Sojusze w czasach niepewności


USA, Unia Europejska, Polska

Konferencja „ Polska Wielki Projekt”
Warszawa 30 – 31 05 2026

Paneliści: Tomasz Grzegorz Grosse, Michał Kuź, Krzysztof Zielke

Poniżej zamieszczamy skróty wystąpień panelistów. Śródtytuły pochodzą od redakcji Teksty nieautoryzowane

Sojusznicy Polski

Prof. Tomasz Grzegorz  Grosse

 Wychodząc z bloku wschodniego byliśmy klasycznym państwem peryferyjnym, peryferią systemu, którego centrum znajdowało się w Moskwie. I moglibyśmy powiedzieć, że byliśmy tylko częściowo, jeżeli w ogóle, suwerenni, jeśli chodzi zarówno o decyzję o charakterze geologicznym, czy ekonomicznym, a tym bardziej jeśli chodzi o decyzję o charakterze politycznym.  Współpraca w Europie Środkowej była między innymi uczestnikami reglamentowana i my, podobnie jak inne państwa Europy Środkowej, nie mogliśmy swobodnie ze sobą współpracować. Nie chciała tego Moskwa.  W związku z tym kontakty były na linii Warszawa – Moskwa i ewentualnie przez Moskwę, z innymi naszymi sąsiadami.  Moskwa nie chce z przyczyn geopolitycznych, co jest oczywiste, pogłębiającej się współpracy w Europie Środkowo -Wschodniej, bo to mogłoby wybić ten region na niepodległość, a przynajmniej większą niezależność,  w stosunku do politycznego centrum.

Taka była historia i weszliśmy do nowego układu geopolitycznego, oczywiście zajmując zaszczytne miejsce peryferyjne.  I w dalszym ciągu jesteśmy perfekcyjni, tylko, że nasze centrum jest, generalnie mówiąc, częściowo w Brukseli, w części w Berlinie,  i częściowo w Paryżu.  Nasza transformacja polegała na tym, że z układu gopolitycznego wschodniego przeszliśmy do zachodniego, który jest dualny w tym sensie, że jest transatlantycki z Ameryką, ale i z Zachodnią Europą. Ale to nie zmienia w najmniejszym stopniu naszego statusu peryferyjnego. Jesteśmy peryferią.  Mało tego – nasze elity replikują dokładnie elity zachodnie i  działają w ogromnej większości, nie mówię o wyjątkach. na zasadzie peryferyjnej. Myślą jedynie o tym jak przekonać do siebie pewnego patrona, jak zabiegać o jego życzliwość, ale broń Boże nie narazić się patronowi najmniejszymi choćby próbami autonomii.  

I oczywiście integracja w Europie Środkowo -Wschodniej jest niemile widziana, zwłaszcza w Europie Zachodniej, zwłaszcza w Niemczech. Dokładnie tak samo jak to było w poprzednim ustroju i w poprzednim układzie geopolitycznym. I dokładnie z tego samego powodu geopolitycznego centrum nie chce mieć przyciągającej do niego peryferii tylko uległą peryferię.  I jedyny być może dylemat  naszej peryferyjności polega na tym czy Ameryką, czy też Europa Zachodnia.

 I to jest główny dyskurs, którego jesteśmy świadkami.  Dzisiaj natomiast bardzo rzadko przekraczamy ten horyzont peryferyjny i myślimy jak normalne państwo. Normalne państwo myśli przede wszystkim o własnych interesach. I nie godzi się na status peryferyjny, nie godzi się na sojusze, które są wyłącznie korzystne dla jednej strony,  albo są asymetrycznie korzystne dla jednej strony.

Istnieje moim zdaniem fundamentalność perferyryjna, która powoduje, że  gramy o patrona starając się wejść w rolę właśnie tego beneficjenta, odbiorcy różnego rodzaju nazwijmy to usług czy benefitów, tak żeby ten patron po prostu był do nas życzliwie nastawiony, żeby się nami zaopiekował, żeby nam gwarantował bezpieczeństwo, rozwój i tak dalej, i tak dalej.  I nie chcemy go w żaden sposób urazić nadmiernymi ambicjami,  a zwłaszcza pragnieniem swojej własnej siły.

