ETS2 do zaorania? Nowe przesłuchy z Brukseli

Unijny system handlu uprawnieniami do emisji ETS2 być może nie wejdzie w życie – twierdzi nasze źródło w Komisji Europejskiej. To może być sygnał radykalnej zmiany nastawienia Brukseli w tej sprawie. Na razie jednak trwają próby zreformowania systemu. W WP pokazujemy też, na co rządy PiS i obecnej koalicji faktycznie przeznaczają dochody z tego systemu – bo niekoniecznie na transformację energetyczną.

Unijny system ETS, a szczególnie jego planowane rozszerzenie na branże transportową i budowlaną (ETS2), znalazł się pod rosnącą presją polityczną. Włochy apelowały o zawieszenie systemu, podobne sugestie zgłaszał kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Hamulcowym w sprawie ETS2 jest także polski rząd, który obawia się o skutki społeczno-gospodarcze wdrożenia tego systemu w naszym kraju i apeluje o jego głęboką reformę (póki co udało się opóźnić jego wdrożenie z 2027 na 2028 rok). To także jeden z niewielu punktów wspólnych pomiędzy rządem a prezydentem, choć Karol Nawrocki idzie krok dalej i apeluje o wyjście z systemu EU ETS w ogóle.

– Tego nie da się wysadzić w powietrze całkowicie, ale raczej skorygować. A raczej poluzować, by system nie był aż tak restrykcyjny – wskazuje rozmówca z koalicji.

Zapowiedź zwrotu w KE?

Co jednak ciekawe, już z samej Komisji Europejskiej zaczynają dochodzić sygnały, że sprawy mogą przybrać inny obrót.

– Coś mi mówi, że ETS2 nie wejdzie w życie w 2028 roku – przyznaje nasze źródło z KE.

Rozmówca podkreśla, że zasadniczym problemem jest brak politycznego poparcia dla tej inicjatywy. – Nawet jak rozmawia się z europosłami Partii Zielonych, to tam panuje przekonanie, że to polityczny błąd. Bo to zmienia pole gry – przyznaje rozmówca.

– ETS dotyczy przemysłu czy firm energetycznych. ETS2 to uderzenie w gospodarstwa domowe. A to zmienia całą polityczną kalkulację tego projektu. Dziś poparcie dla ETS2 jest “naskórkowe”. Jak patrzy się na realia parlamentarne w krajach Europy, np. we Francji, to tam widać, że nie ma większości, a trzeba przecież wdrożyć odpowiednią legislację – wskazuje rozmówca.

O rewizji ETS2 słychać w polskim rządzie od początku kadencji. Najpierw były to postulaty odłożenia wejścia w życie tego systemu, ale potem pojawił się pomysł rezygnacji z niego w ogóle. Obecnie, jeśli chodzi o postulaty polskiego rządu, na stole leżą dwa warianty – zaniechanie wprowadzania ETS2 w ogóle lub jego odroczenie co najmniej do 2030 roku.

Wprowadzenie opłat od transportu i budownictwa podrożyłoby bowiem zarówno koszty utrzymania, jak i transportu, a to byłoby wymierzone w dużej części w Polskę lokalną, gdzie do termomodernizacji zostaje dużo budynków, a transport często opiera się na samochodach osobowych.

– Wzrosty kosztów są uzależnione od tego, jak emisyjne jest dane paliwo. Oczywiście najbardziej emisyjny jest węgiel, dlatego w przypadku ogrzewania tym paliwem koszty mogą wzrosnąć najbardziej, w pesymistycznym scenariuszu nawet o 450 zł/tonę; paliwo według szacunków KOBiZE to 40-50 groszy za litr benzyny lub diesla. Niemniej to właśnie te elementy chcemy zmienić, prowadząc negocjacje z KE, przypominam bowiem, że to konsekwencje rozwiązań wynegocjowanych przez poprzedni rząd PiS – mówiła w wywiadzie dla money.pl Paulina Henning-Kloska, minister klimatu.  

Dlatego raczej jest wykluczone, żeby rząd w tej kadencji spróbował implementować związane z ETS2 akty prawne. Z niektórych pomysłów już się wycofał, chodzi o np. wprowadzenie rozmaitych opłat od samochodów spalinowych, które przez poprzedni rząd zostały wpisane do KPO jako reformatorskie kamienie milowe. A obecny rząd część z nich już podmienił i jest w trakcie negocjowania reszty zmian. 

