Objęcie prezydentury Rzeczpospolitej przez nowego prezydenta Karola Nawrockiego skłania, na progu sprawowania tego urzędu, do refleksji nad szansami i wyzwaniami przed jakimi on stanie w nadchodzącym czasie. Nie jest to niestety najlepszy czas dla Rzeczpospolitej, i to z wielu powodów. Po pierwsze trwająca już trzeci rok pełnoskalowa wojna na Wchodzie i jej konsekwencje dla Polski, dalej – de facto zamrożenie stosunków z Rosją, i hybrydową, imigrancką wojną na granicy z Białorusią. Po drugie cały kompleks problemów wynikających z naszego członkostwa w UE i jej programów (imigracja, zielony ład, traktat z Mercosur, itp.), budżet na kolejną siedmiolatkę Unii, czy planowane reformy instytucjonalne Wspólnoty. Po trzecie relacje z Niemcami ( relokacje imigrantów do Polski, blokowanie strategicznych inwestycji polskich, odszkodowania za straty II WŚ, i wiele innych), a także z Francją, i z Wielką Brytanią. Po czwarte brak jasnej polityki Stanów Zjednoczonych wobec tzw. Wschodniej Flanki NATO. Wreszcie, po piąte, zamrożenie Grupy Wyszehradzkiej. To tylko kilka z tych wyzwań.
Jednakże najpilniejszym z nich, a być może i najważniejszym, jest wyzwanie wewnętrzne, tj. relacje z rządem premiera Tuska i sprawującą władzę koalicją sejmową.
Relacje z rządem
Obowiązująca Konstytucja RP z 02.07.1997 roku przydzieliła urzędowi prezydenta ograniczone i w istocie niejasne uprawnienia w dziedzinie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa państwa. Stwarza to możliwość obu urzędom do takiej interpretacje ich uprawnień, które odpowiadają im aktualnym interesom politycznym czy partyjnym. Najlepszym tego przykładem był spór prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska o reprezentowanie państwa polskiego na szczycie UE w Brukseli w 2008 roku ( słynny spór o krzesło i samolot). Aktualnie wyrazem tej walki politycznej jest pomijanie wymaganej przez Konstytucję akceptacji prezydenta Rzeczpospolitej przez ministra spraw zagranicznych Sikorskiego przy jego nominacjach ambasadorskich, w wyniku czego nominowani teraz urzędnicy pełnią jedynie funkcje kierowników ambasad. Intensywność tego konfliktu jest mniejsza w przypadku polityki bezpieczeństwa, nominacji generalskich, czy szczytów NATO, ale już w przypadku wyboru strategicznego partnera dla Polski – prezydent ( USA), i rząd ( UE) nie znajdują porozumienia, co dzieje się z oczywistą stratą dla Polski.
NATO
W przypadku Paktu Północnoatlantyckiego i prezydent, i premier zdają się mówić jednym głosem, ale w rzeczywistości jest to pozorna jedność, gdyż dla prezydenta Nawrockiego, zwierzchnika sił zbrojnych RP NATO nie tylko winno pozostać, ale wzmocnić swoją rolę i zaangażowanie w Europie, szczególnie na jej Wschodzie, podczas rząd, pozostając w głównym nurcie UE, opowiada się za rozwojem europejskich sił zbrojnych z mocnym polskim udziałem
USA
Prezydent Nawrocki wielokrotnie deklarował w czasie kampanii prezydenckiej, iż w pierwszą wizytę poza krajem złoży w Waszyngtonie, co podkreśli rolę i znaczenie tej stolicy w jego polityce zagranicznej. Prezydent Trump przyjął kandydata Nawrockiego jeszcze w czasie trwania kampanii wyborczej, i to Gabinecie Owalnym Białego Domu, a po jego wyborze pogratulował sukcesu, ale ambasador USA w Warszawie, choć mianowany, nie objął jeszcze tej placówki w Warszawie i w istocie nie znamy bliższych zamierzeń polityki USA wobec naszego kraju. Dotyczy to zarówno rodzaju i skali obecności wojsk amerykańskich w Polsce, zakresu i stopnia zaangażowania USA w ważne dla Polski inicjatywy regionalne, takie jak np. projekt Trójmorza, czy ewentualnych znaczących inwestycji nad Wisłą
Unia Europejska
Tu rola prezydenta jest i będzie ograniczona, ponieważ to premier RP i jego minister spraw zagranicznych odpowiadają za prowadzenie polityki zagranicznej państwa, w tym polityki wynikającej z naszego członkostwa w UE. Niemniej prezydent, będący zwierzchnikiem sił zbrojnych i posiadający takie instrumenty jak inicjatywę ustawodawczą, weto konstytucyjne, przewodniczenie Radzie Gabinetowej, stałą Radę Bezpieczeństwa, stałe Biuro Prezydenta RP w Sejmie, może aktywnie uczestniczyć w dyskusjach i kreowaniu polityki wobec Brukseli z czego nowy prezydent może i powinien aktywnie korzystać.