I to jest moim zdaniem myślenie peryferyjne. Natomiast jest to kompletne niezrozumienie tego co napisał Tekidydes bardzo dawno temu, tj.  że dla potęgi imperialnej. a wtedy myślał o Sparcie, i o Atenach że jej punktu widzenia sojusznik, który jest słaby jest nic nie warty i którego w chwilach próby się opuszcza.  Sojusznik,  który coś sobą reprezentuje,  ma jakąkolwiek sprawczość w regionie w zakresie bezpieczeństwa ekonomicznego,  technologicznego, to jest ten sojusznik który może się przydać. To jest logika sojuszu państwa silnego silniejszego i państwa słabszego, czyli tak naprawdę nikt się nie liczy z klientem, z państwem peryferyjnym.  To jest  mój wstęp do tego naszego rozważania na temat sojuszy.

Musimy się pozbyć myślenia preferencyjnego, musimy zadbać o własną siłę i sprawczość w różnych domenach. I dopiero wtedy sojusznicy sami się pojawią, kiedy będą o nas zabiegać. Ale oczywiście nie każdy patron chce naszej siły.

dr Krzysztof Zielke:

 Wychodzę z tych samych założeń, z systemu światowego: centrum – peryferie, co pan profesor,  tylko mam zupełnie inne wnioski. Mianowicie uważam, że jesteśmy półperyferią. Co to znaczy?  To znaczy, że w interesie hegemona pełnimy pewną rolę geopolityczną i dzięki tej roli politycznej był dla nas możliwy nieprawdopodobny awans. Mówię tutaj o rozszerzeniu NATO a dzięki NA TO wyszliśmy to też do Unii Europejskiej, gdyż przecież Niemcy, ani wtedy, tak jak dzisiaj, nie chcieli nam dać prawa weta i dotacji unijnych. Polską drogą poszły wszystkie kraje regionu a my dzięki temu, w nieprawdopodobny sposób awansowaliśmy.  a nasz PKB wzrósł ogromnie i wyszliśmy z trzeciego świata. A obecnie wchodzimy do G20. Polacy zawsze pracowali, ale przez trzy wieki to się nie udawało, gdyż mieliśmy tutaj obecność wojsk rosyjskich. Ostatnie 33 lata to jest najdłuższy czas w ostatnich trzech wiekach, kiedy nie mieliśmy wojsk rosyjskich. Wypchnęliśmy Rosję z jej tradycyjnej roli gwaranta równowagi w Europie

Wypchnęliśmy ją faktycznie z Europy i przejęliśmy  jej rolę  w tym sensie, że nasz cały sukces gospodarczy, i polityczny pod każdy innym względem zależy. To znaczy nie tylko, że to nie Amerykanie powiedzieli nam – płacimy tutaj za bezpieczeństwo Europy Zachodniej, a teraz jeszcze byśmy chcieli zapłacić za wasze bezpieczeństwo. Nie,  to my wymusiliśmy na Amerykanach rozciągnięcie ich gwarancji bezpieczeństwa, ale pewną rolę  w tej współpracy  odegrały Niemcy gdyż chcieli mieć własną strefę bezpieczeństwa. Więc to nie było tak, że to rozszerzenie nam ktoś dorzucił. Nie, to my przymusiliśmy kraj europejski  i przymusili Stany Zjednoczone,  do włączenia nas  do tego systemu. I to był pewien nasz sukces.

A przechodząc do nieporozumień – co to jest hegemonia? Na przykład Chińczycy przywołują na przykład Aten, Sparty i Tukidydesa. Nie, spójrzmy po prostu na poprzedni cykl hegemoniczny. czyli cykl hegemoniczny brytyjski, który zakończył się w 1935 roku. Skąd to się wzięło. Około 1900 roku mieliśmy dwóch konkurentów Wielkiej Brytanii – Stany Zjednoczone I Niemcy.  Wielka Brytania jako hegemon wybrała jako głównego wroga Niemcy. Dzisiaj, ci główni rywale to są Chiny i Unia Europejska. Unia Europejska się cofa,  Chiny nie dogoniły Stanów Zjednoczonych. Zmiany hegemona jeszcze nie ma, ponieważ w cyklu brytyjskim, potrzeba było, by nastąpił  ten przełom  jeszcze 50-ciu lat i dwóch wojen by Brytyjczycy przekazali tę hegemonię Amerykanom, tzn. główne bazy dookoła świata. Czyli zapewniam państwu, że nie da się zauważyć, że chyba się zmienił się świat na wielobiegunowy. Wszyscy będą doskonale wiedzieli kiedy przyjdzie na to pora.

