Równolegle z członkostwem w NATO, Polska zawiera z wybranymi państwami dwustronne umowy dotyczące obronności. Obok traktatów z Francją czy Wielką Brytanią, przewidujących wsparcie militarne w wypadku nieprzyjacielskiego ataku, Polska podpisała także kolejne porozumienie – tym razem z Niemcami. Wyjaśniamy, do czego zobowiązały się oba państwa.
W połowie czerwca 2026 r. ministrowie obrony Polski i Niemiec, Władysław Kosiniak-Kamysz i Boris Pistorius, podpisali umowę o współpracy w dziedzinie obronności. Choć jej ogólne zapisy zostały wówczas upublicznione, pełne brzmienie dokumentu znamy dopiero od niedawna – na opublikowanie go zdecydowała się strona niemiecka.
Nowa umowa zastępuje wcześniejsze porozumienie, podpisane w 2011 r. Obok wymiaru praktycznego, ma także symboliczny – została podpisana w 35. rocznicę zawarcia przez Polskę i Niemcy traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.
Jak zauważa Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM), umowa z 2026 r. jest odpowiedzią na pojawienie się nowych zagrożeń i zmieniającą się sytuację międzynarodową. Polska i Niemcy są obecnie na etapie modernizowania swoich armii, które – w sytuacji zmniejszania amerykańskiego zaangażowania w Europie – staną się kluczowym elementem konwencjonalnego odstraszania Rosji na kontynencie.
Polska i Niemcy bez wzajemnych gwarancji
Warto przy tym podkreślić, że zakres umowy – wbrew propozycji Niemiec, dążących do zacieśnienia współpracy i udzielenia wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa – został przez Polskę ograniczony. To różnica w porównaniu z traktatami z Wielką Brytanią i Francją, które zawierają precyzyjniejsze niż natowski artykuł 5., wzajemne zobowiązania, dotyczące konkretnej pomocy militarnej w przypadku ataku.
Przyczyną, którą przedstawił m.in. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, miały być obawy przed reakcją części środowiska politycznego, w tym przede wszystkim prezydenta, i chęć ograniczenia ryzyka zablokowania porozumienia.
W rezultacie, gdy współpracę obronną z Francją pieczętuje traktat podpisany przez prezydentów, a relacje z Wielką Brytanią traktat o obronności podpisany przez premierów, to współpracę polsko-niemiecką definiuje porozumienie niższego szczebla, zawarte na poziomie resortów obrony. Oznacza to obniżenie rangi umowy – wcześniejsza zawarta była na szczeblu rządowym. Czego konkretnie dotyczy?
Ogólne ramy współpracy
Dokument omawia – w kilku artykułach – ogólne ramy współpracy w zakresie polityki obronnej, budowania zdolności obronnych, interoperacyjności, a także prowadzenia wspólnych szkoleń i ćwiczeń, współpracy na Morzu Bałtyckim, współpracy dotyczącej uzbrojenia i cyberbezpieczeństwa, a także zarządzania kryzysowego i i wspólnego przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym.
W praktyce – poza ogólnymi zapisami o współpracy i zaangażowaniu obu stron – umowa precyzuje m.in. zasady przemieszczania się wojsk przez terytorium zagranicznego partnera, ustala procedury związane z przekraczaniem granic czy kwestie związane z infrastrukturą i logistyką.
Ma to znaczenie choćby z uwagi na obecność w Polsce żołnierzy Bundeswehry – niemiecki sojusznik w przeszłości przysłał do Polski m.in. baterię systemu Patriot, a obecnie na terenie Polski stacjonują m.in. niemieccy saperzy, biorący udział w budowie umocnień Tarczy Wschód.
Wzajemne zobowiązania
Z punktu widzenia Berlina szczególne znaczenie mają kwestie związane z przemieszczaniem się wojsk – to właśnie Niemcy są krajem wystawiającym 45. Brygadę Pancerną stacjonującą na Litwie. To element szerszej, natowskiej strategii przyjętej podczas szczytu Sojuszu w Wilnie w 2023 r.
Odstraszanie przez odmowę dostępu (ang. deterrence by denial), w przeciwieństwie do starszych planów zakłada, że terytorium NATO będzie bronione już od samej granicy. Wcześniejszy plan dopuszczał czasowe zajęcie przez Rosję państw bałtyckich, które miały być następnie wyzwalane przeciwuderzeniem NATO.
Ta krytycznie ważna różnica oznacza, że pomoc wojskowa czy zaopatrywanie wojsk na terenie państw bałtyckich będzie dokonywane m.in. z terytorium Polski. Dotyczy to także Niemiec, dla których lądowa droga zaopatrzenia dla stacjonującej na Litwie brygady będzie wiodła właśnie przez Polskę.
Dla Polski ważna jest m.in. deklaracja dotycząca wspólnej odpowiedzialności za Bałtyk, a także zacieśnienia współpracy przemysłowej. Kwestia ta dotyczy m.in. wspólnych inicjatyw przemysłu, a także wspólnych zamówień czy transferu technologii, jak i produkcji czy eksploatacji, w tym łańcuchów dostaw.
Dla Polski, która eksploatuje ponad 230 czołgów Leopard 2, to ważna zmiana, zważywszy na problemy w zakresie napraw, części i materiałów eksploatacyjnych, z którymi borykała się podczas użytkowania Leopardów. Obie strony wskazują także instytucje odpowiedzialne za zarządzanie współpracą, a także doprecyzowują kwestie związane z finansowaniem podejmowanych działań.
Potwierdzenie wcześniejszych ustaleń
Zapisy te są zgodne z wcześniejszą deklaracją MON-u, który w komunikacie dla PAP-u ogólnie informował, że nowe regulacje obejmują przede wszystkim obszary mobilności wojskowej, rozwoju infrastruktury, wsparcia logistycznego, domeny morskiej, w tym współpracy na Morzu Bałtyckim, cyberbezpieczeństwa czy przestrzeni kosmicznej.
Istotną kwestią jest także przywołanie – jako fundamentu współpracy – konkretnych artykułów Traktatu Północnoatlantyckiego i Traktatu o Unii Europejskiej. Wskazuje to na wolę, aby nie tworzyć nowych mechanizmów współpracy, ale precyzować i rozwijać te już istniejące.
Łukasz Michalik
Żródło:Wptech.pl 04.08.26