Ile zarobił budżet z ETS  

System ETS byłby być może mniej dotkliwy dla krajów takich jak Polska – a więc bazujących głównie na “tradycyjnych” źródłach energii jak paliwa kopalne – gdyby wpływy, jakie uzyskuje państwo z emisji pozwoleń ETS-owych, rzeczywiście wydawano na transformację energetyczną. “Środki z ETS mają finansować transformację – dokładnie do tego zostały stworzone” – wskazywał w niedawnym wpisie na X prezydencki minister Paweł Szefernaker. Wcześniej – w listopadzie 2025 r. – gdy prezydent prezentował swój projekt ustawy mówiący o obniżeniu cen energii o 33 proc. w przypadku odbiorców indywidualnych i 20 proc. w przypadku przedsiębiorstw, Karol Nawrocki przypomniał, że “już od 2024 roku 100 proc. środków z ETS powinno służyć finansowaniu transformacji” (w tym celu ​​prezydent proponował “wycięcie” z rachunków za energię pozycji takich jak opłaty: przejściowa, kogeneracyjna, mocowa i OZE, a ich koszty pokrywać z opłat ETS).

Czy faktycznie wpływy państwa z ETS wspierają transformację? Co do zasady – tak, ale praktyka dwóch kadencji rządów PiS, a także półmetek rządów Koalicji 15 Października dowodzą, że z punktu widzenia budżetu wpływy z ETS przede wszystkim wspierają ministra finansów. Jak wynika z danych przesłanych nam przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), dochody z tego źródła rosły gwałtownie – od zaledwie 0,55 mld zł w 2015 r. do rekordowych 25,3 mld zł w 2021 r., głównie za sprawą wzrostu cen uprawnień do emisji w systemie EU ETS. Po 2021 r. nastąpił spadek, ale poziom ok. 16 mld zł rocznie utrzymuje się w latach 2024-2025

Zdecydowana większość środków trafiała do budżetu państwa bez celowego powiązania z transformacją energetyczną. Wyraźne odchylenia od tej reguły to: rok 2019, gdy prawie połowę wpływów (4,63 mld zł) skierowano na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny (dopłaty do energii), oraz rok 2022, gdy w ogóle nie trafiło nic bezpośrednio “do budżetu” — całość rozdzielono między Fundusz COVID-19 (9,03 mld zł), Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny (9,42 mld zł) i Fundusz Rekompensat (4,59 mld zł). Fundusze Rekompensat Pośrednich Kosztów Emisji (dla energochłonnych branż przemysłowych) są stałym elementem podziału od 2020 r. Na cele stricte klimatyczne — NFOŚiGW i KOBiZE — przeznaczano corocznie zaledwie kilkanaście–kilkadziesiąt milionów złotych, co stanowiło ułamek procenta całości dochodów.

Ale resort klimatu argumentuje, że w ramach budżetu państwa finansowane są zadania, które wpisują się w katalog celów określonych w dyrektywie ETS, jednak ich finansowanie nie jest bezpośrednio powiązane z wpływami z aukcji uprawnień do emisji, może być jednak utożsamiane z wydatkowaniem równowartości finansowej wpływów z aukcji, co jest zgodne z zasadami określonymi w dyrektywie.

Jak podkreśla resort, równowartość dochodów z ETS jest kierowana na cele proklimatyczne, a ustawa precyzuje katalog działań, które się w nie wpisują.

“Wprowadzane w ostatnich latach zmiany dotyczą głównie doprecyzowania mechanizmów finansowania oraz rozszerzenia katalogu działań wspierających transformację energetyczną, w tym m.in. zwiększenia wsparcia dla efektywności energetycznej, rozwoju odnawialnych źródeł energii, modernizacji systemów ciepłowniczych oraz działań ograniczających emisje w sektorach najbardziej narażonych na koszty transformacji” – czytamy w odpowiedzi resortu na nasze pytania.

Źródło: Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze wp.pl i money.pl 

31.03.26

Artykuł dodano w następujących kategoriach: Media / Press.