A  jaka jest nasza sytuacja? Pewne jest, że rozszerzenie NATO to też był pewien wybór Stanów Zjednoczonych . Tj. ich świadomość, że Unia Europejska będzie głównym sojusznikiem,  a Chiny – głównym przeciwnikiem. Tylko oczywiście to nie jest tak prosto, że już wszyscy wiedzą co to znaczy,  i co jest możliwe. Tak jak kiedyś się mówiło, że będzie wiek Pacyfiku, i wszyscy już o tym zapomnieli.  Nie – przyszły wiek będzie wiekiem Atlantyku, czyli to będzie, albo zaskakując powiem, drugi cykl amerykański, albo też cykl europejski.  Też się może tak zdarzyć.

 Co musi co musi stać, ażeby hegemon zapewnił sobie równowagę w Euroazji? Na przykład nie może pozwolić na zjednoczenie Europy z Rosją, i z Chinami, bo to byłoby zabójcze. Stąd nasza rola nie tylko jak przedtem,  nie ma ego okna naszej możliwości. Ale i dzisiaj jest pewna polityka,  to tożsamość naszej Pierwszej Rzeczypospolitej. Oznacza to, że będziemy pewno taką barierą dla Niemców, tak by nie powstała, co oni by chcieli, tj. oś Berlin -Moskwa – Pekin.  My to możemy blokować. A po drugie możemy w ten sposób blokować antyamerykniz w Europie.  To w gruncie rzeczy leży w jej interesie. Bo co Niemcy zawsze robili? To, że nagle stawali się rywalami stawali się rywalami Ameryki czy Wielkiej Brytanii . Nigdy się tak nie zdarzyło żeby następca hegemona stał się go rywal. Nie – Nie,  zawsze to był najbliższy sojusznik. I my o to musimy dbać. To jest nasza rola geopolityczna.

Więc co robią Stany Zjednoczone?  Osłabiają ten blok wschodni, stary blok pokomunistyczny wschodni, czyli Chiny,  Rosję i Iran. Rosja jest osłabiona przez wojnę na Ukrainie,  Iran został właśnie osłabiony bardzo potężnie, wbrew całej propagandzie w tej kwestii.

Jak jest wreszcie układ sił militarnych.  Rosja ma 220 brygad, a Ukraina 110 brygad. Gdyby Ukraina wypadła z tego rachunku to całe NATO w Europie, włącznie z Amerykanami, ma ze wszystkim 80 brygad. 80 brygad czyli Rosjanie ze swoimi 220 przeważają nad 80 brygadami. A ile  ma brygad Unia Europejska? Powiem, że ma mniej dywizji niż papież  Jan Paweł II miał w dobrym momencie swoich sukcesów. Bo Unia ma dwie grupy batalionowe, czyli nie ma nawet jednej brygady.  O czym my mówimy? to mi studenci w tam słuchacze mówią A Niemcy, ile mają Niemcy? 8 brygad mają Niemcy, Polska zaś 15.  Czyli jak Niemcy podwoją swoją ilość brygad, to będą mieć mniej więcej tyle co my. Co to jest za siła wobec  220 brygad Rosji?  To jest nic. My możemy nie wiem jak się napinać żeby zwyciężyć z Rosją,  ale żeby zwyciężyć cały blok wschodni to musimy mieć współpracę całego Zachodu.  I to jest właśnie rola Polski, to jak zjednoczenie z Zachodem było rozszerzeniem NATO, tak i dzisiaj mamy szansę taką politykę prowadzić.

 I to jest wielki projekt, tj.  żeby Polska stała się taką siłą,  żebyśmy stali się środkiem ciężkości. Oczywiście musimy mieć własną siłę, ale przede wszystkim musimy mieć rozsądną politykę, czyli proamerykańską.  I w tym kierunku idziemy, w tym przypadku jest prowadzona polityka amerykańska.

