie zakładając, że 1 października będzie początkiem aktywizacji studentów, która może poprowadzić w nie najlepszym dla władz kierunku. W pierwszych dniach października były już jednak pierwsze poważne sygnały w dwóch krajach — na Węgrzech i w Polsce, że dojrzewa jakaś znaczniejsza zmiana. Na Węgrzech był to pogrzeb 6 października László Rajka, w którym uczestniczył kilkusettysięczny tłum. Był to pogrzeb oficjalny, ale można było zadać pytanie, czy ci, którzy na ten pogrzeb przyszli byli tam po to, by oddać hołd straconemu komuniście, czy zaprotestować przeciwko systemowi, który wiesza swoich przeciwników politycznych, albo wręcz swoich twórców. Bez względu na motywy była to wielka, masowa uroczystość, która bardzo podgrzała atmosferę. Zaraz po tym uaktywniają się studenci na poszczególnych uczelniach budapeszteńskich i prowincjonalnych. Zaczynają się dyskusje, ma miejsce odtworzenie dawnego związku studenckiego, oraz pojawiają listy 16 postulatów, które krążyły po różnych uczelniach i zbiegły się w czasie z tym, co się działo w Polsce. Pierwsze duże manifestacje na uczelniach budapeszteńskich miały miejsce 16 października.

Zróżnicowany przebieg wydarzeń

Mimo że ta wielka mobilizacja społeczna była na Węgrzech pierwsza — tzn. 6 października, to zmiany rozpoczęły się w Polsce. Nie wnikając w ich szczegóły chcę zwrócić uwagę na to, że miały one, w Polsce i na Węgrzech, od połowy października zupełnie inny przebieg. Zmiany w Polsce były zmianami odgórnymi. Oczywiście musiała być taka atmosfera, która zachęcała czy nawet zmuszała kierownictwo komunistyczne do zrobienia czegoś. Oczywiście studenci wywierali swoją presję, ale to było ograniczone. To, co nam się kojarzy z wielką falą zebrań i wieców z października 1956, to nastąpiło już po VIII Plenum KC PZPR, tj. po tym jak Wł. Gomułka został I sekretarzem partii. A zatem w Polsce ta zmiana była odgórna, natomiast na Węgrzech wszystko to, co się działo po 6 października toczyło się pod naporem ulicy. Najbardziej jaskrawe wydarzenia to te, które miały miejsce 23 października, tj. wtedy, kiedy rzekomy węgierski odpowiednik Gomułki, czyli Imre Nagy, wrócił do władzy, ponieważ kierownictwo partyjne było już fizycznie atakowane. Objęcie stanowiska premiera przez Imre Nagy’a w nocy z 23 na 24 października odbyło się pod bezpośrednią presją ulicy. Mobilizacja Węgrów nie ustała. To był jeden z powodów, dla których dzień wydarzeń na Węgrzech i w Polsce okazał się absolutnie inny.

Do tego doszły inne okoliczności, takie jak np. różnice w cechach osobowościowych między Imre Nagym a Władysławem Gomułką, ponieważ były to przeciwstawne osobowości. Obaj pochodzili z biednych, chłopskich rodzin, ale cała ich droga życiowa była zupełnie inna. Gomułka przez 20 lat był działaczem konspiracji, naprzód w II Rzeczpospolitej, potem w czasie okupacji niemieckiej, i więźniem stalinowskim, podczas kiedy Nagy 25 lat spędził w Moskwie, a od 1945 do 1955 nieustannie pełnił jakieś, mniej lub bardziej ważne funkcje państwowe. Osobowości tych dwóch nowych przywódców w znacznym stopniu wpłynęły na to, że wydarzenia w Polsce i na Węgrzech przebiegły zupełnie inaczej. Najlepiej oddaje to taki nieprzyjemny, szowinistyczny dowcip ulicy z 1956 roku mówiący o tym, że Węgrzy zachowali się jak Polacy, tzn. wywołali powstanie, Polacy zachowali się jak Czesi, tzn. zawarli kompromis, a Czesi zachowali się jak świnie, bo nic nie zrobili. Można by pisać alternatywną historię i pytać, co by było, gdyby i w Pradze zaczęły się zmiany, i gdyby nastąpiła taka sekwencja zdarzeń, że te trzy stolice, i ich państwa połączone ze sobą granicami, jednocześnie weszłyby w okres wstrząsu społecznego, to czy wtedy nie byłoby możliwe rozpadnięcie się sowieckiego bloku?

Chciałbym też zwrócić uwagę na jeszcze inny element. O ile Polska dała Węgrom pozytywny impuls, tzn. pchała je do działania, co 23 października było bardzo widoczne — wiec pod pomnikiem Bema, polskie flagi, hasła itd., o tyle Związek Sowiecki na ciele Węgier dał impuls negatywny. Po 4 listopada granice możliwych manewrów wewnątrz państw należących do sowieckiej strefy wpływów okazały się bardzo ograniczone i Gomułka z chęcią używał tego negatywnego przykładu, który rzeczywiście był odczuwany przez wielu Polaków jako ostrzeżenie, jako coś takiego jakby powstanie węgierskie było drugim powstaniem warszawskim, które zakończyło się rozlewem krwi, nie przynosząc żadnych pozytywnych skutków. A więc tym bardziej — taki był przekaz — należy wystrzegać się wszystkiego, co może doprowadzić do podobnej sytuacji.

Straszak węgierski był także używany przez gen. Jaruzelskiego jesienią 1981 roku. Wtedy to po raz pierwszy emitowany był w telewizji polskiej propagandowy film kadarystowski o budapeszteńskiej kontrrewolucji 1956 roku. Krótko po wprowadzeniu stanu wojennego do Polski przyjechali wysoko postawieni eksperci węgierscy, by pouczać i opisywać gen. Jaruzelskiemu jak należy zarządzać taką niebezpieczną sytuacją. A zatem przykład węgierski miał zdyscyplinować Polaków i to on kończy okres wzajemnego oddziaływania.

Rok 1989 jest już bowiem osobnym rozdziałem w naszych stosunkach.


HOMEStrona główna - CER Home Page NEXTNastępna strona - Next page


INTERNET CONSULTANT