Trójkąt Weimarski
To forum to przede wszystkim okazjonalna platforma dyskusyjna a nie gremium decyzje. Jest to trójkąt zdecydowanie nierównoramienny i wszelkie dotychczasowe próby Polski zmiany tej formuły na bardziej partnerską spełzły na niczym. Nie wydaje się też by prezydent Nawrocki mógł odnieść tu sukces, gdyż aktualny rozwój wydarzeń nie zmierza do nadania znaczącej roli w Europie układowi Paryż – Berlin – Warszawa, lecz innemu: Francja – Niemcy – Wielka Brytania, czyli z oczywistym pominięciem, żeby nie powiedzieć marginalizowaniem Polski, zwłaszcza w kontekście jej pozycji i roli w wojnie na wschodniej granicy UE.
Francja – Niemcy – Wielka Brytania
Podpisywane ostatnio traktaty dwustronne między tymi państwami wskazują na powstający w kontekście wojny na Ukrainie nowy europejski koncert mocarstw. Czy, jeśli w ogóle, Polska może znaleźć się w tym gronie jest sprawą równie dyskusyjną, co otwartą. Dotyczy to zresztą zarówno decyzji tych trzech państw, jak i Polski
Grupa Wyszehradzka
Grupa ta odegrała istotną rolę przede wszystkim bezpośrednio po przełomie ustrojowym na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, tak by działającym razem Polakom, Czechom, Słowakom i Węgrom łatwiej było starać się o akcesje do UE I NATO. Jednakże niemalże od swego początku jej rola była wielokrotnie kwestionowana przez przywódców tworzących ją krajów, jak np. premiera Słowacji Mecziara czy prezydenta Czech Klausa, Obecnie, z powodu polityki prorosyjskiej realizowanej przez premiera Węgier Orbana, a z drugiej strony – prounijnej polityki premiera Tuska znajduje się ona w stanie hibernacji. Niemniej współpraca regionalna będąca ważnym antidotum na centralistyczne programy Brukseli, czy hegemonistyczne tendencje Berlina powinna być istotnym wyróżnikiem polskiej polityki zagranicznej. Dlatego też V4 wymaga kreatywnego potraktowania przez Warszawę.
Ukraina
Wojna na Ukrainie jest i pozostanie trwałym wyzwaniem polityki europejskiej, ale przede wszystkim polityki polskiej. Bez względu na to czy, jak i kiedy tam zostanie osiągnie zawieszenie otwartych działań zbrojnych destabilizacja granicy wschodniej UE, z możliwością, wznowienia walk przez każdą stron, jest i pozostaje bezsprzecznym faktem. Żadna ze stron nie osiągnęła i nie osiągnie, ani manu military, ani drogą negocjacji zamierzonych celów. Tj. Rosja nie podbije militarnie większości ziem Ukrainy ani Ukraina nie odzyska zajętych już przez Rosję swoich terenów wschodnich, nie mówiąc o Krymie. To, co dzisiaj jest celem Rosji to zainstalowanie w Kijowie przychylnych jej władz, na wzór tych na Białorusi czy w Gruzji. Ukraina natomiast konsekwentnie dąży do powiązania swego państwa ze strukturami Zachodu, czy to poprzez liczne koneksje militarne (choć nie formalne członkostwo w NATO), czy na drodze akcesji do UE.
W obu jednak przypadkach władze w Kijowie muszą się liczyć z rosnącymi trudnościami wynikającymi ze zmęczenia społeczeństw Zachodu tak długo trwającą już wojną, wyczerpywaniem się ich środków militarnych i nakładów finansowych przeznaczonych na wspieranie Ukrainy, a także niełatwymi negacjami akcesyjnymi do UE. Przykład niedawnego wstrzymania pomocy finansowej UE dla Kijowa z powodu mocno zakorzenionego tam i powszechnego zjawiska korupcji jest tego najlepszym przykładem.