Natomiast zapytajmy, jak wygląda NATO? Wbrew temu co się mówi nie idziemy ku NATO 3.0, tylko raczej powiedziałbym ku NATO 1. 0.  Jeśli będziemy mieć w Niemczech zwycięstwo alternatywnych form i zwycięstwo afd, to będziemy mieć NATO takie jak mówił kiedyś Gordon Ismail, –  to keep Americans in,  Russians out,  and Germans down. Czyli będziemy chcieli, żeby Amerykanie zostali w Europie, Rosjanie – poza  Europą, a Niemcy – pod kontrolą. Ito jest wielka szansa Polski.

dr Michał Kuź

Zacznę od może mocnej tezy. Uważam,  że najbliższe 5 lat, tj. okres od 2006/27 do 2031 będzie okresem jednym z najbardziej krytycznych w ogóle w dziejach Polski,  który skończy się albo faktycznie naszą nazwijmy to dominacją w regionie,  albo może się skończyć zupełnym upadkiem państwa. To wynika do pewnego stopnia ze splotu czynników politycznych i geopolitycznych. To nie jest tylko moja teza,  taką też tezę można wysunąć ze świetnej analizy profesora Żurawskiego vel Grajewskiego.  To wynika z tego, że zmienia się polityczna struktura wewnątrz państw, z którymi mamy sojusze.

Pojawia się tam duży element niestabilności i pod koniec tego okresu musimy stanąć na wysokości pewnych zadań. Zacznę od kalendarza politycznego.  W kwietniu 2027 roku będą wybory prezydenckie we Francji. Faworytem jest tu Jordan Bardella. Następnie w listopadzie 2028 są wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych i nie wiadomo kto je wygra. Niestety, tutaj obóz prezydenta Trumpa, czy ogólnie obóz republikański,  jest politycznie obciążony tym,  że niezależnie od tego jak strategicznie oceniamy konflikt w Iranie,  to politycznie jest on negatywnie oceniany przez amerykańskich wyborców, a gdyby nie to republikanie byliby raczej faworytem. Następnie mamy wybory w Wielkiej Brytanii na rok 2008/29  i faworytem jest obóz reformy UK. Natomiast jesień 2029  roku to wybory w Niemczech. W tej chwili w sondażach wyraźnie prowadzi afd.

A to razem oznacza,  że nawet w takim bardzo optymistycznym scenariuszu nasi zachodni sojusznicy będą bardziej zajęci sobą wewnętrznie niż będą w stanie się zajmować aktywnie polityką zagraniczną,  I będą u nich trwały spory dotyczące tej polityki zagranicznej. Przez pewien czas pracowałem w ambasadzie w Berlinie i muszę powiedzieć, że nawet afd nie jest monolitem. Mamy frakcję Chrupalli i mamy frakcję Weidel.  Frakcja Weidel jest trochę bardziej pragmatyczna, ona też szuka jakiegoś porozumienia. Natomiast frakcja Chrupalli to jest to jest tak naprawdę taki enerdowski poskomunizm, który bardzo chce się dogadać z Moskwą. Nie ma co  ukrywać, po prostu tak jest, i nie wiemy nawet która z tych która z tych frakcji będzie dominować.

W związku z czym mamy sytuację, w której musimy założyć, że oczywiście retoryka Stanów Zjednoczonych bywa dla nas niepokojąca. Ale ważniejsze od słów są czyny, a tej chwili to amerykańscy żołnierze stacjonują w Polsce. Obecnie to Ameryką jest jednak większym gwarantem naszego bezpieczeństwa niż na przykład Niemcy, czy Francja. A te ogromne pieniądze, które Niemcy chcą wydać na swoją obronność, to bardzo łatwo mogą rozejść się po kościach. A w przypadku zawirowań politycznych nie ma takiej ilości pieniędzy, których nie da się zmarnować. Do tego zawsze jest pytanie dotyczące pewnej gotowości do tego, żeby, powiedzmy sobie wprost,  wysyłać młodych ludzi aby w razie konfliktu umierali za naszego sojusznika. Ostatnio zapytała mnie studentka pochodząca z Bliskiego Wschodu  dlaczego wy Polacy tak trzymacie z tymi Amerykanami? Czy nie wystarczą wam Niemcy?  Odpowiedziałem – wiesz, są różne kalkulacje strategiczne, ale pomijając te kalkulacje dotyczące kto ma ile dywizji,  moje doświadczenie z mieszkania w Niemczech, i  z przebywania w Niemczech, jest takie, że w tym pokoleniu nie ma takich ludzi w Niemczech którzy byliby gotowi umierać za Polskę. Kropka. Po prostu zostaje nam teraz ten sojusz atlantycki.

Jeszcze słowo o tym sojuszu. W Stanach nadal pokutuje trochę przekonanie, to nadal też widać nieco w administracji Donalda Trumpa, mit odwróconego Kissingera. Stąd jest to podejście do Rosji, które jest tak naprawdę kontynuacją polityki Obamy, jest kontynuacją polityki restrukturyzacji. Odwróćmy to, co zrobił Kissinger. Dogadajmy się pragmatycznie z Rosjanami. Wtedy będziemy w stanie izolować Chiny. Ale widać też, że to co było może bardziej widoczne na początku tej kadencji,  z czasem jednak zanika. Zanika z kilku powodów. Coraz bardziej widać, że po pierwsze Rosja jest bardziej niż nam się wydaje, tak to oceniam, spenetrowana już w tej chwili przez chińskie interesy. Chiński wywiad, chiński kapitał. I ona może już nawet chcąc nie może  się z tej smyczy zerwać. Wybitna analityczka bułgarsko – austriacka Belina Czakarowa trafnie nazywa ten układ smoko – niedźwiedziem,  czyli  proszę zwrócić uwagę, że smok jest na początku układu, a niedźwiedź drugi. Wręcz powiedziałbym, że Chiny się putinizują, że Xi przedłużając swój okres rządów zaczyna coraz bardziej przypominać Putina, a Putin zaczyna coraz bardziej przypominać Xi. Więc tutaj po prostu, również na poziomie takim wartości, ten sojusz jest cementowały i myślę, że z czasem Stany Zjednoczone będą coraz mniej wierzyć w to, że można będzie nawet przy użyciu dużej siły jakąś tą Rosję od  Chin oderwać.

Znajdujemy się w tej sytuacji, kiedy my nie do końca możemy liczyć na naszych sojuszników zachodnich. Mamy pewne obawy co do Stanów Zjednoczonych, chociaż moim zdaniem akurat na Stany Zjednoczone możemy bardziej liczyć. Ale to jest niewystarczające bowiem, to, co dostajemy od Stanów, jest niewystarczające. To co Amerykanie mogą nam zaoferować wydaje się nam z powodu potrzeb naszej polityki bezpieczeństwa niewystarczające,

Pozostają sojusze regionalne, ale tutaj, zwłaszcza teraz jak tutaj wszyscy siedzimy, widzimy,  nazwijmy to ambiwalentną postawę Ukrainy, a silnego sojuszu regionalnego bez Ukrainy się nie da zbudować, bo Ukrainna w tej chwili jest potęgą.

 To, co jeszcze możemy zrobić możemy zrobić, to to, co robi Korea Południowa, i  to, co robi Izrael,  czyli łączyć sojusz ze Stanami Zjednoczonymi.  Dalej –  naprawdę skokową militaryzacją i rozwój technologii wojskowych,  wprowadzenie powszechnej służby wojskowej, a nawet rozwijaniem programu broni masowego rażenia, tj. programu nuklearnego o czym coraz częściej się mówi.  To możemy zrobić i wydaje się, że to jest droga, żeby łączyć ten sojusz amerykański, który daje nam pewne gwarancje, ale niewystarczające, z naprawdę tytanicznym wysiłkiem, który musimy natychmiast podjąć bo w 2031 może nas czekać wojna światowa.

Co możemy, ew. musimy zrobić na froncie europejskim

Prof. Tomasz Grzegorz Grosse

Dziękuję bardzo za to pytanie. Zacznę przede wszystkim od tego, że zgadzam się z tym, co powiedział przed chwilą Michał Kuś. W pewnym momencie powiedział on, że my musimy wzmacniać własne państwo, własne zdolności przemysłu zbrojeniowego i, moglibyśmy powiedzieć –  sprawczość w polityce obrony bezpieczeństwa i zagranicznych. I to chciałbym uwypuklić, dlatego że to jest również ten punkt, w którym ja skończyłem swoją poprzednią wypowiedź. Co to znaczy być atrakcyjnym. Otóż musimy być atrakcyjnym sojusznikiem nie dlatego, że się próbujemy bardzo głęboko ukłonić antycypując jakiekolwiek pragnienia naszych sojuszników, żeby nie powiedzieć patronów. My możemy być zgodnie ze słowami Tukidydesa że atrakcyjnym sojusznikiem będziemy tylko wtedy, kiedy będziemy mieli więcej brygad, o czym powiedział pan doktor Zielke. Kiedy będziemy mieli sprawczość,  nie będziemy zależeć od systemów amerykańskich czy europejskich, kiedy sami będziemy potrafili decydować, i tak dalej.