Dla nowego prezydenta Polski Ukraina jest i będzie szczególnie trudnym partnerem nie tylko z powodu dotychczasowego lekceważenia przez Kijów potrzeby definitywnego uregulowania i zamknięcia tragedii ludobójstwa dokonanego przez UPA na ludności polskiej na wschodnich terenach II Rzeczpospolitej. Liczne wypowiedzi władz Ukrainy, a przede wszystkim jej działania, wskazują jednoznacznie, że nie uważają oni Polski za strategicznego partnera w budowaniu geostrategicznych struktur we Wschodniej Europie, tj. takich, w których i Ukraina, i Polska odgrywałyby podmiotową rolę. Według Kijowa to UE, w tym przede wszystkim Niemcy, zapewni jej nie tylko bezpieczeństwo, ale i jej byt materialny. I nic nie wskazuje na to by rządząca dziś krajem generacja polityków miała czy chciała, zmienić tę politykę akceptującą podrzędną i zależną od Brukseli czy Berlina pozycję Ukrainy w UE
Rosja
Rosja jest historycznym geostrategicznym przeciwnikiem Polski i każda władza w Polsce musi się z tym liczyć. A nowy prezydent będzie miał tutaj szczególnie trudne zadanie.
Najlepiej tę sytuację wyrazi przytoczenie znanej sentencji „ żadnych złudzeń panowie”
Wymiar północny
Wraz z przystąpieniem Szwecji i Finlandii do NATO otworzyły się na kierunku północnym nowe perspektywy militarne i polityczne. Pewne kroki poczynił tutaj już rząd premiera Tuska choć nadal nie słychać by była tu realizowana przemyślana i całościowa koncepcja strategiczna Polski, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa. A prezydent, który z mocy Konstytucji jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ma tu szczególną rolę do odegrania. poprzez wzmocnienie kooperacji Grupy B -9 czy podjęcie starań o rozszerzeni jej, co już zapowiedział, o Szwecję i Finlandię. Nie będzie to jednak proces oczywisty, ponieważ wspomniane państwa zainteresowane są przede wszystkim kierunkiem północnym, podczas kiedy państwa środkowoeuropejskie, jak Węgry czy Słowacja nie podzielają obaw Polski co do zagrożeniom rosyjskiego.
Wymiar południowy
Polska, Rumunia i Turcja to południowa flanka NATO, gdzie Turcja posiada drugą co do wielkości armię Paktu Północnoatlantyckiego. Wobec zapowiadanej przez prezydenta Nawrockiego rozbudowy wojska polskiego do 300 tys. żołnierzy otwiera to perspektywę stworzenia bloku militarnego o znaczącym potencjale nie tylko na południu kontynentu.
Chiny – Indie – Wietnam
Polityka dalekowschodnia to tradycyjnie już, niestety, margines polityki polskiej. Ustępujący prezydent Duda był wprawdzie w Chinach, a przywódca CHRL składał wizytę w Warszawie, ale jak dotąd nie przełożyło się to na wymierne rezultaty w naszych wzajemnych relacjach. Tymczasem mocna karta chińska może i powinna być ważnym elementem naszej polityki z USA. Indie z kolei są szybko rosnącą potęgą, nie tylko na kontynencie azjatyckim, natomiast w Wietnamie zatrudniona jest, na różnych decyzyjnych stanowiskach rzesza urzędników i polityków wykształconych w Polsce w latach PRL, którzy mogliby odegrać znaczną rolę w relacjach z Warszawą. Niezależnie od tego to właśnie rejon Indochin odgrywa już teraz coraz większą rolę w polityce światowej a w tym procesie nie powinno zabraknąć Polski.
Polonia
Jest ogromna liczba rodaków rozsianych, w wyniku kolejnych emigracji, po całym świecie, którzy mogliby się włączyć, w różnym stopniu, wymiarze i zakresie w prace na rzecz Rzeczpospolitej, wzmocnienia jej pozycji i wzrostu znaczenia w świecie. Ten ogromny potencjał nigdy nie był wykorzystany a głowa państwa. tj. prezydent wszystkich Polaków ma w tym procesie szczególne zadanie do spełnienia
dr Ryszard Bobrowski
sierpień 2025