Nie mówię,  że mamy prowadzić politykę awanturniczą. Chodzi o sprawczość. Dzisiaj nie mamy sprawczości w sensie technologicznym, wojskowym, i innym. Jesteśmy zależni od systemów sojuszniczych.  Czyli od ich decyzji politycznej, bo oczywiście nad wojskowymi są politycy i to oni decydują o systemach wojskowych, z których korzystamy. Nie mamy własnych systemów i na tym polega nasz brak sprawczości, a tym samym brak atrakcyjności dla potencjalnych suszników. Czyli bez zrobienia pierwszego kroku, jeśli chodzi o nasz potencjał,   będziemy po prostu się tylko przyglądać jak inne mocarstwa grają o geopolityczną przyszłość starego kontynentu lub w skali regionu.  

Teraz tak naprawdę to są dwie opcje, które są w tej w tej chwili rozważone jeśli chodzi o główny nurt debaty publicznej w Polsce Pierwsza opcja to jest opcja unijno-niemiecka z bardzo rzadkim głosem francuskim.   I druga opcja to jest teraz opcja atlantycka, której zwolennikiem jest pan doktor Zielke. Jeśli chodzi o mój komentarz do armii UE to powiem, że oczywiście nie ma armii unii europejskiej. W ogóle Unia Europejska jest wydmuszką pod względem wspólnej polityki bezpieczeństwa obrony. Liczą się państwa członkowskie i ich polityczny oraz gospodarczy potencjał. Niemcy, póki co, są karłem pod względem wojskowym, o czym powiedział pan Zielke, i to w zasadzie powinno zamknąć dyskusję na temat  opcji unijno-niemieckiej.  Dlaczego Niemcy rozdają karty pod względem decyzji politycznej?  Otóż uważam, że ich wielki program zbrojeń strategia bezpieczeństwa narodowego, o którym tutaj mówiliśmy, to jest kwestia taktyki, a nie szykowania się do wojny. Oni się szykują do negocjacji z Rosją, a tak naprawdę do resetów z Rosją biorąc pod uwagę to, co powiedział pan doktor. Nie zbudują swoich zdolności do 2035 roku. To mówią wszyscy generałowie.

Oznacza to, że w chwili ryzyka zrobią wszystko, żeby się z ruskimi dogadać. Wszystko oczywiście pod nad naszymi głowami, bo my jesteśmy perfekcyjni w tym przypadku. Jeszcze w dodatku bez sprawczości. Innymi słowy opcja unii niemieckiej zmierza nieuchronnie do resetu, a w przypadku konfliktu – do konfliktu, chyba przegranego  z Rosją. Tak, czy inaczej mówiąc krótko to nie jest dla nas żadna opcja. Natomiast jeszcze chciałbym mieć komentarz do tej opcji transatlantyckiej.

 My nie mamy jednej opcji transatlantyckiej. I musimy sobie to wreszcie uświadomić. Są przynajmniej trzy opcje transatlantyckie, i to od nas właśnie zależy, od naszej sprawczości, od naszej polityki zagranicznej od lobbingu u Amerykanów, o którym powiedział pan doktor Zielke, w którą stronę pójdzie polityka Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj idzie pod drugim Trampem w kierunku reset plus Moscow. Dzisiaj na talerzu mamy opcję dogadania się z Putinem kosztem naszych interesów bezpieczeństwa. Taka jest dziś opcja atlantycka. Za czasów Bidena to była opcja niemiecka. Tak naprawdę Amerykanie orientowali się na Berlin a my byliśmy w dalszym ciągu podwójną peryferia – nie tylko transatlantycką,  ale również niemiecką, gdyż to Niemcy mieli reprezentować interesy amerykańskie w regionie. Naszą jedyną opcją transatlantycką był Tramp, wtedy, kiedy droczył się  z Merkal i proponował inicjatywę Trójmorza, Czyli mówiąc krótko w dużym stopniu od nas zależało jak my będziemy rozpracowywać Amerykę, i czego my chcemy w polityce zagranicznej.

dr Krzysztof Zielke

Zgadzam się z panem dr Kuźiem, że mamy 5 lat do wojny.  Rosja nie jest w stanie prowadzić drugiej wojny bez zakończenia wojny obecnej.  Myślę, że nie wcześniej,  ale też niedużo później. Więc w tej sytuacji niemiecka strategia jest po prostu spóźniona. Teraz zakończenie przez USA wojny na Ukrainie – myślę, że to nie jest reset, tylko to jest słuszna polityka Trumpa żeby zmienić geopolityczną opcję Ukrainy, ponieważ  opcja geopolityczna Ukrainy skierowana jest na Niemy.  I to jest powodem obecnej wojny. Przypomnijmy sobie że Biden otworzył przecież Nordstreem 2, czyli współpracę niemiecko-rosyjską, przez co ułatwił atak Rosji na Ukrainę.   Niemcy i Francuzi zablokowali rozszerzenie NATO w Bukareszcie i dzisiejsza polityka Zalenskiego skierowana na Niemcy jest też polityką na przedłużenie wojny, wojny finansowanej przez Unię Europejską. Unia Europejska też naszymi pieniędzmi finansuje państwo ukraińskie, czyli pośrednio finansuje te 110 jej brygad. A to są Kozacy na tamtej stronie. Przecież Rzeczpospolita  też płaciła Kozakom żeby tam nas bronili.

Czyli Niemcy trzymają stosowane instrumenty. Tylko czy to jest dobra polityka dla Ukrainy,  czy to jest dobra polityka dla Polski? Nie. Myślę, że nie jest to dobra polityka i dlatego polityką Trumpa myślę, że jest wymiana generała Załeńskiego na generała Załużnego.  A do tej polityki przyłączyli się wczoraj  polscy politycy z hasłem odbierania Załęskiemu orderu Orła Białego. Ale żeby te wybory były możliwe musi się zakończyć wojna. Oczywiście dla nas jest to taki nieprzyjazny akt. Ale z drugiej strony jest szansa, że te 110 brygad, dzięki sojuszowi  i patronowi Amerykanów, będzie się liczyło razem z naszymi brygadami. A wtedy już mamy zupełnie inną politykę, bo mając 125 brygad w środku Europy jesteśmy sprawczy, i wobec Rosji, i wobec Niemiec, i wobec Stanów Zjednoczonych.

Wtedy jesteśmy sprawczy, ale muszą być spełnione dwie rzeczy:  proamerykański rząd w Warszawie, i proamerykański prezydent na Ukrainie.  Skąd to całe zamieszanie z redukcją amerykańskiego wojska w Polsce? Stąd, że ambasador USA Ross powiedział, że podarunki dla Polski są przygotowane i zapakowane czekając na 250 lecie Stanów Zjednoczonych.  Prezent Trump zaraz po tym  chce przyjechać i dać nam te prezenty. A przecież Tusk doskonale wie, że taki przyjazd Trumpa i podarowanie nam prezentów, to jest koniec jego rządów.  Większość Polaków nogami i oklaskami się opowie za rządem proamerykańskim. Więc od czasu, kiedy ambasador Rose  to powiedział w  TVPolsce 24, to Tusk robi wszystko żeby podniecać nastroje antyamerykańskie. I oczywiście nie chodzi o żądaną redukcję czy opóźnienie rotacji.  A właśnie tego chcemy, żeby te wojska amerykańskie stacjonowały u nas  na dłużej, albo na zawsze. To jest w interesie naszej polityki, żeby nie było rotacji. Właśnie to jest bardzo dobrze.

Jeśli zaś chodzi o obronę naszej granicy. Tak – Tarcza Wschód, ale kluczowa jest  easter flag the terrorist line, czyli linia robotów autonomicznych niszczących wszystko co tam Rosjanie mają przez całą granicę wschodnią.

I wreszcie polityka unijna. Myślę, że powinniśmy liczyć na politykę Unii 2 0,  czyli jeśli afd wygra w Niemczech. to myślę, że nawet mainstream będzie chciał, żeby przywódcą Europy była Georgia  Meloni, gdyż wtedy EKR będzie miał swój udział, mianowicie szefa Komisji Europejskiej.  A tak ogółnie- jeszcze  cesarz Klaudiusz mówił:  wojna nie jest sprawą wojska, o wojnie decydują politycy, nie wojskowi.

dr Michał Kuź

 Może wyjdę od tego co będzie jak nie będzie wojny oraz  czy będzie wojna, a także czy można  mocno to zestawiać. Na pewno to jest tylko śmierć i podatki.  Zawsze, kiedy się myśli o scenariuszach strategicznych to przygotowuje się kilka scenariuszy, zwykle cztery,  i z tych czterech scenariuszy powinno się wybrać najgorszy z tych realnie prawdopodobnych, Należy mieć nadzieję,  że będzie lepiej, ale przygotowywać się na najgorsze, co powiedzmy z prawdopodobieństwem wyższym niż 10 procent może się zdarzyć. I to jest pewna taka złota reguła polityki strategicznej polityki bezpieczeństwa,  że nie przygotowujemy się na najlepszy scenariusz tylko na najgorszy z tych możliwych. Oczywiście są wydarzenia, których nikt nie jest w stanie przewidzieć. To jest to, co Nasim Talent wybitny badacz nazywa czarnymi łabędziami. I na to nie jesteśmy przygotowani. Ale na pewno rzecz jesteśmy w stanie się przygotować.

Jeśli wojny nie będzie to będziemy mieli bardzo silne państwo z rozwiniętymi nowoczesnymi technologiami i  być może z czymś na kształt polskiego Samsunga. To straszne rzeczy, tak jest coś przerażającego. Przygotowując się do inwestycji w bezpieczeństwo trzeba pamiętać że to są też inwestycje w technologię dual use. W Polsce niedawno powstała izba dual use w ogóle, czyli innego zastosowania zrzeszająca firmy, które się w tym specjalizują. To jest potężny motor rozwojowy. Dolina krzemowa w USA nie powstała dlatego, że zabrało się paru naukowców, którzy stwierdzili, że będzie fajnie to zrobić w Kalifornii, tylko dlatego że Kalifornia była blisko strategicznego teatru szybkiego jeszcze z czasów II Wojny Światowej i tam zaczął inwestować przemysły wojenny. Taka jest tajemnica Doliny Krzemowej i jej początków. Tam się przyjemnie mieszka, jednak te strony strategiczne są ważniejsze. Na Grenlandii tak się przyjemnie nie mieszka, ale ona teraz jest ważna strategicznie. Tak więc to jest coś o czym musimy pamiętać.

 A jeśli chodzi o tą architekturę sojuszniczą architekturę, architekturę  polityczną, to moim studentom tłumaczę tak, że to jest trochę  pewna analogia do lat trzydziestych XX w., tylko z większym przesunięciem na wschód.   Czyli współczesnym Związkiem Radzieckim są Chiny współczesnymi hitlerowskimi Niemcami jest Rosja – to są rewizjoniści, współczesną Francją, czyli sojusznikiem, który jest potencjalnie silny, ale na którym nie można polegać, są Niemcy, a rolę Imperium Brytyjskiego przejęły oczywiście Stany Zjednoczone. I pojawia się ta teza, że te gwarancje niemiecko – amerykańskie mogą się skończyć dla nas tak jak takie gwarancje brytyjskie w latach trzydziestych. Ostatnio było wystąpienie sekretarza obrony USA Peta Heakseta w Singapurze. Powiedział tam bardzo wyraźnie, wręcz niemal tymi samymi słowami co profesor Grosse –  my nie chcemy protektoratów,  chcemy sojuszników. Silni sojusznicy będą dostawać więcej niż sojusznicy którzy nie inwestują swoją obronność, nie inwestują w swoją siłę i starają się wykorzystywać nas, jechać na gapę na naszych gwarancjach bezpieczeństwa. Ci będą dostawać jeszcze mniej. Biblijne podejście – ci którzy mają dostaną więcej,  a ci którzy nie mają tym jeszcze będzie jeszcze odebrane.

I teraz to nie jest tak, że sojusze takie jak te które wtedy zawieraliśmy w latach trzydziestych, są same w sobie złe. To nie jest też tak, że próba szukania porozumień czy z Niemcami, teraz rząd będzie podpisywał traktat,  czy ze Stanami Zjednoczonymi, to jest samo w sobie złe. Tylko,  że to działa tylko wtedy, kiedy tworzymy pewną synergię, zwłaszcza w przypadku Stanów Zjednoczonych, między własnym potencjałem a potencjałem naszego sojusznika. Jeśli tej synergii nie stworzymy, to żadne sojusze nie zadziałają,

 A jeśli chodzi o ład globalny to myślę, że trafnym określeniem jest to, że idziemy w kierunku czegoś to się nazywa entropicznym bipolaryzmem, czyli faktycznie zarysowuje się ta oś rosyjsko-chińska i  nadal istnieje kolektywny Zachód w przywództwie amerykańskim, tylko że te podziały faktycznie nie są już tak ostre jak to było w okresie zimnej wojny. Stąd ten wkładający się element entropii

Artykuł dodano w następujących kategoriach: Analizy.